Nowy numer 42/2019 Archiwum

Bóg wyciągnął mnie z in vitro

– 27 stycznia 2012 roku o godz. 19 spotkałem Jezusa. Potem rzuciłem in vitro – mówi Jacek Szulc, do niedawna lekarz jednej z największych klinik in vitro w Polsce w rozmowie z Joanną Bątkiewicz-Brożek


Joanna Bątkiewicz-Brożek: Narodził się drugi dr Tadeusz Wasilewski! Znacie się?


Jacek Szulc: Jasne! Spotkaliśmy się po raz pierwszy w 2003 roku, kiedy dr Wasilewski był jeszcze w programie in vitro jako uczeń prof. Szamatowicza, „ojca” pierwszego dziecka z probówki w Polsce. Byliśmy z żoną jego pacjentami. A potem Pan Bóg upomniał się o niego i ten z hukiem rzucił program in vitro. Widać jestem drugi w kolejce. (śmiech) Spotkaliśmy się ponownie, już kiedy prowadził klinikę naprotechnologii. Powiedział mi: „Jesteś na dobrej drodze!”.


Ale gdy Wasilewski wychodził z programu in vitro, Pan jeszcze w nim tkwił. Jego historia jakoś do Pana przemawiała?


Zacząłem mieć inne niż środowisko ginekologów podejście do naprotechnologii. Zastanowiło mnie, dlaczego naprotechnologia jest tak bardzo atakowana, skoro ginekolodzy twierdzą, że to nic nowego.


No i czemu?


Oznacza to, że musi być skuteczna, ale…


…ale nie daje takiej kasy jak in vitro.


Wie pani, jaka była moja pierwsza pensja po studiach? 440 zł! Miałem żonę i dziecko. Po prawie 10 latach pracy jako lekarz dostawałem na rękę 1100 zł. I nikt mi w to nie wierzył. Nadganiałem dyżurami. A tu… po roku kilkakrotnie przekroczyłem stawki krajowe. Wskoczyłem na inny poziom życia. Poza tym przychodzili do mnie nieszczęśliwi ludzie, a ja miałem dla nich receptę: inseminacja, in vitro. 


Ile lat pracował Pan w programie in vitro?


Siedem.


I pewnie był Pan przekonany, że dobrze robi. 


No tak! Kończąc studia medyczne, wiedziałem, że będę się zajmować niepłodnością. A na studiach schemat jest jeden: remedium na niepłodność jest in vitro. Tak ma wdrukowane student po szóstym roku studiów. Z tym idzie na specjalizację z ginekologii. Więc jak zadzwonił do mnie szef jednej z największych klinik in vitro w Polsce z pytaniem, czy nie chcę pracować u nich, nie wahałem się: przecież o tym marzyłem, o „leczeniu” niepłodności! 


Do kościoła Pan chodził?


Z całą rodziną.


No to słyszał Pan, co Kościół mówi o in vitro. Nie przeszkadzało to Panu?


A czy gdy się jest w garażu, to oznacza, że jest się samochodem? Tłumaczyłem sobie, że może Kościół nie jest na bieżąco z medycyną, trzyma się średniowiecznych zasad, że to kiedyś zrozumie. Bo przecież efektem mojej pracy jest życie i szczęście rodziców. No to o co chodzi? 


Z tym szczęściem bym uważała, bo in vitro aż takie skuteczne nie jest.


To prawda. Zresztą danymi można mocno manipulować. 


« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Gość
    11.04.2016 13:13
    Rrklqmy wyswietlaja sie przypadkowo do grupy docelowej (jesli czytasz o in vitro to system reklam serwisu Google dodaje info ze jestes zainteresowany in vitro). Błąd Gościa ze takich reklam nie blokuje.
    doceń 1
  • Godzilla
    12.04.2016 09:55
    Klaro, już wyjaśniam. Tajniki naprotechnologii nie są wyjaśniane, ponieważ autorzy tej metody zastrzegli ją. Tak więc oprócz ogólnych informacji o "specjalnych kartach do monitorowania cyklu", "specjalistycznych metodach diagnostycznych" z internetu i innych ogólnodostępnych źródeł niewiele się dowiesz. Wiedzą o naprotechnologii mogą dzielić się wyłącznie certyfikowani instruktorzy, którzy -uwaga- nie muszą legitymować się wykształceniem medycznym (sic!). Można się zgadzać na in vitro lub nie, jednak dostępność do informacji o stosowanych lekach, dawkach, nie jest ograniczana i można dokonać świadomego wyboru na "tak" lub "nie". Z w/w powodów wokół naprotechnologii narosło wiele mitów. W praktyce naprotechnolodzy oprócz bardzo szczegółowej obserwacji cyklu stosują leczenie konwencjonalne i zapisują te same leki, co "zwykli" ginekolodzy jak i specjaliści od leczenia niepłodności.

    Z mojej strony, z perspektywy osoby, która borykała się z niepłodnością, mogę powiedzieć, że naprotechnologia jest metodą dobrą dla osób z niewielkimi problemami z płodnością, które da się stosunkowo łatwo wyłapać i skorygować. Jest metodą dla osób młodych (nieco starszych również, z zastrzeżeniem, że kobieta ma zachowaną rezerwę jajnikową!), które mogą sobie pozwolić na 2 lata czekania (na tyle obliczony jest pełen cykl leczenia wg. napro). Nie jest natomiast "alternatywą" dla in vitro, ponieważ naprotechnologia kończy się tam, gdzie zaczynają się bardziej inwazyjne metody, a nie je zastępuje.
    W moim przekonaniu najbardziej optymalnym rozwiązaniem byłoby proponowanie starającym się parom najpierw wnikliwej obserwacji, następnie włączanie badań diagnostycznych, diety, leczenia hormonalnego, a dopiero na końcu - oczywiście pozostawiając tą decyzję samym zainteresowanym - inseminacji, in vitro, adopcji lub zakończenia leczenia i wybór świadomej bezdzietności.
  • feodor
    17.08.2016 13:03
    Pan doktor powołuje się na dane resortowe, ale użytek z tych danych marny. Do września 2014 roku utworzono 33 479 zarodków. Na podstawie informacji uzyskanych z ministerstwa przez " Nasz Bocian" skuteczność transferów wynosi od 19% do 41% w zależności od kliniki, średnio 32%.
    Na podstawie ciąż, które się zakończyły określono że poronienie nastąpiło w 45,6% przypadków.

    Po roku istnienia programu stwierdzono 2742 ciąże. Na świat przyszło 249 dzieci. Nie oznacza to "skuteczności" 9%, gdyż statystycznie jedynie 1/4 dzieci przychodzi na świat w roku, w którym zostały poczęte. Rok ma 12 miesięcy, ciąża trwa 9. Pierwsze dzieci przyszły na świat w kwietniu, do lipca mamy 3 pełne miesiące. Reszta urodzi się później.
    doceń 0
  • jak to działa ?
    08.11.2016 10:51
    "Nieznajomość podstaw metodologii biostatystyki i nieprawidłowe stosowanie testów statystycznych prowadzi do błędnych opinii, że z pomocą statystyki można wszystko udowodnić. W takich sytuacjach aktualne staje się znane stopniowanie kłamstwa, chętnie cytowane przy omawianiu najczęściej nieprawidłowych wniosków, będących właśnie często wynikiem źle zaplanowanego badania, niepoprawnej metodologii lub błędnie stosowanych analiz statystycznych." Proszę więc, wyjaśnij mi jak IV leczy niepłodność, bo tą informacją bombardują nas media i www klinik leczenia niepłodności. Kto sponsoruje "Nasz bocian" ? Widzę, że Fundacja Batorego macza tam palce, więc śmiem wątpić w poprawność tych statystyk. MZiOS podaje dane oficjalne, urzędowe, jeśli są nieprawdziwe to można je zakwestionować w sądzie.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL