Nowy numer 43/2020 Archiwum

Znak świętych małżonków

Tydzień przed końcem synodu w centralnym miejscu bazyliki św. Piotra zawieszono portret Zelii i Ludwika Martin. Ich wspólna kanonizacja jest znakiem nadziei, że synod zakończy się sukcesem – ukaże na nowo małżeństwo jako drogę do świętości. 


Synod biskupów poświęcony małżeństwu i rodzinie (4–25 października) jest kontynuacją nadzwyczajnego synodu, który odbył się dokładnie rok temu. Watykański rzecznik powtarza często słowa o synodalnej drodze. Akcentuje, że mamy do czynienia z procesem, który trwa. Prosi dziennikarzy, by nie koncentrowali się na chwilowych trudnościach czy napięciach, ale patrzyli, ku czemu to wszystko zmierza. 
Papież Franciszek podczas uroczystej sesji synodalnej, poświęconej 50. rocznicy utworzenia instytucji synodu biskupów jako organu doradczego papieża, stwierdził: „Synodalność jest drogą, której Bóg oczekuje od Kościoła trzeciego tysiąclecia”. To nie była okolicznościowa przemowa, ale wystąpienie programowe.

Udoskonalenie instytucji synodu, a nawet, jak się wydaje, poszerzenie jego kompetencji należy do kluczowych zamierzeń obecnego pontyfikatu. 
Po synodzie w 2014 r. i po dwóch tygodniach trwającego zgromadzenia biskupów nie widać wyraźnie, dokąd ten proces zmierza. Łódź Kościoła została rozkołysana przez napięcia, które pojawiły się na synodalnej drodze. Konflikty od zawsze były w Kościele. Nie trzeba panikować, ale cierpliwie czekać na owoce. Jeden z polskich biskupów przekonywał, że trzeba ufać Duchowi Świętemu i nie tracić nadziei. Pełna zgoda, choć ta ufność i nadzieja nie oznaczają udawania, że sytuacja nie jest poważna. Mało kto z wierzących obserwatorów synodu ma wątpliwości, że Kościół przeżywa trudny czas. 


Pytania o synodalność synodu


Z pewnością nie jest łatwo zorganizować sensownie dyskusję 270 biskupów, uwzględniając ponadto głosy audytorów świeckich i gości z innych Kościołów. Wystąpienia na sesjach ogólnych ograniczono do trzech minut. Zwiększono w porównaniu z poprzednim synodem liczbę sesji w małych grupach językowych. W trzynastu tzw. circuli minori toczy się rzeczywista debata. 
Podstawą do dyskusji uczyniono Instrumentum laboris. Składa się z trzech części według klucza: widzieć (diagnoza sytuacji, długa lista wyzwań), osądzić (ocena w świetle wiary), działać (postulaty duszpasterskie). Każda z części jest tematem dyskusji kolejnego tygodnia. Ojcowie zgłaszają tzw. modi, czyli poprawki, uzupełnienia czy skreślenia do tekstu. Do pierwszego rozdziału zgłoszono 473 modi, do drugiego ponad 300, można się spodziewać, że w sumie będzie ich ponad 1000. Dziesięcioosobowa komisja ma to wszystko ostatecznie zredagować i poddać pod głosowanie.
Ojcowie nie wiedzą, co się stanie z dokumentem, który opracowują. Czy pozostanie tylko do wiadomości papieża, czy zostanie upubliczniony. Papież, z uwagą słuchający wszystkich głosów, ostatecznie sam podejmie decyzję. 


Główny temat synodu? 


Temat dopuszczenia do Komunii św. osób po rozwodzie żyjących w nowych związkach wywołał podział wśród ojców synodu. Propozycja tzw. drogi pokutnej dla tych osób budzi spore wątpliwości. Jej zwolennicy powtarzają, że nie chodzi o zmianę doktryny o nierozerwalności małżeństwa, ale o zmianę „duszpasterską” (zmianę dyscypliny). Ale im częściej pojawiają się takie zapewnienia, tym większe są wątpliwości. Przeciwnicy tego rozwiązania uważają, że dopuszczenie do Komunii osób w ponownym związku byłoby naruszeniem doktryny Kościoła. Takie stanowisko zaprezentował między innymi abp Stanisław Gądecki w imieniu całego Episkopatu Polski. To jasne, zdecydowane zdanie spotkało się z uznaniem biskupów z innych krajów, którzy je podzielają. Abp Mark Coleridge z Australii szacuje, że dwie trzecie zgromadzenia podziela tę krytyczną opinię. 
W tle tego dość szczegółowego problemu dopuszczania do Komunii osób w ponownym związku kryją się bardziej zasadnicze postulaty, domagające się „miłosiernego” duszpasterstwa. To jasne, że wszyscy są za miłosierdziem. Problemem jest prawda i jej ścisła łączność z miłosierdziem. Obrońcy tradycyjnej dyscypliny Kościoła zwracają uwagę, że miłosierdzie i prawda muszą iść razem. Miłosierdzie bez prawdy staje się sentymentalizmem. Lecząc zranionych, trzeba ich wzywać do nawrócenia. 
Na synodzie pojawiła się myśl, aby decyzje w kwestii dopuszczania do Komunii św. osób po rozwodzie pozostawić w gestii episkopatów poszczególnych regionów czy krajów. Pomysł to, moim zdaniem, bardzo niebezpieczny. Kard. George Pell (bliski współpracownik Franciszka) komentował: „Nie może być tak, że to, co w jednym kraju jest świętokradztwem, w drugim jest źródłem łaski”. Pomyślmy, że gdyby przeszły takie skrajne postulaty, to granica między Niemcami a Polską mogłaby się stać także granicą „teologiczną” w Kościele.
Oczywiście obrady synodu nie skupiają się tylko wokół wymienionych kwestii. W wypowiedziach biskupów powraca sprawa towarzyszenia rodzinom w trudnościach na każdym etapie ich życia, konieczność odnowienia języka przekazu Kościoła, prorodzinnej formacji księży i mnóstwo innych tematów krążących wokół rodziny. W przekazie idącym do świata ta rozległa problematyka gdzieś ginie. Być może dlatego, że brakuje myśli przewodniej czy jakiegoś uporządkowania wokół kilku mocnych punktów. Powstaje więc mylne wrażenie, że synod debatuje tylko o Komunii dla osób po rozwodzie. Trzeba gwoli uczciwości dodać, że dostęp do informacji o synodalnych obradach został mocno ograniczony w porównaniu z poprzednimi synodami. 


« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama