Nowy numer 44/2020 Archiwum

Synodalna układanka

Watykan. W pierwszym tygodniu dyskusja synodalna koncentrowała się wokół wyzwań, przed którymi stoi dziś rodzina. „Punktem wyjścia dla synodu musi być to, co Bóg nam objawił o małżeństwie i rodzinie: że to jeden mężczyzna i jedna kobieta zjednoczeni na całe życie, w wiernej życiodajnej miłości, otwarci na Boży dar, 
akim są dzieci” – stwierdził kard. Timothy Dolan z Nowego Jorku.

Trudność w wyrobieniu sobie zdania, co dzieje się na synodzie, płynie z faktu, że sala obrad jest zamknięta dla prasy. Taka praktyka ma swoje uzasadnienie, daje to większą swobodę dyskusji. Powoduje jednak, że jesteśmy skazani na informacje z drugiej ręki. Pochodzą one z dwóch źródeł. Każdy z ojców synodalnych ma prawo mówić mediom to, co uważa za stosowne. Wielu z nich wpuszcza do internetu swoje komentarze. Na przykład abp Gądecki prowadzi bloga, na którym przekazuje sporo cennych informacji. Drugie źródło to oficjalne briefingi dla prasy, z ogólnym omówieniem przebiegu obrad i możliwością spotkania z kilkoma biskupami.

To wszystko daje jakiś obraz, jednak wyrywkowy. Jak słusznie zauważył John Allen, amerykański watykanista, dostajemy nie tyle relację z synodu, ile relację z tego, co ludzie mówią o synodzie. To pewna różnica. Co z tych synodalnych puzzli wyłania się po pierwszym tygodniu? 


Czego się od nas oczekuje?


Jak sensownie zorganizować dyskusję 270 biskupów? To trudne zadanie. Sekretariat synodu postanowił, że każdy z trzech tygodni synodu ma się toczyć wokół trzech części Instrumentum laboris (IL), które w połowie składa się z relacji z synodu w 2014 roku. Pierwsza część IL poświęcona jest współczesnym kontekstom, w których żyją małżeństwa i rodziny. Podczas tzw. sesji ogólnych każdy z mówców ma 3 minuty na wypowiedź. Ta dyscyplina jest jakoś konieczna, ale powoduje, że ojcowie nie mają szans na bardziej rozbudowaną wypowiedź czy dyskusję. Lepsze warunki do rozmowy stwarzają sesje w 13 małych grupach językowych. Pod koniec pierwszego tygodnia upubliczniono krótkie sprawozdania z dwudniowych debat w grupach zawierające wnioski i uwagi. Co z nich wynika? 
Widać, że biskupi dość surowo oceniają dokument roboczy. Kardynał Tagle z Filipin skomentował ten fakt z humorem, że IL jest ze swej natury „skazany na śmierć męczeńską”. Tym niemniej wydaje się, że tekst mający w założeniu ukierunkować dyskusję, na razie bardziej przeszkadza, niż pomaga. Niejasności w samej metodologii prac synodu dają znać o sobie. Członkowie jednej z małych grup stwierdzili z rozbrajającą szczerością, że nie bardzo wiedzą, czego właściwie od nich się oczekuje. Na wyczerpujące omówienie punkt po punkcie IL brakło im czasu. Inna grupa pyta, czy trzeba wypracowywać dokument adresowany do papieża, do rodzin katolickich czy do świata. Te organizacyjne sprawy nie są najważniejsze, ale mają wpływ na przebieg synodu. 


Więcej pozytywnego spojrzenia


Ojcowie krytykowali IL za to, że dominuje w nim ujęcie socjologiczne w diagnozie sytuacji. Zarzucono wręcz, że to tekst momentami politycznie poprawny, że brakuje w nim nie tylko teologii, ale także pewnej logiki czy spójności. Ponadto wielu biskupów uważa, że diagnoza sytuacji współczesnej rodziny dzisiaj jest zbyt pesymistyczna. Istnieją nie tylko zagrożenia, ale i pozytywne znaki czasu. Podkreślono, że mimo licznych trudności i antyrodzinnych przemian kulturowych istnieją katolickie małżeństwa i rodziny, które dają świadectwo piękna swojego powołania.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama