Nowy numer 44/2020 Archiwum

Pożytek związania

Małżeństwo scala, choć świat mówi, że krępuje.

Dziesięcioletni syn rozwiązywał krzyżówkę z „Małego Gościa”. Utknął na haśle „małżeński albo frazeologiczny”, więc zapytał, o co tu chodzi. Mama na to: – No zobacz: Jesteśmy z tatusiem małżeństwem. Czyli jesteśmy w…?
– A na jaką literę?
– Na „z”.
– W zwodzie.
– Cooo?
– No co? Jak jest rozwód, to jest też zwód.

Hm, logiczne. Ale nie pasowało. Małżeński to jednak związek, choć rzeczywiście, jeśli sakramentalny, to musi być przeciwieństwem rozwodu. Rozwód w chrześcijańskim małżeństwie nie może istnieć nawet w żartach. Żadnych takich, nawet hipotetycznych, sugestii. Jeśli małżeństwa się rozpadają, to w dużej mierze dlatego, że rozwód najpierw zaistniał w świadomości małżonków jako opcja. „Bo się z tobą rozwiodę” – zaszczebiotała kiedyś, być może, z uśmiechem młoda żona. „Bo sobie pójdę” – powiedział być może mąż.

Od takich „drobiazgów” się zaczyna. To są sznury, które ludzie rzucają diabłu, żeby wspiął się do wnętrza ich domów. Bo zawsze na początku są „niewinne” spekulacje. Tak się i w raju zaczęło: „A może ten owoc jednak można zjeść? A może jednak Bóg ukrywa przed nami coś dobrego?”. Do takich wątpliwości doczepiają się natychmiast okoliczności: podpowiedzi rodziców, że „z tym twoim chłopem to żyć nie można”, strachy przed materialną mizerią, jaka miałaby być skutkiem wspólnego życia, rozdymanie wad, minimalizowanie zalet, a do tego wszechobecny przykład. Bo „wszyscy” się teraz rozwodzą. I jakoś zanika w tym wszystkim świadomość, którą powinni mieć przynajmniej chrześcijanie, że nierozerwalność małżeństwa jest olbrzymim darem Bożym. I że wcale nie jest tak, jak tłuką w głowę feministki, że to poniża kobiety. Bo choć sakramentalne małżeństwo wiąże żonę z mężem, to na tych samych zasadach męża wiąże z żoną. Kościół mówi, że człowiek jest taką wartością, że można go „mieć” tylko za cenę wzajemnego, nieodwołalnego oddania. We wszystkich religiach i kulturach mąż może znaleźć sobie „nowy model”, gdy mu się „stary” znudzi, ale w Kościele – nie. Kościół od początku każe mężowi kochać żonę tak, jak Chrystus umiłował Kościół, a to znaczy, że mąż musi być gotów ponieść dla dobra żony śmierć męczeńską.

Nigdzie i nigdy kobiety nie mają takiego statusu jak żony katolickich mężów. I jeśli gdzieś sakramentalny mąż źle traktuje żonę, to dlatego, że nie jest wierny sakramentalnemu zobowiązaniu. Jeśli gdzieś w małżeństwie jest źle, to znaczy, że szwankuje tam miłość, wierność i/lub uczciwość małżeńska, a nie Kościół, który tych rzeczy, w imię woli Bożej, naucza.

Jeśli jednak ktoś uważa, że węzeł małżeński bardziej ludzi krępuje, niż łączy, to i nie dziwota, że mówi o potrzebie poluzowania sznura. Ostatnio słychać nawet, że trzeba pomyśleć nad zmianą definicji nierozerwalności. Bardzo sprytne. To na takiej zasadzie homoseksualizm, który definiowano jako patologię, Światowa Organizacja Zdrowia uznała za normalność – i nastąpiło masowe… ozdrowienie? No nie – zalała nas fala patologii z certyfikatami normalności.

Jeśli chcemy zdrowych małżeństw, musimy wrócić do Ewangelii.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także