Nowy numer 43/2020 Archiwum

A miało być tak pięknie…

W książce „Nie przeproszę, że urodziłam” Karolina Domagalska opisuje historie ludzi, którzy skorzystali z in vitro. Ta książka miała pokazać wszystkie dobrodziejstwa płynące z tej metody. 
Pokazała coś zupełnie innego.


Gosia i Mariusz poznali się, gdy mieli ok. 40 lat. Ona miała już dwie córki. Bezskutecznie starali się o dziecko. Po półtora roku wybrali się do kliniki in vitro. Dwie próby zakończyły się fiaskiem. Wówczas jedna z córek zaproponowała, że mogą skorzystać z jej komórki jajowej. Mieli wątpliwości. Gosia spytała lekarza, czy to nie jest problem, że dawczynią komórki jajowej będzie córka. Lekarz problemu nie widział. Odpowiedział, że dla męża to osoba obca. W Niemczech taka praktyka jest zabroniona, w Polsce nie ma problemu. 
Do organizmu Gosi został wszczepiony embrion, który powstał z komórek jej córki i męża. Urodziły się dwie dziewczynki. Tworzą związek, w której biologiczną matką dwóch córek jest Gosia, a dwóch kolejnych jej córka. 
Nie ma zbyt dużo danych dotyczących dawstwa wewnątrzrodzinnego. W Wielkiej Brytanii częsta jest praktyka korzystania z komórki jajowej siostry. W większości krajów nie ma szczegółowych regulacji w tej sprawie. Opierając się na prawie o kazirodztwie, często zabronione jest dawstwo krewnych pierwszego stopnia, np. brata i siostry, czy ojca i córki.


Ojciec zza grobu


Jedną z najbardziej szokujących jest historia powoływania do życia dzieci po śmierci ich ojców. W 2013 roku Izraelu urodziło się dziecko zmarłego 11 lat wcześniej człowieka. Zginął on z rąk snajpera w Gazie w 2002 roku. Matce żołnierza udało się przekonać lekarzy, aby już po jego  śmierci dokonali pobrania nasienia. Po latach sąd zgodził się na jego wykorzystanie i matka znalazła kobietę, która urodziła dziecko, korzystając z komórek nieżyjącego. 
Inny przykład to historia Włada i Julii. Ci rosyjscy Żydzi mieszkający w Izraelu mieli dwóch synów. Młodszy Baruch zmarł na raka. Kilka dni przed śmiercią zdeponował spermę, dzięki czemu mógłby mieć dzieci po zgonie. Po pięciu latach Wład i Julia postanowili, że znajdą kobietę, która urodzi dziecko Barucha, korzystając z in vitro. Wład i Julia sami mają dziecko z in vitro, które ona urodziła, mając 55 lat.


Dzieci dla gejów i lesbijek


Metoda sztucznego zapłodnienia pozwala na posiadanie potomstwa przez osoby homoseksualne. Sytuacja, gdy lesbijka korzysta z nasienia dawcy i rodzi dziecko, jest stosunkowo prosta. Jednak in vitro pozwala na o wiele bardziej skomplikowane, a właściwie patologiczne układy. 
Autorka opisuje historie dwóch par gejów i lesbijek. One chciały mieć dzieci i, co więcej, chciały, aby dzieci miały ojców. Jedna z kobiet uważała, że ojciec jest bardzo ważny dla dziecka. Na urodzinach koleżanki poznały parę gejów, którzy także chcieli mieć dzieci. Przez dwa lata się spotykali, jeździli razem na wakacje, ustalali szczegóły, a potem podpisali odpowiedni kontrakt. Po inseminacji jedna z lesbijek urodziła dziewczynkę. Po dwóch latach druga lesbijka też urodziła dziewczynkę z nasienia drugiego geja. Obie pary uważają, że cała szóstka stanowi jedną rodzinę. Zewnętrzną oznaką tego ma być jedno nazwisko – dla kobiet, ojców ich dzieci. Starają się o to w sądzie.
Izrael to raj dla homoseksualistów. Pary jednopłciowe po zarejestrowaniu swojego związku mogą korzystać tam ze świadczeń małżeńskich czy prawa spadkowego i podatkowego. Mają też prawo do adopcji dzieci. Stąd coraz częściej można tam spotkać związki, które z normalną rodziną nie mają nic wspólnego: dwie mamy, dwóch tatusiów, dwie mamy i tata, dwóch ojców i mama. W kontrakcie wspomnianej pary gejów i lesbijek, którzy mają wspólne dzieci, jest zapisane, że przez pierwszy rok dziecko mieszka wyłącznie z mamą, potem może spędzać jedną noc u taty, a docelowo dwa dni w tygodniu i jeden weekend. W razie śmierci któregoś z rodziców dziecko zostaje z drugą mamą i siostrą, a w sytuacji wyjazdu za granicę rodzic na zawsze traci prawa do dziecka, podobnie traci je, gdy przejdzie na ultraortodoksyjny judaizm. 
Układ jest tak skomplikowany, że trudno się połapać, kto dla kogo jest kim. Analizując kolejne punkty wspomnianego kontraktu, można dojść do wniosku, że to przepis, jak dziecku zrobić krzywdę przez patologiczne relacje wśród najbliższych. 


Surogatki szukam


Zagłębiem zastępczych matek w Europie jest Ukraina. Cena za urodzenia dziecka wynosi tam 12 tys. dolarów plus 300 dolarów za miesiąc dla ciężarnej na utrzymanie, 600 dolarów na ciążowe ubranie, a gdy ciąża okaże się mnoga, dodatkowo 3 tys. dolarów. To typowe stawki za urodzenie dziecka na drodze in vitro przez zastępczą matkę dla rodziców, którzy dostarczą materiał biologiczny. Zwykle przeprowadzane są trzy próby. 
Na Ukrainie surogacja jest dozwolona, a rodzicami są właściciele dostarczonego materiału genetycznego. W większości krajów Europy macierzyństwo zastępcze jest zabronione. Tak jest np. w Szwajcarii, Niemczech, Włoszech czy Austrii. 
Karolina Domagalska dotarła do właścicielki agencji zajmującej się pośrednictwem między surogatkami a niepłodnymi parami. W swojej bazie ma ok. 100 dziewczyn. Sama urodziła dwoje dzieci innej parze. Oburza się, gdy to, co robi, określa się mianem prostytucji. A wpływ macierzyństwa zastępczego na psychikę kobiety? Według autorki nie jest jeszcze zbadany. Tyle że nie trzeba tego badać. Kobieta, która urodzi dziecko, a potem nie ma żadnego problemu z tym, że je odda komuś innemu, wymaga troski, gdyż jej sfera emocjonalna, moralność z pewnością są chore.


« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama