Nowy numer 27/2020 Archiwum

Bóg trzyma nas za rękę

Może nie jestem gwiazdą popu, nie zdobyłam Everestu i nie rządzę w tysięcznej korporacji, ale za to codziennie słyszę z ust swych dzieci, "Kocham Cię z całego serca".

Jestem Mamą dwóch radosnych dzieci, szczęśliwą mężatką, osobą wierzącą w Boga. Od jakiegoś czasu czytam szczere świadectwa wiary różnych osób i równocześnie zastanawiam się, co mogłabym sama napisać.

Inni przyznają się, jak to byli na dnie, jak byli uzależnieni, żyli w konkubinatach, nie chcieli chodzić do spowiedzi, na Mszę św. i jak to później, w jakimś czasie zaczęło się to odmieniać, za sprawą Boga rzecz jasna...

W moim młodym 30- letnim życiu raczej nie było tak "spektakularnych" historii. Będąc dzieckiem rodzice pilnowali życia blisko kościoła. Razem z rodzeństwem odbyłam dziewięć pierwszych piątków, codziennie klękałam do wieczornej wspólnej, rodzinnej modlitwy. Uczęszczałam do Dzieci Maryi i na Oazę. Było biednie, czasem z płaczem w poduszkę, ale był Bóg.... Bez problemu ukończyłam studia. Wymodliłam dobrego, zaradnego i pracowitego męża, z którym mam dwójkę zdrowych, uśmiechniętych synusiów, z którymi to przeżywamy wspaniałe chwile życia w przytulnym mieszkanku.

Z perspektywy czasu, z biegu lat, dojrzewania doświadczam, czuję i widzę i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że warto być na co dzień blisko Boga, że On jest, że nam pomaga i towarzyszy w codzienności. Od dziecka się modliłam, jeździłam do Kalwarii Zebrzydowskiej, uczestniczyłam w papieskich pielgrzymkach... i to procentuje. I oto jest przy mnie mój kochany Mąż, przy którym nie miałam ani jednego dnia, by powiedzieć,że jestem nieszczęśliwa. Żadne zwrócenie do Boga nie idzie na marne. Może nie jestem gwiazdą popu, nie zdobyłam Everestu i nie rządzę w tysięcznej korporacji, ale za to codziennie słyszę z ust swych dzieci, "Kocham Cię z całego serca".

Lektura Pisma św., czasopism katolickich, modlitwa, systematyczne uczęszczanie do kościoła daje nam naprawdę wiele dobrego. Otrzymujemy od Pana wiele owoców.

Codziennie doświadczam cudów za sprawą Boga. Na biegach modlę się Koronkę do Miłosierdzia Bożego i biegnę szybko, pobijam swoje rekordy życiowe. Po prostu Jezus daje siłę fizyczną!

Zdrowie swych dzieci polecam naszemu Ojcu. Mówię: "To są Twoje dzieci, Ty się Nimi zaopiekuj". Wieczorem nie zapominam o dziesiątce Różańca. Może to tylko tyle, ale to działa! Mój przedszkolak ani razu nie złapał jeszcze poważniejszej choroby poza katarem i kaszlem.
To Bóg trzyma nas za rękę, każdego dnia. Nauczmy się tylko dostrzegać Jego obecność.

Maj - miesiąc nabożeństw maryjnych. Z radością wychodzę do kościoła, by pośpiewać, porozmawiać z Maryją, odetchnąć od zgiełku miasta, odsunąć od szarych problemów i nacieszyć spokojem bycia w miejscu pełnym miłości.

Każdy człowiek przeżywa w swym życiu chwile zagubienia, bolesne momenty, okresy zniechęcenia. Nawet ten pochodzący z "idealnego" środowiska wychowawczego.

Przy nas wszystkich stoi Chrystus, który gotów jest obdarzyć nas wielką radością, miłością i pokojem. Czeka tylko na nasz gest, na nasze czyny Jemu się podobające. Może to być nasze unikanie egoizmu - otwieranie się na drugie człowieka, na nowe życie, na zdolność opieki nad słabszym.

Jeśli trwacie przy Panu, to On o Was nie zapomni, ale w odpowiednim czasie wleje w Wasze życie ogrom łask, tak, że zaczniecie się coraz częściej uśmiechać, coraz częściej będziecie wdzięczni i pełni pokoju w sercu. Mówcie tylko codziennie: Jezu, ufam Tobie, Niech będzie Twoja wola, Ty działaj, Cały Twój, a zaczniecie postrzegać Wasze życie w jaśniejszych barwach pomimo teoretycznie ciężkich prób. Po prostu dacie sobie ze wszystkim radę. Bóg Was umocni.

Justyna

« 1 »
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama