Nowy numer 25/2022 Archiwum

Tarcza antyrakietowa w Rumunii - uaktywniona

Tarcza antyrakietowa instalowana przez USA w Deveselu w Rumunii od czwartku jest oficjalnie operacyjna. Inauguracja odbyła się w obecności sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga i przedstawicieli władz amerykańskich i rumuńskich. Rosja protestuje.

"USA i Rumunia wspólnie tworzą historię, dostarczając NATO ten system" - oświadczył admirał Mark Ferguson, dowódca sił morskich USA w Europie i Afryce.

Uaktywnienie tarczy w Rumunii to kolejny etap zainicjowanego w 2009 roku programu europejskiej części tarczy antyrakietowej (European Phased Adaptive Approach). W Rumunii zainstalowano baterię pocisków SM-3 w wersji lądowej (Aegis Ashore). W skład systemu wchodzi także radar wykrywania i śledzenia pocisków balistycznych w Turcji. Elementy są włączone w system dowodzenia i kontroli w amerykańskiej bazie w niemieckim Ramstein; w skład systemu wchodzą też okręty systemu Aegis bazujące w Hiszpanii i uzbrojone w pociski SM-3 w wersji morskiej.

Pociski SM-3 służą do zwalczania pocisków balistycznych krótkiego i średniego zasięgu w środkowej fazie lotu.

Przedstawiciele USA, NATO, Polski i Rumunii wielokrotnie deklarowali, że europejska część amerykańskiej tarczy antyrakietowej nie jest wymierzona w Rosję, a jej celem jest ochrona przed potencjalnym zagrożeniem pociskami rakietowymi dalekiego zasięgu z Bliskiego Wschodu, w tym z Iranu.

"Gdy podejmujemy działania, by zniechęcić Rosję, to mówimy, że to robimy. Tu nie chodzi o Rosję" - powiedział wiceminister obrony USA Robert Work, cytowany przez "Wall Street Journal". Oświadczył, że "dopóki Iran będzie rozwijał i rozmieszczał pociski balistyczne, USA będą współpracować z sojusznikami, by bronić NATO".

Według Worka tarcza nie będzie wykorzystywana w przyszłości przeciwko Rosji. "W ogóle nie ma planów, by to robić" - powiedział wiceszef Pentagonu na konferencji prasowej.

Przedstawiciele USA i NATO podkreślają, że tarcza technicznie nie jest w stanie zestrzelić rosyjskich pocisków. "Rosja wie, że to nie jest wycelowane przeciwko nim. Wiedzą, że geografia i fizyka sprawiają, iż niemożliwe jest, by ten system podważał rosyjskie strategiczne odstraszanie" - ocenił Stoltenberg.

Rosyjskie władze zdecydowanie skrytykowały w czwartek uruchomienie amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Rumunii, mówiąc że jest to "bezpośrednie zagrożenie" dla rosyjskiego bezpieczeństwa. Moskwa zapowiada wzmocnienie swych zdolności militarnych.

"To jest dla nas bezpośrednie zagrożenie (...) wszystko to jest w stu, dwustu, trzystu, tysiącu procentach skierowane przeciwko nam. To nie Iran, lecz Rosja i jej zdolności odstraszania nuklearnego" są celem - oświadczył przewodniczący komisji obrony Dumy Państwowej Władimir Komojedow, cytowany przez rosyjską agencję Interfax.

"Jesteśmy w stanie pokonać ten system antyrakietowy. Zwiększymy nasze zdolności obronne, zwłaszcza w rejonie Arktyki rozmieszczając tam systemy przechwytywania (rakiet)" - dodał Komojedow.

"To kolejny krok ku militarnemu i politycznemu powstrzymywaniu Rosji" - ocenił przedstawiciel rosyjskiego MSZ Andriej Kielin, dodając że rozmieszczenie tarczy "może jedynie pogorszyć już i tak skomplikowaną sytuację" między Rosją a NATO.

Moskwa ocenia, że wyrzutnie w Rumunii i w Polsce to naruszenie układu INF (o likwidacji pocisków rakietowych średniego zasięgu), ponieważ mogą one służyć również do wystrzeliwania pocisków manewrujących średniego zasięgu. Prace nad budową tarczy antyrakietowej w Polsce mają się rozpocząć w najbliższy piątek; baza w Redzikowie ma być gotowa do działania w 2018 roku.

Mówiąc w czwartek w bazie Deveselu o zagrożeniu ze strony Iranu przedstawiciele Pentagonu i Departamentu Stanu USA wskazywali m.in., że irańskie rakiety balistyczne mogą docierać do części Europy, w tym do Rumunii.

Kreml niejednokrotnie groził, że w wypadku niekorzystnego dla Rosji rozwoju sytuacji, jeśli chodzi o budowę tarczy antyrakietowej w Europie, Moskwa odstąpi od dalszych kroków w sferze rozbrojenia i kontroli zbrojeń, a także zastosuje kontrposunięcia.

Nawiązał do tego w czwartek także rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, przypominając, że "od samego początku tej historii mówiliśmy, że zdaniem naszych ekspertów budowa systemu obrony przeciwrakietowej stanowi zagrożenie dla Federacji Rosyjskiej". Wskazywał na "kardynalną zmianę sytuacji", jeśli chodzi o Iran i mówił, że nie traci na aktualności pytanie, przeciwko komu system ten jest wymierzony.

USA i NATO wskazują - odnotowuje agencja Associated Press - że tarcza ma charakter czysto obronny oraz że w każdym razie byłaby bezsilna wobec wielkiego rosyjskiego arsenału międzykontynentalnych rakiet balistycznych.

Jednak Moskwa ostrzegała, że Polska i Rumunia umieszczając u siebie elementy amerykańskiej tarczy "automatycznie stają się celami" Rosji.

 Zastrzeżenia Rosji dotyczące tarczy antyrakietowej są nadal ignorowane; Moskwa wyciąga z tego odpowiednie wnioski, w tym dotyczące podjęcia w reakcji środków o charakterze wojskowo-technicznym - powiedziała w czwartek rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa.

Na konferencji prasowej podkreśliła, że Moskwa nadal postrzega "destrukcyjną działalność USA i ich sojuszników w sferze obrony przeciwrakietowej jako bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa międzynarodowego i regionalnego oraz stabilności". "Tym samym sytuacja strategiczna w Europie znacznie się komplikuje" - dodała.

Według Zacharowej Rosja "niejednokrotnie zwracała uwagę na zagrożenia dla bezpieczeństwa międzynarodowego i stabilności strategicznej, jakie wynikają z jednostronnego i nieograniczonego rozmieszczania strategicznej systemu obrony przeciwrakietowej USA".

Rzeczniczka MSZ wyraziła opinię, że elementami tego systemu w Rumunii i w Polsce są wyrzutnie "faktycznie identyczne z tymi, jakie wykorzystywane są na okrętach marynarki wojennej USA w celu wystrzeliwania rakiet przechwytujących, jak i pocisków manewrujących średniego zasięgu Tomahawk".

Jak powiedziała Zacharowa, Rosja ocenia pojawienie się takich wyrzutni na lądzie jako sprzeczne z jednym z kluczowych zapisów układu o likwidacji rakiet średniego zasięgu (INF) z 1987 roku. "Tym samym USA naruszyły układ INF" - oświadczyła.

Układ INF (Treaty on Intermediate-range Nuclear Forces) USA i ówczesny ZSRR zawarły w 1987 roku. Traktat zakazuje obu stronom posiadania, produkcji i testowania bazujących na lądzie pocisków balistycznych i manewrujących o zasięgu od 500 do 5 500 km.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama