GN 43/2020 Archiwum

Franciszek z Buenos Aires

Czy po pontyfikatach Jana Pawła II oraz Benedykta XVI można postawić tezę, że papież Franciszek swój Kościół zastał w ruinie?

Wznaczącej scenie filmu „Franciszek”, rozgrywającej się na chwilę przed ogłoszeniem rezultatu konklawe, widzimy przybyłego na plac św. Piotra pielgrzyma trzymającego transparent z cytatem zaczerpniętym z biografii św. Franciszka z Asyżu. „Franciszku, idź i napraw mój Dom, który, jak widzisz, cały ulega zniszczeniu” – możemy przeczytać. Szkoda, że twórcy filmu poddali się ciśnieniu medialnych przekazów i spekulacji, nie pozostawiając widzowi miejsca na własną refleksję.

Argentynka Elisabetta Piqué, włoska korespondentka ukazujacego się w Buenos Aires dziennika „La Nación”, była jedyną dziennikarką, która przewidziała wybór kardynała Bergoglia na papieża. Scenariusz filmu w reżyserii Bedy Docampo Feijóo powstał na podstawie jej książki „Franciszek. Życie i rewolucja”, która ukazała się w Argentynie w 2013 roku.

Filmu Docampo nie należy traktować jako dokumentu czy fabuły oddającej wiernie fakty związane z życiem papieża. Książka była tylko inspiracją. Wydarzenia, o których pisze Piqué, zostały przetworzone dla potrzeb dramaturgicznych, a bohaterami są zarówno osoby realnie istniejące, jak i mające swoje rzeczywiste pierwowzory. Do tych ostatnich należy m.in. Ana, dziennikarka ciesząca się przyjaźnią kard. Bergoglia. To jej oczami śledzimy biografię przyszłego papieża od lat młodości aż do czasu wyboru. Ana i Bergoglio są równorzędnymi bohaterami filmu. Sprawdzony w kinie chwyt dziennikarskiego śledztwa daje reżyserowi duże możliwości prowadzenia fabuły i przedstawienia wiodącej postaci z różnych punktów widzenia.

Czy w filmie o papieżu Franciszku reżyser wykorzystał wszystkie atuty tego narracyjnego zabiegu? Chyba nie do końca. Wydaje się, że chciał pokazać zbyt wiele, czego efektem jest mnogość rozpoczętych, a pozostawionych bez rozwiązania wątków. Są chwile, kiedy wydaje się, że jest to bardziej opowieść o Anie niż o papieżu. Ojciec Święty pojawia się w filmie w szeregu snutych przez nią wspomnień, ale te retrospekcje zostały wplecione w narrację dosyć chaotycznie. Mają bardziej przedstawiać zdecydowaną postawę Franciszka wobec problemów, z jakimi musi się zmierzyć Kościół w XXI wieku, niż prezentować jego biografię, tak jak to było w przypadku fabuł o Janie Pawle II. Niestety, w obu przypadkach wadą tych filmów jest nadmierna ilustracyjność. W retrospekcjach „Franciszka” oglądamy szereg obrazków z życia papieża, które wzbudzają zainteresowanie widza, a jednocześnie go rozczarowują. Żaden z nich tak naprawdę nie wybrzmi do końca.

Widzimy, jakie książki czyta młody Jorge Bergoglio, śledzimy skrótowo jego relacje z rodziną (akurat ten wątek należy do najlepiej zarysowanych w filmie), znajdziemy tu także wątek miłosny porzucony w pół drogi, później seminarium i kapłaństwo. Wiele uwagi twórcy poświęcają działalności o. Bergoglia w slumsach Buenos Aires, gdzie nie tylko pomagał ich mieszkańcom, ale także prowadził walkę z dilerami narkotyków. Trudno się dziwić, że brakuje tu dramaturgii, skoro wszystko trzeba było pokazać w kalejdoskopowym skrócie. Pobieżnie również została potraktowana sprawa, nagłaśniana szczególnie mocno przez media po wyborze na papieża, działalności o. Bergoglia w czasach rządów junty wojskowej w latach 70., kiedy był prowincjałem jezuitów w Argentynie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama