Nowy numer 23/2021 Archiwum

Milczenie frontu

Kiedyś dyskryminowano ludzi z powodu pochodzenia, dziś z powodu wieku.

Pod informacją sprzed tygodnia o dziecku, które przez godzinę konało w męczarniach po legalnej aborcji w warszawskim szpitalu, na stronie gosc.pl pojawiły się komentarze jednogłośnie współczujące dziecku i jednoznacznie potępiające sprawców. „Mordercy nie lekarze”, „koszmar”, „straszne” „biedne maleństwo”, „Boże, co z tymi ludźmi?”, „Człowiek to największa bestia i potwór” – i tak dalej, wszystko w tym klimacie.

To rzadkość, bo gdy prof. Chazana wyrzucono z tego szpitala właśnie za odmowę zabicia dziecka, to spotkał się z potępieniem. Do dziś odzywają się legaliści, twierdzący, że „złamał prawo”. A nawet gdyby złamał – to co? Od kiedy to prawo stanowione stoi ponad moralnością? Od kiedy to wolno w imię prawa kogokolwiek krzywdzić? Herod mordował dzieci w Betlejem zgodnie z prawem – zauważył to ktoś?


Ciekawe, że tym razem nikt nie zainteresował się, czy ofiara „nieudanej” aborcji przypadkiem nie miała zespołu Downa albo czy nie była w jakikolwiek sposób chora. Nikt nie pytał, czy było to dziecko chciane, czy nie. Jakoś to przestało mieć znaczenie, gdy dziecko znalazło się „na zewnątrz” i było widać, że cierpi. Bo wtedy jasne jest, że ten „płód” to człowiek – no bo kto? Tylko jak to się stało, że parę sekund wcześniej nie był to człowiek i wtedy można go było „usunąć”? Czy obecność w łonie matki daje mniejsze prawa do człowieczeństwa niż obecność w inkubatorze? Czy ktoś wyobraża sobie, że dziecko mordowane w łonie matki jest mniej człowiekiem i mniej cierpi? Czy człowiek, który nie może krzyczeć, jest mniej ludzki od takiego, który krzyczeć może?


Dzieci po aborcji nieraz umierają w bólu i samotności, bo personel aborcyjny nie po to doprowadził je do takiego stanu, żeby je potem ratować. Ale znacznie więcej dzieci umiera podczas aborcji, bo większość z tych aborcji jest „udana”. Niezależnie od tego, czy dzieje się to legalnie czy nielegalnie – miliony dzieci rocznie umierają na całym świecie, nie mogąc wydać nawet krzyku, bo usta zalewają im wody płodowe. Są „jak owca niema wobec strzygących ją”.

To Izajasz, proroctwo o cierpiącym Słudze Jahwe – o Jezusie Chrystusie, który został zgodnie z prawem (!) sponiewierany w najgorszy sposób i zamordowany. I stało się to z poparciem opinii społecznej, która chwilowo była przeciw Jezusowi. 


Ta chwila cośkolwiek wydłużyła się i trwa, bo Jezus, jak sam zapewnił, identyfikuje się ze swoimi „braćmi najmniejszymi” w każdym czasie. Zwłaszcza z tymi potrzebującymi i krzywdzonymi.

Dziś w Polsce, tak samo jak wtedy w Jerozolimie, zabija się Jezusa. „Mnie to uczyniliście” – mówi On sam całkiem jasno. 
I znów dzieje się to zgodnie z prawem. I wciąż to przeklęte prawo obowiązuje, mimo że mogłoby zostać wreszcie zniesione, bo rządzą ci, którzy deklarują zgodność z prawem naturalnym i mogliby to załatwić. Nie chcą, jak się zdaje, „otwierać kolejnych frontów”.

Ale ten front już dawno jest otwarty. Realnie giną na nim ludzie. Nie tylko ci mali, ale przede wszystkim dorośli, którzy za ich śmierć odpowiadają. To są prawdziwe ofiary.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także