Nowy numer 38/2021 Archiwum

Spowiednik nacjonalistów

– Był autentyczny, rozumiał nas i nie potępiał. Wiele osób wyspowiadało się u niego z całego życia – mówi Justyna Helcyk z wrocławskiego ONR. „Brunatny ksiądz” – pisze „Newsweek”. Ks. Jacek Międlar porywa tłumy i wzbudza krytykę.

My, katolicy nacjonaliści, jesteśmy powołani do tego, by naśladować Pana Boga najlepiej, jak to tylko możliwe – ks. Międlar przemawia do działaczy Obozu Narodowo-Radykalnego podczas spotkania opłatkowego. – Nasz narodowy aktywizm doprowadził do tego, że przepędziliśmy okupantów ze Wschodu, że przepędziliśmy muzułmańskich imigrantów – mówi. Dodaje, że Polskę trzeba uwolnić od „czerwonej schedy”. – W tym wszystkim słuszną drogą jest nacjonalizm Polski. (...) Nie możemy wielkiej Polski katolickiej budować bez wiary. Nie możemy tej wielkiej Polski katolickiej budzić bez życia sakramentalnego.

To jedno z wielu spotkań ks. Jacka Międlara z działaczami ONR. Wcześniej przemawiał na ich antyimigranckim wiecu we Wrocławiu. Ostatnio wygłosił homilię podczas Mszy z okazji 82. rocznicy powstania organizacji. Krótko potem dostał od przełożonych zakonnych zakaz publicznych wystąpień i kontaktu z mediami.

Fakty medialne

Media zwróciły uwagę na ks. Międlara po wiecu we Wrocławiu. „Kapłan nienawiści” – napisała „Gazeta Wyborcza”. „Narodowy radykał. Ten ksiądz może przebić Rydzyka, Oko i Natanka” – dodawał dziennik. Podobne artykuły pojawiły się po przemówieniu ks. Jacka na Marszu Niepodległości w Warszawie. „ONR sprofanował katedrę” – napisano z kolei po tym, jak młody kapłan odprawił dla oenerowców rocznicową Mszę w Białymstoku.

Nie tylko GW robi zamieszanie wokół młodego kapłana. Do dziwnej sytuacji doszło, gdy pod koniec kwietnia ONR i organizacja Polska Niepodległa zamówiły Mszę św. w intencji ks. Jacka w kościele w podwarszawskim Konstancinie. Później jeden z narodowych portali podał, że Mszę odwołano z powodu odgórnych nacisków. „Czego można było się spodziewać po metropolicie warszawskim?” – napisano na facebookowym profilu „Cała Polska w obronie księdza Jacka Międlara”. Wpis zilustrowano zdjęciem kard. Kazimierza Nycza łamiącego się opłatkiem z Donaldem Tuskiem. Działacz Polski Niepodległej prostował tę wiadomość.

„Msza Święta została odwołana przez ofiarodawcę intencji! Nie przez kurię czy proboszcza parafii!” – napisał na portalu społecznościowym. „Doszły mnie (bo to ja) słuchy, że lewica chce wypaczyć sens tej modlitwy, chce nas prowokować” – tłumaczył, prosząc, by nie powielano „kłamstw agenturalnych”. Mimo to post atakujący kard. Nycza pozostał na profilu na Facebooku.

Sprawą zdziwiony był ks. Przemysław Śliwiński. Jak mówi, nie było powodów, by kuria interweniowała w sprawie Mszy św. – Intencja była godziwa – wyjaśniał.

Dryg do młodzieży

Wywołujący takie emocje ksiądz ma 27 lat i pochodzi z Rzeszowa. Od młodości obracał się w kręgach narodowych i kibicowskich. Po ukończeniu seminarium Księży Misjonarzy św. Wincentego à Paulo w 2015 r. został wyświęcony i trafił do kościoła św. Anny we Wrocławiu.

– Bardzo angażował się w pracę z dziećmi i młodzieżą, lektorami, grupami parafialnymi – wspomina ks. Mariusz Bradło, proboszcz wrocławskiej parafii.

Młody ksiądz poznał ludzi związanych z ONR. Według jednej z wersji zagadnął młodego chłopaka w patriotycznej koszulce i powiedział, że też jest narodowcem. Według innej to chłopak zwrócił uwagę na bluzę z Orłem Białym, którą miał na sobie ksiądz, i poprosił go o opiekę duszpasterską nad organizacją.

– Zaproponował nam wsparcie duszpasterskie i spowiedź. Wielu z nas do niej poszło – opowiada Justyna Helcyk. – Był autentyczny, dlatego przyciągał wiele młodych osób.

Ksiądz spotykał się z młodymi nacjonalistami. Był z nimi na pielgrzymce do Ostrej Bramy.

Ks. Roman Kneblewski z Bydgoszczy, znajomy ks. Międlara, który sam uważa się za nacjonalistę, podkreśla, że działacze narodowych organizacji potrzebują opieki duchownych. – Ta młodzież jest oddana ojczyźnie, ale z jej religijnością bywa różnie – tłumaczy. Jak dodaje, dzięki działalności młodego duszpasterza wiele osób wróciło do Kościoła.

Potwierdza to Justyna Helcyk. – Jeden z naszych ludzi, osoba już pod trzydziestkę, dzisiaj przyjmuje Komunię, w czwartek ma bierzmowanie, a we wrześniu bierze ślub kościelny. U ks. Jacka wiele osób wyspowiadało się z całego życia – opowiada działaczka ONR.

– Ks. Jacek ma podejście do trudnej młodzieży. To dar, z tym trzeba się urodzić – uważa ks. Mariusz Bradło.

Ks. Międlar był też aktywny w mediach społecznościowych. Zamieszczał tam fotografie z wizyty ONR w szpitalu onkologicznym, odradzał wspieranie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, chwalił nacjonalizm. Nie wszystkim parafianom podobała się jego praca. Do kurii zaczęły docierać sygnały, że część osób przestała wpuszczać księży chodzących po kolędzie. W lutym br. przełożeni zakonni przenieśli młodego kapłana do Zakopanego. Podczas Mszy pożegnalnej kościół św. Anny był pełen ludzi.

W Zakopanem ks. Jacek razem z oenerowcami wziął udział w uroczystościach pod pomnikiem Józefa Kurasia „Ognia”. Wówczas skierowano go do zakonu klauzurowego. W kwietniu młody kapłan pojawił się w Białymstoku.

Rocznica

– Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że najtrudniejszym przeciwnikiem Żydów byli Egipcjanie – mówił w homilii ks. Międlar, odnosząc się do niewoli egipskiej. – Bzdura. Największym przeciwnikiem porzucenia pęt niewoli byli sami Żydzi, a konkretnie ich tchórzliwe i bierne nastawienie.

Do tamtej sytuacji porównał współczesną Polskę. – Ciemiężyciele i bezmyślny, pasywny żydowski motłoch będzie was chciał rzucić na kolana – przemawiał do działaczy ONR. Mówił też o „oderwanych od koryta”. – Biedni to są ludzie. My, wyznawcy Chrystusa, musimy się za nich modlić, a nie tylko ich ganić.

Zachęcał do spowiedzi, którą nazwał „pierwszym krokiem narodowego radykała”.

O homilii zrobiło się głośno. Białostocka kuria przeprosiła wszystkich, którzy poczuli się dotknięci.

– Kościół nie jest miejscem, nie może być miejscem, w którym głosi się tego typu sytuacje podziałów, nienawiści czy złości – mówił z kolei abp Wojciech Polak, prymas Polski.

Ks. Międlara broni o. prof. Andrzej Potocki, dominikanin, socjolog religii z Uniwersytetu Warszawskiego. – Kazanie było adresowane do określonego – i w istocie dość wąskiego – kręgu – tłumaczy o. Potocki. – Skoro mamy modlitewne spotkanie określonego środowiska, to w kazaniu – mającym wówczas charakter klasycznego kazania okolicznościowego – trudno nie mówić o tym środowisku.

Dominikanin uważa też, że to dobrze, iż ks. Międlar odnosi się do rzeczywistości społecznej. – W naszych kazaniach zbyt wiele jest utrzymanego w teologicznym żargonie psychologizowania, często mętnego. Zbyt wiele duchowej papki, nieraz usypiającej. Na takim tle ks. Międlara słucha się z przejęciem. I z wdzięcznością – ocenia.

Ojciec Kryspin Banko, wizytator Polskiej Prowincji Zgromadzenia Księży Misjonarzy, poinformował nas, że przyczyną nałożonego na ks. Międlara zakazu wystąpień publicznych nie była treść homilii. – Powodem były inne okoliczności, co do których nie chcę się wypowiadać publicznie, gdyż są one wewnętrzną sprawą zgromadzenia – wyjaśnia o. Banko.

Nie wiadomo, co dalej stanie się z młodym księdzem. Według informacji o. Banki, poprosił on o „czasowy pobyt poza Wspólnotą po to, aby zastanowić się nad swoją przyszłością”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama