Nowy numer 43/2020 Archiwum

Exposé 
małych kroków

W kampanii wyborczej PiS obiecywało wielką zmianę Polski. W exposé premier Beata Szydło przedstawiła program małych kroków, które mają do tego celu doprowadzić. 


Treść exposé nie była zaskoczeniem. Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory, prezentując określone obietnice. Teraz wyborcy tej partii oczekują ich realizacji. Premier Szydło w swoim wystąpieniu opowiedziała, w jaki sposób je spełni. Nowości nie było. 
W czasie kampanii politycy PiS przemierzyli Polskę wzdłuż i wszerz. Odbyli tysiące spotkań, rozmów z rodakami. Jak podkreśla B. Szydło, to właśnie problemy, z którymi zwracali się do nich Polacy, stworzyły program jej rządu. – Nasze życie składa się z małych spraw i tym małym codziennym sprawom moich rodaków ja chcę służyć – mówiła. Stąd w exposé nie było jakichś wyjątkowych deklaracji, lecz całkiem podstawowe – jak zapewnić rodakom godną egzystencję (słowo „rodacy” często pojawiało się w jej wystąpieniu, tworząc narrację wspólnoty narodowej).
Opozycja rytualnie krytykowała exposé, choć główny problem, na jaki wskazywała premier – skąd wziąć środki na spełnienie obietnic – jest realny i zapewne spędza sen z powiek także ministrom obecnego rządu. Nie wspomniała o problemach światopoglądowych, a przecież jej rząd przed takimi też stoi. 


Rodzina to inwestycja


Z przemówienia B. Szydło wynika, że priorytetem rządu jest rodzina. Stąd jako pierwszy ma zostać zrealizowany projekt „500 zł na dziecko”, a także podniesienie do 8 tys. zł kwoty wolnej od podatku i podwyższenie minimalnej stawki godzinowej do 12 zł. Ludzi starszych ucieszy wiadomość, że od 75. roku życia będą mieli bezpłatne leki. Te rozwiązania z pewnością będą poważnym wsparciem dla osób mało i średnio zarabiających. Premier obiecała także budowę tanich mieszkań z kredytów bankowych na działkach, które za symboliczną opłatę odstąpią państwo i różne przynależące do niego instytucje. 
Projekty te mają przede wszystkim wymiar socjalny. Na przykład „500 zł na dziecko” czy bezpłatne leki dla osób starszych są przez niektórych oceniane jako swoista zapomoga państwa. Jednak są też obietnice z katalogu liberalnych, jak np. zwiększenie kwoty wolnej od podatku. Biorąc pod uwagę także zapowiedziane przez premier projekty rozwojowe, program gospodarczy tego rządu nie jest ani lewicowy, ani liberalny, lecz stara się wykorzystywać rozwiązania z obu nurtów. To zresztą dziś na świecie standard.
W wymiarze społecznym ważną wiadomością jest zapowiedź obniżenia wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Jednak premier nie wskazała, w jaki sposób ma zamiar zreformować system emerytalny, bo w obecnym stanie szybko upadnie. 
Krytycy exposé zwracali uwagę, że realizacja tych propozycji wymaga olbrzymich środków, których nie ma, i może doprowadzić do bankructwa państwa. – Rodzina to nie koszt, to inwestycja – ripostowała premier. Niestety, zapowiedzi prorodzinne rządu mają charakter punktowy, tymczasem w tej dziedzinie potrzebna jest całościowa spójna koncepcja obejmująca szereg sfer. 
Wbrew krytykom premier wskazała źródła finansowania projektów, które wymagają dużych środków, m.in. wprowadzenie podatku bankowego i od supermarketów, zwiększenie o miliard złotych poboru dywidend, czy poprawę ściągalności VAT. Rzeczywistość zweryfikuje, czy to wystarczy. 


Po pierwsze rozwój


Szukanie pieniędzy w już istniejących źródłach nie jest rozwiązaniem perspektywicznym. Dlatego B. Szydło zapowiedziała, że zasadniczą sprawą jest rozwój. – Program naszego rządu mogę streścić w jednym zdaniu. Po pierwsze rozwój, po drugie rozwój, po trzecie rozwój – zadeklarowała. Stąd dużo miejsca poświęciła planom rozwojowym. Na przykład zapowiedziała obniżenie podatku CIT dla małych firm do 15 proc., podwójny odpis inwestycyjny dla przedsiębiorców, którzy będą reinwestowali zarobione pieniądze w rozwój swoich firm, czy niskoprocentowe pożyczki na cele rozwojowe. Ma być stworzony fundusz inwestycyjny przedsiębiorstw państwowych, rząd chce też odbudować gospodarkę morską. 
O pomysłach rozwojowych nowej ekipy opozycja raczej milczy, nie pasują bowiem do negatywnego obrazu władzy, która chce nieodpowiedzialnie rozdawać pieniądze. Rzeczywiście chce dawać, ale ma też świadomość, że bez rozwoju nie będzie z czego brać. Stąd w rządzie wicepremierem jest bankowiec Mateusz Morawiecki, który ma pilnować portfela rządu. 
Poprzednia premier Ewa Kopacz chwaliła się wzrostem PKB i tym, że Polska jest 8. gospodarką w Unii Europejskiej. Problem polega na tym, że z tego wzrostu gospodarczego korzystają tylko nieliczni. Premier Szydło podkreśliła, że wielka zmiana, jaką obiecuje PiS, polega m.in. na tym, aby jak największa liczba Polaków mogła z owoców tego rozwoju korzystać. 


« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama