Nowy numer 29/2019 Archiwum

Ciemne Typy spod jasnej gwiazdy

– To, co Pier Giorgio Frassati dawał innym z własnej kieszeni, to był margines – mówi Wanda Gawrońska, siostrzenica błogosławionego. – Naprawdę dawał im całego siebie.

Zastanawiam się, dlaczego praca dla Piera Giorgia jest dla mnie takim passione – mówi Wanda Gawrońska. – Bo przynosi szybkie efekty. Ludzie, modląc się za jego wstawiennictwem, natychmiast otrzymują łaski.

Dorota Rak, pracująca w małej firmie, ma układ z Pierem Giorgiem: on błyskawicznie wysłuchuje jej próśb, a ona w podzięce przekazuje pieniądze na cele dobroczynne. – Dobrze, że co jakiś czas potrzebuje mojego przelewu – uśmiecha się. – Mnie jest potrzebne jego wzmocnienia.

Nie wegetować

Kiedy na pogrzeb Piera Giorgia w 1925 roku przyszły tysiące biednych mieszkańców Turynu, niezadowolony z niego ojciec Alfred, założyciel słynnej gazety „La Stampa”, zobaczył, jakiemu dziełu poświęcił się syn. Pier Giorgio zmarł jako 24-latek, na chorobę Heinego-Medina, którą zaraził się od podopiecznego. Pomagał potrzebującym, odtrąconym przez społeczeństwo. Luciana, siostra Piera Giorgia, opowiadała swojej córce Wandzie Gawrońskiej, że w ostatnim liście, jaki skreślił przed śmiercią, była prośba, żeby zastrzyki, które kupił, przekazać biednym. – To nie była miłość bliźniego, ale miłość do Chrystusa cierpiącego w drugim – mówi Wanda.

Jan Paweł II, który go beatyfikował w 1990 roku, nazwał go włoskim bratem Albertem. Benedykt XVI nieraz przywoływał jego słowa: „Żyć, a nie wegetować! Żyć dla Boga i z Bogiem”. A Franciszek wybrał go na jednego z patronów Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Dlatego przed ŚDM odbywa się w Polsce peregrynacja jego relikwii.

– Trumna ze szczątkami Piera Giorgia peregrynuje pierwszy raz w jego życiu – mówi Wanda Gawrońska. – Mój wujek kiedyś powiedział, że najpiękniejszym dniem życia będzie dzień jego śmierci, więc jestem pewna, że teraz żyje nowym życiem – wyjaśnia.

Wanda Gawrońska z siostrą Giovanną przyjechała towarzyszyć tej niezwykłej pielgrzymce, która kończy się w Krakowie
23 lipca o godz. 11 w bazylice Świętej Trójcy. Kiedy pytam Giovannę, czy jest potrzebny kult doczesnych szczątków świętych, odpowiada, że dla niej był niezbędny: – Całe życie słyszeliśmy, jaki był szlachetny, co zrobił, a tu nagle zobaczyłam, że jest realny, cielesny. Jak św. Tomasz dotknęłam, żeby wierzyć bardziej.

Wanda uczestniczyła w otwarciu trumny w 1982 roku: – Nic się nie zmienił, jakby dopiero zamknął oczy. Ten sam uśmiech,
wygląd skóry, znaczek Akcji Katolickiej w klapie marynarki i różaniec. Tylko koszula z białej zrobiła się ciemnobrązowa.

Święty nie bez wad

Na T-shirtach mają wypisane słowa Piera Giorgia Frassatiego: „Ku górze!”. Całą noc z 11 na 12 lipca patrzyli w dół na trumnę z relikwiami błogosławionego, ustawioną w kościele św. Antoniego w Rybniku. To tutaj miał swój przystanek w drodze na ŚDM.

– Ten człowiek potrafił się wybić, nie żył według schematu i dlatego nadal porywa – uważa Dominik Rotkegel z Pszczyny, student budownictwa, jeden z tych, którzy w koszulce ze słowami Piera Giorgia, razem z innymi członkami Towarzystwa Ciemnych Typów, czuwali przy relikwiach błogosławionego. Na pomysł stworzenia Towarzystwa Ciemnych Typów wpadł sam Frassati, chcąc zmobilizować kolegów do intensywniejszego świadczenia miłości bliźniego. Dziś towarzystwo o tej nazwie liczy 670 członków, ma centralę przy parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Rybniku. Tu pracuje jego założyciel – ks. Krzysztof Nawrot. Ks. Marek Bernacki, proboszcz, mówi, że wielu namawiało go, żeby zmienić wezwanie, bo gdzie się nie spojrzy – widać tu Frassatiego, ale ostatecznie poświęci błogosławionemu kaplicę.

Kiedy w 2003 r. ks. Nawrot zdawał maturę, wpadła mu w ręce książka ks. Jerzego Szymika z cytatami z błogosławionego. Gdy w seminarium wybierali patrona roku, razem z dwoma kolegami przeforsowali postać Piera Giorgia. – Był nam bliski, bo miał problemy z nauką, a my nie radziliśmy sobie z łaciną – wspomina. Kiedy w 2012 r. ks. Nawrot został wikarym w Katowicach na os. Tysiąclecia, sprowadził jego relikwie i zaczął szerzyć kult. W 2013 r. powołał Towarzystwo Ciemnych Typów, do którego zaczęli się zgłaszać ludzie z całej Polski, ale też z Wiednia i Sztokholmu.

– Jedynym naszym obowiązkiem jest codzienna modlitwa „Pod Twoją obronę” za członków Towarzystwa – wyjaśnia Tomasz Rotkegel, brat Dominika, student politechniki. Ciemnymi Typami są nie tylko on i jego brat, ale też dwie siostry.

– W praktyce okazuje się, że to ogromna duchowa więź. Dwa razy do roku wspólnie wybierają się w góry. Ich patron był alpinistą, chodził z kolegami połączony liną, biorąc za nich odpowiedzialność. Spotykają się też na jego urodzinach, wspólnie świętują i kolędują. To nie jest tylko święty złożonych rąk, ale normalny człowiek z wadami – opowiada ks. Nawrot.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji