Nowy numer 27/2020 Archiwum

Z Kózkówną w codzienność

O ciągłym odczytywaniu fenomenu bł. Karoliny z Elżbietą Wiater rozmawia Agata Puścikowska

Kiedyś przeczytałam modlitwę do Karoliny, która mnie nieco... przeraziła. Wynikało z niej, że dziewczyna „obroniła cnotę, więc pozostała czystą i została błogosławioną”. A gdyby „cnoty nie obroniła”? Co z kobietami, którym się nie udało?

Tu warto powiedzieć o dwóch rzeczach. Przez lata proces Karoliny toczył się w kierunku stwierdzenia heroiczności jej cnót – to miała być podstawa beatyfikacji. Motyw męczeństwa w obronie czystości pojawił się później. I to Jan Paweł II polecił, by wybrano ten motyw uznania jej za błogosławioną. Odrębną kwestią jest to, czy do uznania kogoś za dziewicę męczennicę konieczne jest fizyczne zachowanie dziewictwa. W starożytnym Rzymie zabicie dziewicy miało ściągać na zabójcę przekleństwo, dlatego kaci przed egzekucją gwałcili skazane. To zrodziło wśród chrześcijan pytanie, czy można męczennice, które tego doświadczyły, nadal uważać za dziewice. Wątpliwość tę rozstrzygnął św. Augustyn: one pozostały czyste, bo tym, co liczy się w tym przypadku, jest sprzeciw woli, a nie zachowanie fizycznego znaku.

Do Karoliny przyjeżdżają ofiary różnorakiej przemocy, również rodziny nieżyjących ofiar. Po co?

Osoby, które doświadczyły krzywdy, do końca życia będą musiały walczyć o siebie. Do tej walki potrzeba mocy Chrystusa. Doświadczenie przemocy skutkuje często tym, że ofiara, nie potrafiąc poradzić sobie z emocjami, wchodzi w mechanizmy autodestrukcji. Rodziny ofiar doświadczają podobnych stanów. Gwałt jest tu szczególnym doświadczeniem – nawet pobicie nie ma tak niszczącego wpływu na ofiarę, nie upokarza jej tak głęboko i nie ma tak dużych konsekwencji dla relacji w rodzinie. Tymczasem oprócz terapii osoby po traumie potrzebują poczucia, że są przyjęte i ktoś potrafi z nimi współodczuwać, rozumie je. Dlatego ofiary różnorakiej przemocy, ale i ich rodziny, zwracają się do Karoliny, czując, że przecież ona po prostu wie, co przeżywają... Ponadto może pomóc swoją modlitwą i, sądząc po świadectwach, robi to.

A może Karolina wcale nie walczyła o czystość, tylko po prostu o... życie?

Na początku na pewno nie. Żołnierz zabrał ją do lasu, żeby nie mieć świadków, żeby w sądzie było tylko jego świadectwo przeciwko jej słowu.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama