Nowy numer 42/2020 Archiwum

Ogień i woda w jednym

Rzecz o tym, jak Bronisław Komorowski starał się godzić przeciwieństwa, i co z tego wyszło.


Mija pięć lat sprawowania urzędu Prezydenta RP przez Bronisława Komorowskiego. Zwolennicy jego reelekcji podkreślają wyłącznie sukcesy, a przeciwnicy mówią o słabościach. Można jednak, i trzeba, pokusić się o prosty bilans załatwionych lub zaniechanych spraw, które leżały w kompetencji prezydenta. Przypomnieć ustawy, które przygotował, politykę kadrową, jaką prowadził, oraz to, jaki miał wpływ na politykę bezpieczeństwa, kwestie patriotyzmu, rodziny i wartości. Czyli te dziedziny, na które Bronisław Komorowski chciał mieć wpływ. I miał.


Strażnik czy notariusz?


Zacznijmy od legislacji. Nie była to sfera szczególnej aktywności prezydenta. Lech Kaczyński złożył w Sejmie projekty 44 ustaw, Bronisław Komorowski tylko 26 (choć urzędował dłużej). I były to ustawy dotyczące często spraw drobnych – np. regulujące dostępność wydm dla rowerzystów czy obecność orła na koszulkach reprezentantów kraju. Prezydent ożywił się na mecie kadencji. Aż siedem projektów ustaw przedstawił w ostatnim półroczu.
– Komorowski jest w tej mierze głównie reaktywny. Jego koncepcje ustawowe są zazwyczaj odpowiedzią na kryzysy. Nowelizacja kodeksu wyborczego po skandalu z wyborami w 2014 roku, ustawa cofająca reformę małych sądów, zmiany w Prawie o zgromadzeniach po 11 listopada, to przykłady takiego ad hoc zarządzania legislacją przez Prezydenta RP – zauważa Marek Solon-Lipiński z Klubu Jagiellońskiego.
Bronisław Komorowski szczyci się, że nie wetował ustaw, i to prawda. Nawet jeśli wysyłał je do Trybunału Konstytucyjnego, to już po ich uchwaleniu. Tyle że może tak robić wiele instytucji, natomiast nieprzypadkowo tylko prezydent ma prawo skierowania ustawy do kontroli w trybie prewencyjnym, a więc przed jej podpisaniem. B. Komorowski z tego prawa nie korzystał, nawet gdy było jasne, że ustawa może być sprzeczna z konstytucją. Najpierw ją podpisywał, by weszła w życie… a potem kierował do TK. Tak było przy ustawie dotyczącej OFE oraz „ustawie o bestiach”. W pierwszym przypadku spełnił oczekiwania rządu, w drugim zadowolił opinię publiczną, ale czy decydując się na podpis (i wiedząc o wadach ustaw), wypełnił należycie obowiązek „strażnika konstytucji”?


Patriotyzm, ale nowoczesny


Trzech ostatnich prezydentów w sposób zasadniczy różniło podejście do polityki historycznej. Aleksander Kwaśniewski w ogóle jej nie prowadził, bo „wybrał przyszłość”. Lech Kaczyński uczynił z polityki historycznej ważny instrument gry o miejsce Polski w świecie, zaś Bronisław Komorowski skupił się raczej na pewnej obrzędowości, nie wychodząc poza poziom sadzenia dębów wolności i organizowania okolicznościowych koncertów. Sławił żołnierzy wyklętych, ale i ciepło żegnał generała Jaruzelskiego. 
Prezydentura Lecha Kaczyńskiego była zwrotem w stronę tradycji niepodległościowej i jednoznacznego rozróżniania, kto w historii Polski stał po dobrej stronie, a kto po złej. Bronisław Komorowski nawiązywał raczej do tradycji okrągłostołowych, zacierania różnic i szukania dla Polaków wspólnego mianownika. Godzenia ognia z wodą.
Jako jeden z priorytetów swojej prezydentury wskazywał nowoczesny patriotyzm. Za symbol tej nowoczesności może uchodzić wspierana przez niego akcja „Orzeł może”. Zamiast przeciwstawiać się aktywnie „pedagogice wstydu” i popierać kultywowanie narodowej dumy z naszej pięknej historii, B. Komorowski wybierał parady z czekoladowym orłem w towarzystwie wyłącznie „fajnych Polaków”. Nowoczesny patriotyzm sprowadzał do bezkrytycznego zadowolenia z osiągnięć III RP. Lech Kaczyński (jeszcze jako włodarz stolicy) potrafił w ciągu 11 miesięcy wybudować Muzeum Powstania Warszawskiego. Bronisław Komorowski w ciągu 5 lat nie zrobił nic, by powstało Muzeum Historii Polski. 
Wiele o charakterze prezydentury mówi klucz, według jakiego przyznawane są odznaczenia państwowe. I tak Lech Kaczyński starał się doceniać jak najwięcej działaczy walczących z komuną. Najczęściej nie były to osoby szerzej znane, order stanowił za to często jedyny dla nich wyraz uznania. Bronisław Komorowski szczególną wagę przywiązywał natomiast do honorowania ludzi ze świecznika, symboli
III RP, jakimi są np. Jan Krzysztof Bielecki, Krzysztof Kozłowski czy Adam Michnik. Lista odznaczonych jest oczywiście bardzo długa i obejmuje różne środowiska, trudno jednak nie zauważyć pewnej nadreprezentacji na niej ludzi znanych i lubianych: celebrytów, sportowców i twórców. Zarówno tych z górnej półki, Henryk Mikołaj Górecki czy Wisława Szymborska, jak i tych z niższej, jak muzycy Budki Suflera czy Zbigniew Hołdys. 


« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama