Nowy numer 44/2020 Archiwum

Naród podchorążych

Antoni Macierewicz uczcił powstańców listopadowych. Czy wspomni też swojego poprzednika, gen. Maurycego Haukego, zamordowanego w noc listopadową?

Powstanie listopadowe to dziś zmora uczniów, przerabiających nie tylko jego przebieg na lekcjach historii, ale także liczne dzieła literackie doby romantyzmu, które się o niego odwołują. Jego rangę w panteonie polskich zrywów niepodległościowych postanowił podnieść nowy minister obrony narodowej Antoni Macierewicz, który 29 listopada wziął udział w obchodach przy mogile powstańczej bitwy pod Olszynką Grochowską. - Przywiodła nas tu miłość ojczyzny. Ale przywiodła nas tu także nadzieja. Ta nadzieja, która towarzyszyła wojskom Rzeczypospolitej, gdy wymaszerowały po upadku Warszawy w 1831 r. Ta nadzieja, która im towarzyszyła, i która sprawiła, że przeszli przez całą Europę i wrócili - mówił minister. Wspomniał także Legiony Piłsudskiego czy wojsko polskie stawiające czoła Armii Czerwonej w 1920 roku.

Szkoda, że nie sięgnął i w czasy wcześniejsze, „przedlistopadowe”, i nie powiedział nic o powstańcach kościuszkowskich i legionistach Dąbrowskiego. Takich jak gen. Maurycy Hauke, poprzednik Macierewicza na stanowisku ministra wojny (dziś MON), którego do służby w Królestwie Polskim, będącym w unii personalnej z Cesarstwem Rosyjskim, skłoniła pewnie ta sama nadzieja, która wcześniej kazała mu z Rosjanami walczyć. Macierewicz mógłby wczoraj i jego wspomnieć - w rocznicę śmierci z rąk powstańców, którzy zastrzelili go, gdy odmówił przyłączenia się do zrywu.

Zarówno on, jak i wielu ówczesnych polityków i urzędników do dziś oskarżanych jest o zdradę młodzieńczych ideałów. Czy słusznie? Ten żołnierz widział w swym życiu wiele podobnych sytuacji, brał w nich udział - niewykluczone, że w kolejnej wojnie po prostu nie chciało mu się brać udziału. Ale obstawiam, że przede wszystkim autentycznie nie widział w tym sensu. Wiedział, że tak dużej swobody jak w Królestwie Polskim, powołanym do życia w 1815 roku, po rozbiorach nie było. Polska miała bardzo liberalną konstytucję, przez kolejnych carów traktowana była jako poletko doświadczalne ewentualnych zmian w samej Rosji. Dzięki polityce Franciszka Ksawerego Druckiego-Lubeckiego Polska, o której jeszcze 40-50 lat wcześniej Adam Smith pisał, że „nie ma [w niej], jak się zdaje, żadnego przemysłu, z wyjątkiem produkcji przedmiotów potrzebnych w zwykłym gospodarstwie domowym, bez której żaden kraj istnieć nie może”, wchodziła na ścieżkę uprzemysłowienia. Hauke - i inni generałowie, którzy w tych dniach stracili życie - mógł przewidywać, że po stłumieniu ruchawki te swobody - zgoda, że coraz częściej łamane - mogą już nigdy nie wrócić. Z tą wizją jednak wygrał zapał młodych, rozgrzanych głów, których ideowo-emocjonalni krewniacy za kilkadziesiąt lat rozpętają kolejne, tym razem styczniowe powstanie. Bo mieli nadzieję na niepodległość - i to teraz, już, natychmiast.

Polska w końcu odzyskała niepodległość. Wcale nie dzięki kolejnym powstaniom, a dzięki niesamowitemu zbiegowi historycznych okoliczności, który sto lat temu nasi polityczni liderzy potrafili genialnie wykorzystać. A mimo to Antoni Macierewicz mówi, że „wrócili, aby nasycać ją treścią, którą stworzyło powstanie listopadowe”. - Głoszona przez moich oponentów teza, iż bez kolejnych, podejmowanych z coraz bardziej beznadziejnych pozycji, powstań nie byłoby odbudowania państwa polskiego po I wojnie światowej jest tak samo mądra i przekonująca, jak twierdzenie, że nie mógłby powrócić do zdrowia i pełnej sprawności fizycznej człowiek, który by uprzednio sam nie odrąbywałby sobie kolejnych kończyn i organów - twierdzi z kolei prof. Jacek Bartyzel (cytat za MyslKonserwatywna.pl).

Ten wykładowca UMK - konserwatysta, monarchista, w okresie PRL działacz opozycji antykomunistycznej, współzałożyciel Ruchu Młodej Polski, niedawno śmiał rozesłać swoim studentom skrypt na temat Nowej Lewicy. - Mamy nadzieję że mimo tego iż wysłał nam pan tekst o lewicy, to nie jest pan lewakiem bo takich ludzi to my na naszym roku nie szanujemy i mogłoby to obrócić się źle wobec pana – odpisał mu jeden ze studentów (pisownia oryginalna). Brawa za rewolucyjną czujność! Na co, jak na co, ale na niedobór patriotycznie nastawionej młodzieży nasz naród jak lawa nigdy nie mógł narzekać.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama