Nowy numer 25/2022 Archiwum

Estońskie porachunki z historią

Reżyserowi „Szermierza” udało się wykreować na ekranie duszną, nasyconą podejrzliwością i niepokojem atmosferę estońskiego miasteczka z czasów stalinowskich.

Czy Marks był szermierzem?

„Szermierz” Klausa Härö, najnowszy tytuł z tej filmowej serii, jest wspólnym dziełem fińskiej i estońskiej kinematografii. Härö należy do najbardziej cenionych reżyserów w Finlandii. W 2003 r. został wyróżniony prestiżową nagrodą im. Ingmara Bergmana. Cztery spośród pięciu jego pełnometrażowych filmów zostały zgłoszone do Oscara w kategorii: najlepszy film nieanglojęzyczny.

„Szermierz” rozgrywa się zimą 1953 r. w Haapsalu, prowincjonalnym estońskim miasteczku. Kraj już od 8 lat znajduje się pod sowiecką okupacją. Od początku zdajemy sobie sprawę, że z Endelem, bohaterem filmu, coś jest nie tak i że jego wyjazd z Leningradu, gdzie dotychczas mieszkał, został wymuszony. Dyrektor liceum, w którym Endel ma podjąć pracę, nie bardzo dowierza jego wyjaśnieniom, że nie przepada za dużym miastem i woli prowincję. Ostatecznie dyrektor zatrudnia go jako nauczyciela wychowania fizycznego. Endel niespecjalnie lubi swoich podopiecznych, jednak z pełnym zaangażowaniem stara się wypełniać obowiązki. Tyle że w prowincjonalnej szkole nie ma żadnych pomocy gimnastycznych, a dyrektor obojętnie podchodzi do jego prośby o zakup podstawowego przynajmniej sprzętu do ćwiczeń. Zniechęcony Endel prawdopodobnie poddałby się marazmowi szkolnej rutyny, gdyby nie przypadkowe odkrycie. Wśród zgromadzonych w licealnym magazynie rupieci znajduje przypadkowo floret. Postanawia spróbować zachęcić uczniów do nauki szermierki, co nie podoba się dyrektorowi, bo „szermierka to relikt feudalnych czasów”. Zdesperowany Endel w czasie szkolnego zebrania wyciąga mocny argument, twierdząc, że nawet Karol Marks był szermierzem, co jednak nie przekonuje dyrektora. Ostatecznie niechętnie zgadza się, by Endel uczył szermierki, ale tylko w ramach zajęć dodatkowych. Natomiast uczniowie w zajęciach uczestniczą z entuzjazmem. Dla widzów, którzy pamiętają np. „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” Petera Weira czy znakomitego „Pana od muzyki” Christophe a Barratiera, rozwój wydarzeń w filmie nie będzie niespodzianką, chociaż rozgrywają się one w zupełnie innym kontekście historycznym. Właśnie ten kontekst nadaje znaczenia rozgrywającemu się na ekranie dramatowi. Zastrzeżenia budzą natomiast niektóre mało wiarygodne rozwiązania dramaturgiczne. Mimo potknięć reżyserowi udało się znakomicie pokazać na ekranie duszną, nasyconą podejrzliwością i niepokojem atmo­sferę szkoły i prowincjonalnego miasteczka w Estonii czasów stalinowskich, gdzie prawie nie ma dorosłych mężczyzn, bo albo zginęli na wojnie, albo uciekli, albo zostali deportowani. Film ma doskonałą scenografię, która podkreśla nastrój beznadziei, opuszczenia i bylejakości, w jakim żyją mieszkańcy Haapsalu. W postać Endela, zresztą autentyczną, chociaż sama przedstawiona w filmie historia jest fikcją, wcielił się Märt Avandi. To naprawdę znakomita kreacja estońskiego aktora. Docenić też należy pracę reżysera z dziećmi, bo zagrały w filmie koncertowo.

Szermierz, reż. Klaus Härö, wyk.: Märt Avandi, Joonas Kuff, Lembit Ulfsak, Kirill Käro, Liisa Koppel, Ursula Ratasepp, Kai Nordberg, Finlandia/Estonia, 2015

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się