Nowy numer 50/2018 Archiwum

Dni świętego rabanu

Co sprawia, że co dwa–trzy lata na spotkanie z papieżem przybywa od 300 tysięcy do 4 milionów młodych ludzi z całego świata? Na czym polega fenomen Światowych Dni Młodzieży?

Autorki wydanej niedawno książki „Zróbmy raban! Niezbędnik na Światowe Dni Młodzieży”, Karolina Sarniewicz i Anna Salawa, zauważają, że na ŚDM przyjeżdża „więcej młodych ludzi niż na koncerty Justina Biebera i The Rolling Stones razem wziętych”. To oczywiście prawda, choć takie porównania zawsze brzmią trochę ryzykownie. Benedykt XVI krytykował przecież tendencję postrzegania ŚDM jako festiwalu rockowego. Podkreślał, że to wydarzenie nie powinno być traktowane jako „odmiana współczesnej kultury młodzieżowej”, ale jako owoc „długiej zewnętrznej i wewnętrznej drogi”.

Porównanie z koncertami gwiazd popu czy rocka nie jest jednak wcale bezzasadne. Uzmysławia bowiem, że modlitewne spotkania mogą mieć ogromny wpływ na młodych ludzi. Mogą pomóc w odnalezieniu się we wspólnocie Kościoła, doświadczeniu (nierzadko po raz pierwszy) jego siły i żywotności.

Na spotkanie Boga

Warto przypomnieć, że Dni Młodzieży zrodziły się z inicjatywy samych młodych. Zaczęło się od spotkań z Janem Pawłem II w Rzymie w Niedzielę Palmową 1984 i 1985 r. Pierwsze z nich miało miejsce z okazji Nadzwyczajnego Jubileuszu Odkupienia, drugie – z okazji Międzynarodowego Roku Młodzieży. To właśnie te dwa spotkania dały papieżowi impuls do podjęcia inicjatywy, która trwa do dziś. Pomysł zakładał, że co roku, w Niedzielę Palmową, Światowe Dni Młodzieży będą się odbywały jako spotkania diecezjalne, natomiast oprócz tego, co dwa lub trzy lata, w miejscu wskazanym przez papieża odbędzie się spotkanie międzynarodowe. Numeracja kolejnych ŚDM-ów, liczonych od 1986 r., uwzględnia także lata, w których miały miejsce wyłącznie spotkania w diecezjach, stąd czekające nas za dwa tygodnie krakowskie święto ma wysoki, trzydziesty pierwszy numer.

Najkrótszą i najbardziej obrazową definicję ŚDM przedstawił św. Jan Paweł II w swojej homilii z Niedzieli Palmowej 1986 r. Odwołując się do wjazdu Jezusa do Jerozolimy, powiedział wówczas: „( ) dzień młodzieży oznacza wyjście na spotkanie Boga, który wszedł w dzieje człowieka przez Tajemnicę Paschalną Jezusa Chrystusa. Wszedł nieodwracalnie. I chce spotkać naprzód was, młodych”.

Wyjść na spotkanie Boga – właśnie to jest główny cel Światowych Dni Młodzieży. Oczywiście wychodząc – bardziej lub mniej świadomie – Bogu naprzeciw, spotykamy też siebie nawzajem. Ale to Bóg ma być w centrum, to On jest siłą, która nas jednoczy. Dlatego ów barwny festiwal kultur, radosne świętowanie, które towarzyszy ŚDM-owi, należałoby traktować raczej jako owoc tego najważniejszego spotkania, nie zaś jako cel sam w sobie.

Obydwoma płucami

Spośród młodych Polaków, którzy za dwa tygodnie przyjadą do Krakowa, niewielu pamięta VI Światowe Dni Młodzieży w Częstochowie w 1991 r. Jeszcze mniejszy odsetek może pochwalić się uczestnictwem w nich. Bo przecież od tamtego czasu minie w sierpniu dokładnie ćwierć wieku. Jan Paweł II przyjeżdżał wtedy do zupełnie innej Polski – takiej, która cieszyła się dopiero co odzyskaną wolnością i wydawała się nie do końca świadoma zagrożeń związanych z błędnym jej rozumieniem. Dlatego w ogłoszonym rok wcześniej orędziu na Światowe Dni Młodzieży papież zwracał uwagę na istotę prawdziwej wolności i wiążącej się z nią odpowiedzialności chrześcijan wobec świata.

Samo spotkanie było przełomowe także dlatego, że po raz pierwszy uczestniczyli w nim młodzi z Europy Wschodniej. Wśród ponad 1,6 mln pielgrzymów było aż 100 tys. młodych z krajów ówczesnego Związku Radzieckiego, który, notabene, miał się rozpaść cztery miesiące później. „Po długim okresie, w którym granice pozostawały właściwie zamknięte, Kościół w Europie może w końcu oddychać swobodnie obydwoma swoimi płucami. Wasza obecność, drodzy młodzi przyjaciele z Europy Wschodniej, jest dziś niezmiernie ważna. Kościół powszechny potrzebuje waszego świadectwa chrześcijańskiego jako cennego skarbu: świadectwa, za które trzeba było często płacić wielką cenę cierpienia w wyobcowaniu, prześladowaniach, w więzieniu; wielką cenę. Dziś nadeszła wreszcie wasza godzina” – podkreślał w homilii Jan Paweł II.

Od ciekawości do wiary

Tamto spotkanie otworzyło wielu młodych ze Wschodu na sprawy religii. Jak twierdzi ks. Grzegorz Suchodolski, dyrektor Krajowego Biura Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży, niektórzy z nich przyjechali jako niewierzący, z ciekawości, a dziś są osobami wierzącymi, czasem nawet kapłanami. Ale i nas, Polaków, dotykało to, co działo się u stóp Jasnej Góry. „Niesamowite wrażenie zrobił na mnie wtedy widok młodych ludzi, którzy razem spędzali czas, razem się modlili, razem śpiewali” – wspomina Magda Wolnik, jedna z bohaterek książki „Zróbmy raban!”. – „To było takie moje pierwsze zetknięcie ze wspólnotą. ( ) Efekt był taki, że kiedy wróciłyśmy do Gdyni, zaczęłyśmy szukać dla siebie wspólnoty. Tęsknota za nią została głęboko w nas, i to w zasadzie był dla mnie początek wszystkiego. Do Częstochowy przywiodły mnie ciekawość i smak przygody. A po Częstochowie zaczęła się dla mnie przygoda z wiarą i Panem Bogiem”.

To doświadczenie wspólnoty jest czymś, co bardzo często przewija się w świadectwach uczestników Światowych Dni Młodzieży. – Zobaczenie tylu młodych modlących się razem umocniło moją wiarę – mówi Kasia Cuvilier, uczestniczka ostatniego spotkania w Rio de Janeiro. – ŚDM dają możliwość zamanifestowania wiary i poczucie wspólnoty, a myślę, że młodzi tego potrzebują. Może na co dzień trudno im mówić o swojej wierze, a w grupie osób wyznających te same wartości czują się bezpiecznie.

Dla Kasi ŚDM w Rio były przełomem także z innego powodu: to tu, dzięki niezwykłemu splotowi wydarzeń, spotkała swojego przyszłego męża Dylana, Kanadyjczyka. Po ślubie, który odbył się w Polsce, zamieszkali razem w Kanadzie. – Nie było łatwo zostawić rodzinę, znajomych, pracę, zespół, w którym grałam, i wyruszyć na inny kontynent, ale myślę, że Bóg dał mi odwagę – wyznaje. – Mimo że nie jest łatwo, jestem bardzo wdzięczna za tę miłość, jaką Bóg nas obdarzył.

« 1 2 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji