Nowy numer 43/2020 Archiwum

Media do generalnego remontu

Nadchodzą duże zmiany w mediach publicznych. Jak zawsze po wyborach. Tym razem jednak nie chodzi jedynie o wymianę ludzi zarządzających TVP i PR.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości już latem zapowiedzieli, że chcą zmienić ustrój mediów publicznych. Teraz mają polityczną moc, by to zrobić. – Telewizja Polska SA jest kolosem, gdy idzie o udział w torcie reklamowym, i karłem pod względem wypełniania misji publicznej. To trzeba zmienić – ocenia Barbara Bubula, posłanka PiS, jedna z autorek projektu nowej ustawy medialnej. Jej zdaniem TVP i PR w obecnym kształcie nie będą w stanie się „samouzdrowić”. Należy zdjąć z nich presję komercyjną, zmienić sposób ich finansowania, a tym samym przywrócić możliwość misyjnej produkcji własnej. PiS chce mediów narodowych, które skupiać się będą na kulturze, edukacji i wspieraniu demokracji. Politycy tej partii uważają, że media należy zdecentralizować i poddać silniejszej społecznej kontroli. Gdyby poprzestać na wymianie ludzi, którzy dziś za TVP i PR odpowiadają, mielibyśmy do czynienia z kolejnym przemalowaniem fasady, a media publiczne nadają się już do remontu generalnego – deklarują twórcy projektu nowej ustawy.

Dlaczego nie spółki?

TVP i PR mają przestać być spółkami prawa handlowego. W ich miejsce już od 2016 r. powinno pojawić się 20 instytucji użytku publicznego: Telewizja Polska, Polskie Radio, Polska Agencja Prasowa i 17 samodzielnych rozgłośni regionalnych. Z pewnością historia III RP zna prostszy sposób na „czystki” w mediach publicznych.

Dotąd po zmianie władzy zwycięski obóz po prostu wymieniał składy rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa, a potem zarządów. PiS nawet nie musiałoby długo czekać na ten ruch, bo mając większość w Sejmie i Senacie oraz „swojego” prezydenta, z łatwością może odrzucić sprawozdanie KRRiT i powołać jej nowy skład (zresztą kadencje obecnych członków, z przewodniczącym Janem Dworakiem na czele, kończą się i tak w 2016 r.). A jak wiadomo, zawsze to od KRRiT zaczyna się proces zmian kadrowych. Przekształcenie mediów publicznych w instytucje wyższej użyteczności publicznej nie jest drogą na skróty. Przeciwnie, proces legislacyjny może być skomplikowany i długi, choćby ze względu na konieczność notyfikacji planowanych zmian przez Komisję Europejską. Dlaczego więc PiS chce sobie tak utrudniać życie? – Bo to właśnie działanie oparte na kodeksie spółek handlowych powoduje, że władze TVP SA każdorazowo usprawiedliwiają się obowiązkiem wypracowywania zysku. W parze z taką argumentacją idzie nieproporcjonalny do publicznego charakteru tych spółek wzrost znaczenia służb marketingowych i odsuwanie na dalszy plan troski o jakość programu – wyjaśnia Barbara Bubula. Dodaje, że skuteczniej niż spółki o podniesienie poziomu oferty telewizyjnej i radiowej będą dbać instytucje wyższej użyteczności publicznej powołane przez nową ustawę. Tak działają np. Teatr Wielki, Opera Narodowa czy Poczta Polska, niepodlegające przepisom prawa handlowego.

Kto tu rządzi?

W myśl nowej ustawy KRRiT straci wpływ na to, kto ma kierować mediami publicznymi. Kto go od niej przejmie? Powinien to być ktoś, kto posiada odpowiednio silny mandat demokratyczny. We Francji szefów mediów publicznych mianuje prezydent, w Wielkiej Brytanii królowa na wniosek premiera. Nie jest więc powiedziane, że musi to być odrębny regulator. Ale w projekcie PiS on się nadal pojawia. Gdyby media miały stać się instytucjami kultury narodowej, ich organizatorem, wręczającym nominacje (i odwołania) stałby się minister kultury. Chyba że będą to instytucje non profit, ale o innym charakterze. Tak czy inaczej, zdaniem PiS, powinno istnieć ciało, które wskazywałoby ministrowi kandydatów na szefów TVP, PR i regionalnych rozgłośni radiowych, a potem rozliczało ich z wykonywania misji publicznej.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama