Nowy numer 42/2019 Archiwum

Po wzmocnienie

Polonia też przybywa na ŚDM. Dlaczego? 
Oto kilka historii i kilka powodów…

Przyjeżdżają tysiące pielgrzymów z całego świata. Owszem. Ale wśród nich bardzo wielu to Polacy, jak Maria Bober, rodzina Włoszczyków czy Tomek Klusek. A choć część z tych pielgrzymów polskiego pochodzenia urodziła się już na obczyźnie i wielu nawet nie posiada polskiego obywatelstwa, czują się Polakami. I integrują lokalne społeczności. Bywa, że w swoich miejscach zamieszkania dbają o lokalne Kościoły, włączają się w budowanie wspólnot. A przede wszystkim dają świadectwo wiary i patriotyzmu, mimo że druga ojczyzna jest ich domem. Do Polski, na Światowe Dni Młodzieży, przyjeżdżają, by się modlić, ale też by służyć. I wzmacniać.

Rodzinne wzmocnienie

Anna Włoszczyk, lat 17, wraz z siostrami, bratem i rodzicami wybiera się na ŚDM. – Mieszkamy niedaleko Hanoweru. Nasza starsza trójka rodzeństwa już samodzielnie będzie uczestniczyć w wydarzeniach w Krakowie. Natomiast rodzice z młodszym rodzeństwem dojadą na własną rękę – tłumaczy dziewczyna. Poza Polską mieszka 14 lat. Wyjechała jako trzyletni brzdąc. Mimo to doskonale mówi po polsku. Właściwie bez niemieckiego akcentu. – Monika, moja starsza siostra, będzie pracować jako wolontariusz w biurze prasowym. Ja też pewnie bym się zgłosiła, ale jestem niepełnoletnia. Więc jadę z grupą znajomych z polskiej parafii. I młodszą siostrą Basią.

Rodzina działa we wspólnocie Equipe Notre Dame. – Tak naprawdę to rodzice zaszczepili ją tam, gdzie mieszkamy. Obecnie we wspólnocie działa kilka rodzin. Natomiast my, dzieci, długi czas byliśmy w Skautach Europy. To ważne, by mieć w Niemczech taką „wierzącą grupę wsparcia”, bo nasi rówieśnicy rzadko przyznają się do Boga… – mówi Anna. – Mam nadzieję, że na ŚDM poznam wielu wierzących młodych ludzi. Chcę po prostu być z nimi, rozmawiać. A że znamy z rodzeństwem kilka języków, to będzie łatwiej.

Mama Ani, pani Elżbieta Włoszczyk, śmieje się, że dzieci są na tyle dobrze wyedukowane, że na pewno sobie poradzą: hiszpański, niemiecki, angielski i polski. Będzie integracja na całego. – Jestem dumna z dzieci, że ŚDM jest dla nich tak ważnym wydarzeniem. Najstarsza córka od roku pracuje jako wolontariusz online. Robi tłumaczenia. Będzie pracować w biurze prasowym. A my z najmłodszymi dziećmi, Faustyną i Kubą, dojedziemy w ostatniej chwili. Nie mamy jeszcze lokum i nie wiemy, czy dotrzemy do Krakowa, czy do Częstochowy. Będzie spontanicznie.

Jak się żyje i wychowuje dzieci w Niemczech? – Bez podłoża religijnego bardzo trudno. Choć materialnie jest lepiej niż w Polsce, to ludzie jednak są ciut inni. I młodzież inna. Mam czasem wrażenie, że tu młodzi mają „do wszystkiego prawo”, gorzej z obowiązkami i zasadami. Nasze dzieci w szkole czasem spotykają się z ostracyzmem i po prostu są szykanowane ze względu na wiarę. Zdjęcie jednej z córek, grającej na skrzypcach, zostało kiedyś powieszone na szkolnym korytarzu. Córka otrzymała wyróżnienie za grę. Koledzy… domalowali jej rogi i dopisali „szatan”. I wciąż dzieci słyszą: „ty i ten twój Kościół”. Córka kiedyś na religii nie wytrzymała i wprost stwierdziła, że gdyby była np. wierzącą żydówką, nikt by jej nie dokuczał, natomiast katoliczkę obrażają wszyscy. Przyznali jej rację…

Tym bardziej Włoszczykowie trzymają się razem i dbają, by dzieci umocnić w wierze: – Dzieci co roku wybierają jakieś wakacje z Bogiem. A to pielgrzymka, a to rekolekcje. Dzięki temu dostają pozytywne wsparcie i czują się silniejsze w wierze. A tym razem będą wakacje i z Bogiem, i z papieżem, i z młodzieżą, która myśli i czuje podobnie – cieszy się pani Elżbieta.

Śpiewająco i kojąco

Maria Bober pochodzi z okolic Wrocławia, ale od 27 lat mieszka w Niemczech. Jest znana wśród Polonii na całym świecie. Jeździ z koncertami po Europie i Stanach Zjednoczonych. Śpiew po polsku, śpiew o Bogu i ojczyźnie – to jej wielka pasja, misja i powołanie. Maria Bober śpiewa m.in. o bł. Karolinie Kózkównie, którą bardzo czci. Za odwagę i młodzieńczą pasję oraz poszukiwanie dobra i prawdy.

– Sama jestem taką… niespokojną osobą – pani Maria mówi z błyskiem w oku i wielką energią. – I zawsze byłam ciekawa życia. Z zawodu jestem pielęgniarką. I od rana do nocy wykonuję ten zawód najlepiej jak potrafię. Ale jednocześnie nie usiedzę w miejscu i wszędzie mnie pełno. Dlatego nie mogłam pozostać w domu podczas ŚDM.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL