GN 42/2020 Archiwum

Życiorys historią pisany

Ryszard Terlecki to historyk, który sam tworzył historię. I polityk, któremu polityka mocno namieszała w życiorysie.

W Sejmie zajmuje miejsce po prawej ręce Jarosława Kaczyńskiego. Kieruje klubem parlamentarnym Prawa i Sprawiedliwości, jest wicemarszałkiem Sejmu. Można zatem powiedzieć, że polityczna kariera prof. Ryszarda Terleckiego sięgnęła zenitu. Krakowski historyk długo na ten awans pracował, ale swojej pozycji nie zawdzięcza partyjnym przetasowaniom, lecz życiowej postawie i pięknej biografii. Z komuną walczył od 1968 roku, działał aktywnie już w przedsierpniowej opozycji. Walczył piórem o prawdę historyczną, tworzył niezależne media. Pisał świetne książki, kierował krakowskim oddziałem IPN. Ale jego prawdziwą namiętnością zawsze była polityka.

Pytania o zdradę

Wychowywał się w domu pełnym książek. W Krakowie to rzecz naturalna. Ale Olgierd Terlecki, ojciec Ryszarda (też historyk), żołnierz Andersa, był posiadaczem jednego z największych w PRL zbiorów publikacji emigracyjnych. Często wyjeżdżał za granicę, nawiązał stały kontakt m.in. z paryską „Kulturą”. Syn miał więc domową edukację, odmienną niż jego rówieśnicy. Terlecki senior zasłynął biografiami Becka i Sikorskiego, a także popularnymi powieściami historycznymi. Dopiero 17 lat po jego śmierci okazało się, że przez 35 lat współpracował z SB. Tę ponurą prawdę odkrył przypadkowo syn, już jako dyrektor krakowskiego IPN. We wrześniu 2003 roku opublikował w „Rzeczpospolitej” głośny tekst, w którym ujawnił związki ojca z komunistycznym aparatem bezpieczeństwa. Nie była to chłodna rozprawa badacza archiwów, lecz dramatyczny rozrachunek z rodzinną przeszłością.

Pisał w niej m.in.: „Po marcu (1968), związany z ruchem hippies, przysporzyłem rodzicom wielu zgryzot, ale także kilku rewizji w ich mieszkaniu, strachu, gdy byłem zatrzymywany w areszcie, przerażenia w Grudniu 1970 roku, gdy na tydzień uwięziono mnie na Montelupich, a oni nie wiedzieli, co się ze mną stało. Później zaczęły się czasy opozycyjnej półkonspiracji i chociaż nie mieszkałem już z nimi, znów dowiadywali się o zatrzymaniach, rewizjach, przesłuchaniach. Czy dla mojego ojca chęć chronienia mnie nie stała się jednym z motywów podtrzymywania współpracy z bezpieką? Czy jego zdrada nie stawała się ceną za moją edukację, bezpieczeństwo, wolność?”.

Hipis z PiS

Hipisowska przeszłość konserwatywnego polityka cieszy się dziś szczególnym zainteresowaniem mediów. Gazety pełne są zdjęć Terleckiego z czasów, gdy nosił przezwisko „Pies” (pochodzące właśnie od angielskiego słowa „hippies”) i był związany blisko z Olgą Ostrowską, czyli Korą, późniejszą wokalistką zespołu Maanam. Trzeba jednak pamiętać, że choć Terlecki faktycznie wyglądał wówczas jak jeden z bohaterów filmu „Hair”, polska odmiana tego ruchu – w odróżnieniu od zachodniej – miała zdecydowanie antyreżimowy charakter. Hipisi protestowali np. przeciw inwazji na Czechosłowację, malowali na murach antysowieckie hasła. W życiu Terleckiego był to pierwszy etap buntu, prowadzącego potem do współpracy z KOR i środowiskiem Studenckiego Komitetu Solidarności.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama