Nowy numer 48/2020 Archiwum

Rękopis znaleziony ponownie

Jan Potocki swą najsłynniejszą książkę pisał przez 20 lat. Ukończył ją w 1810 roku. Dopiero dziś możemy przeczytać jej ostateczną wersję.

Jak w serialu

Bez względu na to, kto tak naprawdę jest jego autorem, przekład z 1847 r. jest już częścią dziedzictwa kultury polskiej i nic tego nie zmieni. Nowe tłumaczenie jest – tylko i aż – gratką dla miłośników „Rękopisu znalezionego w Saragossie”, kolejnym prezentem dostarczonym z zaświatów przez zafascynowanego mistyką hrabiego obieżyświata. Ale przecież nowe losy przedstawicieli rodu Gomelezów nie unieważniają wcześniejszych wydań powieści, nawet jeśli teraz w wielu miejscach znacznie się ona różni od znanego dotąd… oryginału (który wcale nie jest oryginałem, ale kompilacją). Trochę to pogmatwane, ale właśnie za to pogmatwanie „Rękopis” był tak wielbiony przez czytelników. Kolejne wersje tego samego tekstu wcale nie przekreślają poprzednich. „Rękopis nie uległ radykalnej zmianie. Stał się tylko pełniejszy, jeszcze bardziej zagadkowy i problematyczny w odbiorze. Nie ulega wątpliwości, że przestrzeń i potencjał jego oddziaływania znacznie się poszerzyły” – piszą Rosset i Triaire. Czytelnik wcale przecież nie oczekuje, że uzyska ostateczne rozwiązanie którejkolwiek z zagadek, bo to nie tyle powieść, co „otwarta przestrzeń powieściowa”. Paradoksalnie w epoce tasiemcowych seriali telewizyjnych, których kolejne „sezony” wcale nie przynoszą rozstrzygnięcia, ale mnożenie kolejnych wątków, jest to formuła na wskroś nowoczesna. Mimo że mijają stulecia, Jan Potocki wciąż pisze swoją książkę. I to jest naprawdę fascynujące. Bo kto wie, co jeszcze może się zdarzyć po drugiej stronie lustra.

• Jan Potocki, Rękopis znaleziony w Saragossie, Wydawnictwo Literackie 2015

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama