GN 43/2020 Archiwum

Zabicie, czas z tym skończyć

Rusza kampania społeczna pod hasłem „Bicie, czas z tym skończyć”. Czy naprawdę nie ma czegoś pilniejszego?

Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak ruszył z kampanią społeczną pod hasłem „Bicie, czas z tym skończyć”.

„Przecież taki zwykły klaps to też jest bicie” – przekonuje starsza pani na filmie wyprodukowanym z tej okazji. Pani żałuje, że zdarzało jej się podnosić rękę na dzieci, bo „Biciem niczego się nie nauczy, strach nie jest sposobem na wychowanie”.

Rzecznik Michalak wziął się za działanie, bo ze zleconych przez niego badań wyszło, że 58 proc. Polaków aprobuje stosowanie klapsów, zaś 26 proc. uważa, że bicie jest skuteczną metodą wychowawczą. Z badań wyszło też, że tylko co trzeci Polak wie, iż polskie prawo, ustanowione za rządów PO, zakazuje bicia dzieci. Michalak uważa, że klaps też się do tego zakazu wlicza. Ponieważ zaś rzecznik jest mądrzejszy niż większość Polaków, nic dziwnego, że chce tę głupszą większość wychować.

Nie da się rozstrzygnąć globalnie, czy klaps pomaga w wychowaniu, czy nie – bo ludzie są, jak wiadomo, różni, i co jednemu pomaga, to drugiemu szkodzi. Nikt więc lepiej nie oceni, jaką metodę trzeba zastosować wobec konkretnego dziecka, niż jego rodzice. Odbieranie tego prawa rodzicom (bo nie mówimy tu o prawdziwym biciu) jest wynikiem podświadomego, albo i świadomego, przekonania urzędnika, że państwo jest lepsze od rodziny. Dlatego też, jeśli rzeczywiście polskie prawo należy tak rozumieć, że zakazuje stosowania nawet klapsów, to należy zmienić to prawo, a nie wychowywać rodziców.

Jeśli chodzi o bicie godne tego słowa, to, rzeczywiście, czas z tym skończyć. Ale, panie rzeczniku, skoro pan taki wrażliwy, to dlaczego nie zainicjował pan dużo pilniejszej kampanii „Zabicie, czas z tym skończyć”? Pan, jak nikt w Polsce, jest ustawowo zobowiązany do troski o każde krzywdzone dziecko, od jego poczęcia.

Artykuł 2, punkt 1: „W rozumieniu ustawy dzieckiem jest każda istota ludzka od poczęcia do osiągnięcia pełnoletności”.

Ile razy trzeba panu przypominać ten zapis, żeby go wreszcie pan zrozumiał? Kiedy ktoś chce dziecko zabić, trzeba rzucić wszystko i to dziecko ratować. A pan od lat lekceważy swoje najświętsze zobowiązania i zajmuje się wszystkim, tylko nie tym, co najpilniejsze. Dobrze pan wie, że w Polsce wciąż wolno legalnie zabijać dzieci – gdy są chore lub gdy mają tatę gwałciciela. I co – czy to jest powód do zabicia człowieka? Niechże pan wreszcie odpowie, jak to jest, że przed urodzeniem wolno dziecko zabić, a po urodzeniu nawet klapsa dać nie można? Jak pan to wykoncypował?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także