Nowy numer 29/2020 Archiwum

Dziękuję za złamane serce

Nie można być szczęśliwym w związku, jeśli jest się nieszczęśliwym samemu.

Mam na imię Justyna, mam 24 lata i obecnie kończę studia we Wrocławiu. Choć jak dotąd nie byłam w związku, choć nie wierzyłam w miłość, przez lata byłam emocjonalnie uzależniona od potrzeby bycia z kimś. Łaknęłam miłości, choć bałam się do tego przyznać. Dałam się oszukać światu, który wmawiał mi, że do szczęścia potrzebuję dobrze płatnej pracy, chłopaka, czy pieniędzy. Wierzyłam znajomym, którzy obiecywali, że po kolejnym kieliszku czy imprezie poczuję się lepiej. Wierzyłam popularnym sloganom, że szczęście to wynik przypadku, że jest ulotne, że miłość jest ślepa, o ile w ogóle… jest.  Choć nie miałam wątpliwości co do istnienia Boga, nie żyłam w pełni swoją wiarą. Pan Bóg jednak działał w moim życiu niesamowicie mocno, nawet jeśli ja nie byłam tego do końca świadoma. Samotność, którą przeżywałam kiedyś bez Chrystusa, była udręką, przepełnioną brakiem nadziei na prawdziwą miłość, lękiem i zamarzniętym sercem.  Moje życie zaczęło się zmieniać 1,5 roku temu, kiedy oddałam swoje życie Panu Bogu, wstąpiłam do Ruchu Czystych Serc, zaczęłam żyć w łasce uświęcającej i karmić się Słowem Bożym. Dziś wiem, że żaden chłopak nie byłby w stanie wypełnić i nigdy nie wypełni tego miejsca w moim sercu, które jest przeznaczone tylko dla Boga.  Nie można być szczęśliwym w związku, jeśli jest się nieszczęśliwym samemu. Znam ból odrzucenia i niespełnionej miłości, ale i radość wypływającą z nadziei, że wszystko jest po coś. Dziś przepełniona wdzięcznością za to cierpienie, dziękuję Bogu, że spotkałam osoby, które mnie skrzywdziły i nie potrafiły mnie pokochać. Dzięki temu przypomniałam sobie, że On nigdy mnie nie zostawi oraz że prawdziwa Miłość zaczyna się wtedy, gdy w zamian nic nie oczekujemy.  Dziękuję za złamane serce, bo dzięki temu mogę wyruszyć z Jezusem w podróż po swoje dzielne, całkiem nowe, serce. Cierpienie z miłości, która chciała brać otwiera mnie na miłość do innych, która chce dawać.  By służyć Panu,  żyć miłością, by być miłością.

Biadania moje zmieniłeś mi w taniec; wór mi rozwiązałeś, opasałeś mnie radością, by serce moje serce, nie milknąc, Tobie psalm śpiewało. Boże mój i Panie, będę Cię sławił na wieki (Ps 30, 12-13)

Teraz doceniam ten cały czas, w którym jestem sama. Kiedyś samotna w tłumie, dziś szczęśliwa w samotności. To wielki dar oraz szansa, by odzyskać blask, który często gubię po drodze, by rozwijać piękno duszy, by usłyszeć trudne pytania i znaleźć wartościowe odpowiedzi.  By poprzez spotkanie z Bogiem oraz bogactwo drugiego człowieka coraz lepiej poznawać siebie. Czasami nie dostajemy tego o czym marzymy tylko dlatego, że... zasługujemy na więcej. Nie jestem już niczyja, jestem Córką Najwyższego Boga, Jego Księżniczką i nie czekam biernie na księcia z bajki, ale żyję pełnią życia i robię to, co kocham! Buduję swoje życie na Chrystusie, odkrywam swoje talenty, rozwijam pasje, podróżuję i zachwycam się pięknem świata w codzienności. 

Modlitwa daje mi pokój, nadzieję i umacnia, kiedy wokół burza i ciemna noc. Doświadczyłam cudów podczas odmawiania Nowenny Pompejańskiej, Koronki do Bożego Miłosierdzia oraz Koronki wyzwolenia.  Na co dzień w wielkim mieście szukam ciszy, by spotkać się z Panem na Adoracji Najświętszego Sakramentu. Staram się jak najczęściej uczestniczyć w Eucharystii, która daje mi siłę do życia, przemienia, uzdrawia serce i uzdalnia do miłości. Trwanie w Bożej Obecności jest niemożliwe bez codziennego karmienia się Jego Słowem. Jest dla mnie światłem w ciemności, balsamem dla duszy, ukojeniem i radością.  Bez prawdziwego spotkania ze Słowem, nigdy nie jest możliwe prawdziwe spotkanie z drugim człowiekiem. Podobnie jak nie można zaznać prawdziwej bliskości ukochanej osoby, nie zaznawszy bliskości Boga. Język Boga jest niczym język obcy – potrzeba czasu, cierpliwości i wytrwałości, by go coraz lepiej rozumieć. Czasami w najmniej oczekiwanym momencie przypominam sobie znaczenie Słów, które dają życie, wyzwalają i otwierają na Jego działanie. Pan Bóg zawsze wysłuchuje modlitwy, przemienia także moją rodzinę i  przyjaciół. Uzdrawia nasze relacje i uzdalnia do przebaczenia. Zsyła przyjaciół Aniołów. Życie w łasce uświęcającej daje mi odwagę, by codziennie na nowo wybierać drogę czystej miłości oraz by żyć w pełni dniem dzisiejszym. By zapominać o sobie, wyjść ze swojego egoizmu, ze swoich lęków i oczekiwań. Otwarcie serca zawsze wystawia je na ryzyko zranienia, ale tylko wtedy może ono naprawdę żyć i kochać. Każda chwila jest darem od Pana, zaproszeniem do szczęścia i szansą, by coś zmienić. Każda trudność przeżyta z Nim może być niepowtarzalną okazją do rozwoju, a każdy człowiek skarbem do odkrycia. 

Potrzeba stanąć w prawdzie przed samym sobą i przed Bogiem, potrzeba pytać siebie, co sprawia mi radość, potrzeba zachwytu nad tym, ku czemu wyrywa się moje serce... Pan Bóg zna nasze najpiękniejsze, najgłębsze pragnienia, które często dla nas samych pozostają nieznane… ukryte na dnie serca, zasypane przez zranienia, rozczarowania czy lęki czekają na wyjście z ciemności. 

Wie Bóg, Ojciec Wasz, czego potrzebujecie, przedtem zanim go poprosicie... (Mat 6, 8)  On zna nas najlepiej, wie czego potrzebujemy w danej chwili. Czasami są to nawet gorzkie łzy rozstania, w których nas oczyszcza, przemienia i przygotowuje na coś piękniejszego.  Im dłużej tkwiłam w toksycznych relacjach, tym trudniej było mi się z nich wyrwać – jakby z lęku, że poza nimi już nic na mnie nie czeka. Przyjęcie cierpienia pozwoliło mi zrozumieć, że nie muszę być silna, kiedy boli. Wszystko jest łaską. W mojej tęsknocie, bólu i słabościach objawia się Jego wszechmoc. Teraz wiem, że nie muszę zasługiwać na miłość, nie muszę zabiegać, by coś się wydarzyło, nie muszę się bać. Nie muszę polegać na sobie i na swoich siłach, bo mam Jezusa, który jest moją siłą. Każda strata otwiera nowe drzwi, a każde pożegnanie przynosi nam coś w prezencie.  Jak pisze O. A. Pelanowski: Każda ruina jest początkiem nowego gmachu.  Tylko od nas zależy jaką budowlę wzniesiemy.

Poprzez Ruch Czystych Serc Pan Bóg pokazał mi, że tylko On daje prawdziwą miłość i że tylko czyste serce potrafi bezinteresownie kochać.  Czystość daje mi radość i wolność, pragnienie bycia zdobywaną i szanowaną, uczy cierpliwości oraz pozwala nawiązywać zdrowe relacje z innymi. Jest trudnym wyzwaniem w dzisiejszym świecie, ale i fascynującą przygodą. Jest tak jak róża, którą szanuję, chronię i pielęgnuję. Nie chcę jej wcześniej zrywać, by nie skaleczyć się jej kolcami, jest zbyt piękna, zbyt cenna.  Miłość jest często raniona i niszczona przez pozamałżeński seks, dlatego Bóg tak wspaniale ją chroni poprzez powiązanie współżycia z małżeństwem. Pragnę obdarzyć swojego przyszłego Męża najpiękniejszym Prezentem swojego ciała, być Niego najlepszą i Jedyną, Dzielną Niewiastą – kobietą Piękną Pięknem Pana, mądrą Jego mądrością. Już teraz jestem Mu wierna i chciałabym iść do ołtarza ubrana w biel i czystość... by kiedyś tę miłość nie tylko przyjąć, ale przede wszystkim – ofiarować.  Najpiękniejsze jest to, co wymarzone i wytęsknione… Dlatego warto czekać. Nie bójmy się marzyć o wielkich rzeczach! Modlę się, by być kiedyś świętą żoną dla Tego Jedynego oraz dobrą matką dla swoich dzieci. By Pan Go prowadził i ochraniał, byśmy kiedyś w czystości i prawdzie mogli przeżywać dar miłości. Wierzę, że we właściwym czasie spotkam odpowiedniego mężczyznę i nie chcę niczego przyspieszać, by nie budzić uczuć na siłę. By ufać Bogu Oblubieńcowi, który łagodnie woła: Nie budźcie ze snu, nie rozbudzajcie miłości, póki sama nie zechce (Pnp 2, 7)

Boża miłość jest jak kwiat, który codziennie rozkwita w moim sercu, sprawia cuda, dojrzewa i czeka na odpowiedni moment, by zalśnić swym blaskiem także w oczach tej drugiej osoby. Taka piękna, jedyna, na zawsze. Głęboko wierzę w prawdziwą miłość na całe życie oraz w to, że Dla Boga nie ma nic niemożliwego (Łk 1, 37)  On troszczy się nawet o najdrobniejsze sprawy w naszym życiu, jeśli ufamy i pozostaniemy Mu wierni. Jego czas jest doskonały, Bóg nigdy się nie spóźnia. Jest Bogiem Niespodzianek, Bogiem życia i radości, zawsze czuły, zawsze blisko. 

Bądź mężny i odważny, nie zadowalaj się przeciętnością i podróbką miłości, jaką proponuje świat! Bądź Dzielną Niewiastą, która zna swoją niepowtarzalną wartość, której strojem siła i godność (Prz 31,  25)  Odwagi, nie bój się! Zamiast szukać miłości – rozsiewaj miłość. Otwórz swe serce. Miej pragnienia. Uwierz. Ufaj. Ufność czyni cuda. Czekają na Ciebie wielkie rzeczy. Miłość czeka! Cierpliwie czeka…

Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję, 
wszystko przetrzyma. 
Miłość nigdy nie ustaje
(Kor 13, 7-8)

Justyna

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama