Nowy numer 42/2019 Archiwum

Wspomnienia z Dni Młodzieży

Najważniejsze, by wielu młodych dzięki tegorocznym ŚDM przylgnęło bardziej do Pana Jezusa i Jego Kościoła.

Zbliżające się Dni Młodzieży przypomniały mi pewnego współbrata, który gdy skończył 50 lat, mawiał: „Kiedyś byłem młody i piękny. Teraz jestem tylko fascynujący”. Ha! Do Krakowa zjedzie zapewne wielu młodych, pięknych, a i fascynujących nie zabraknie. W pełni w Światowych Dniach Młodzieży uczestniczyłem tylko raz. Było to w sierpniu 1989 roku w Santiago de Compostela. W tamtym czasie jako kleryk odbywałem staż w Radiu Watykańskim. A do Santiago de Compostela wybrałem się z grupą młodych z rzymskich wspólnot neokatechumenalnych. Jechaliśmy autokarami przez Włochy, Francję, Hiszpanię, po drodze wpadliśmy do Fatimy. Pamiętam, że trochę śmieszyły mnie zachęty Włochów, by trudy pielgrzymowania ofiarować Bogu. Dla mnie bowiem, wywodzącego się z dość przaśnej rzeczywistości PRL-u, autokary były superluksusowe, a posiłki spożywane po drodze w różnych restauracyjkach też nie nasuwały mi myśli o pielgrzymich trudach. Tłumaczyłem Włochom, że trudy to były, jak chodziłem pieszo z Warszawy na Jasną Górę. W Santiago de Compostela trochę niewygody było, bo noc spędziliśmy pod gołym niebem na polu, gdzie miało miejsce spotkanie z Janem Pawłem II. Tkwiliśmy na szarym końcu, daleko od telebimu, jeszcze dalej od ołtarza. Praktycznie nic nie słyszeliśmy. Ale nie to było ważne. Najważniejsze były przebyta droga i doświadczenie wspólnoty wiary młodych ludzi. Uczestniczyłem też w ŚDM w Częstochowie w sierpniu 1991 roku. Tyle że w innym charakterze. Będąc wciąż klerykiem, pełniłem funkcję tłumacza pomiędzy odpowiedzialnym za organizację i bezpieczeństwo zagranicznych pielgrzymek papieskich ojcem Roberto Tuccim SJ a pułkownikiem Sobczykiem z BOR. Pamiętam, jak przy wjeździe na Jasną Górę pułkownik otrzymywał informacje, że sytuacja wymknęła się służbom porządkowym spod kontroli, bo młodzi dochodzą ze wszystkich stron, a niektórzy siedzą na dachach. A podczas Mszy w niedzielę otrzymałem zadanie, by pewną osobę z rodziny kogoś bardzo ważnego podprowadzić do Komunii do Ojca Świętego. Nie było to więc dla mnie jakoś szczególnie głębokie przeżycie duchowe. Ale zobaczenie wielu rzeczy od kuchni służb okazało się interesujące. Teraz w Krakowie będę udzielał się przy transmisjach telewizyjnych. Miejmy nadzieję, że pogoda dopisze, a łącza nie będą się rwać. A najważniejsze, by wielu młodych dzięki tegorocznym ŚDM przylgnęło bardziej do Pana Jezusa i Jego Kościoła. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • pragmatyk
    24.07.2016 16:36
    Przed przyjazdem Franciszka list Prezydenta Stanów Zjednoczonych (USA) Harry'ego Trumana
    do papieża Piusa XII w Watykanie napisany po zakończeniu II wojny światowej.



    List opublikował paryski miesięcznik "Sennaciulo" nr 647/1959

    --------------------------------------------------- -----------------------------

    Szanowny Panie Pacelli

    Jako baptysta i jako głowa jednego z największych i najpotężniejszych narodów świata, gdzie wszyscy nazywają mnie po prostu panem Trumanem, nie mogę stosować zwrotu: Jego Świątobliwość, ponieważ ten tytuł jest zarezerwowany tylko dla Boga. My w Stanach Zjednoczonych uważamy wszystkich ludzi za równych przed Bogiem i zwracamy się do siebie naszym własnym, prawdziwym imieniem. W konsekwencji tego piszę do Pana jako do Pana Pacelliego.

    Jestem przekonany, że ani Pan, ani Pański Kościół nie należą do tych, którzy prawdziwie szukają pokoju i pracują dla niego. Twórcy naszego narodu, poznawszy całą historię i cechy Pańskiego kościoła, tak bardzo lubiącego politykę i wojnę, ustalili jako główną zasadę obowiązującą nasz rząd, by nigdy papież nie miał prawa mieszać się do naszych spraw. Dobrze poznaliśmy doświadczenie historii Europy i jesteśmy pewni, że nasza demokracja nie trwałaby długo, jeśli pozwolilibyśmy - na podobieństwo rządów europejskich - oplątać się waszymi doktrynami i politycznymi intrygami.

    Tomasz Jefferson, jeden z najmądrzejszych ludzi naszego kraju, powiedział jasno: "Historia nie dostarczyła nam ani jednego przykładu państwa pod wpływami kościoła, któremu udałoby się zachować wolność religijną".

    W konsekwencji Pan nie posiada najmniejszych kwalifikacji, aby móc mnie pouczać o sposobie prowadzenia mego narodu drogą pokoju. Kilka faktów mogłoby pomóc Panu w odświeżeniu swej pamięci. Pański poprzednik w Watykanie, papież Pius XI rozpoczął atak faszystowski, zawierając układy z Mussolinim w 1929 r. Cywilizacja chrześcijańska w tym roku została haniebnie zdradzona. Sławny pisarz i historyk naszego kraju, Lewis Mumford - ani komunista, ani antykatolik - napisał w książce "Faith for Living" z 1940 r.: "Perfidia świata chrześcijańskiego jasno urzeczywistniła się w 1929 r. przez konkordat, który powiązał Mussoliniego z papieżem".

    Wówczas tylko nieliczni w Stanach Zjednoczonych znali prawdziwe oblicze faszyzmu tak dobrze jak Pan i papież Pius XI, a wy dwaj pomogliście do jego sukcesu i związaliście z nim wasz kościół. Pan sam - jako młody ksiądz i dyplomata - wykonywał specjalne zadanie - pomocy Niemcom w przygotowaniach do drugiej wojny światowej. Spędził Pan dwanaście lat w Niemczech. W porozumieniu z von Pappenem pomógł Pan Hitlerowi wzmocnić się oraz - jako kardynał Pacelli położył Pan podpis pod konkordatem, który powiązał Watykan i Wielkie Niemcy w 1933 r.

    Nie udowodni mi Pan swojej niewiedzy o tym, że Hitler i naziści przygotowywali spisek przeciwko nam. Nawet katoliccy biografowie piszą, że przez wiele lat był Pan najlepiej poinformowaną osobą w całej Trzeciej Rzeszy. Po podpisaniu konkordatu, tak ważnego dla Hitlera, von Pappen, który w Norymberdze z wielkim trudem uratował swoje życie, powiedział: "Trzecia Rzesza jest pierwszym mocarstwem nie tylko uznającym, lecz w dalszym ciągu wprowadzającym w życie szczytne zasady papiestwa".

    Pańscy kardynałowie i biskupi w Rzymie błogosławili oręż użyty przeciw bezbronnym Abisyńczykom. Pański kardynał Schuster z Mediolanu ogłosił podbój Abisynii, jako świętą wojnę, która pozwoli zatriumfować w tym kraju krzyżowi chrześcijańskiemu. Pan rości sobie prawa, aby nadal nazywać swój kościół - Kościołem Bożym i w konsekwencji żądać, abym ja, szef cywilnego, konstytucyjnego państwa zgodził się uznawać Pana jaki mojego zwierzchnika, a w ten sposób jako zwierzchnika narodu amerykańskiego.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL