Nowy numer 42/2020 Archiwum

Z Duchem na ramieniu

Weszłam na ostatnią kondygnację Stadionu Narodowego, spojrzałam na tę potężną przestrzeń i zadrżałam: „Boże, co ja wynajęłam? To kolos!”. wtedy Usłyszałam w sercu: „To Moje dzieło”. Uspokoiłam się.

Gdy przed dwoma laty usłyszałem o gigantycznych kosztach wynajęcia Stadionu Narodowego na rekolekcje z ks. Johnem Bashoborą, złapałem się za głowę… I wówczas dowiedziałem się, że ta odważna dziewczyna to była Magdalena Plucner ze Szkoły Nowej Ewangelizacji w Koszalinie. Poprosiłem ją o krótką lekcję słuchania natchnień Ducha Świętego. Posłuchajcie…


On już jest!


Uświadomiłam sobie, że często wołamy „Przyjdź, Duchu Święty”, tak jakby On od nas odszedł i miał zamiar spektakularnie powrócić. Nie! On nie zmienia zdania. Jestem Jego świątynią, kimś szczególnym w dziejach świata. Widzę, na co dzień, że niezależnie od tego, co się ze mną dzieje i tak chodzę w Jego obecności! Duch Święty nieustannie we mnie woła, modli się, uwielbia.

Nie muszę czekać na to, aż przyjdzie. On już jest. Czego muszę się uczyć? Tego, w jaki sposób usłyszeć Jego głos, współpracować z Nim. 
Poznałam Go, gdy miałam piętnaście lat. Do tej pory wiedziałam, że On jest, ale nie odczuwałam Jego obecności, nie miałam z Nim relacji. Odmawiałam modlitwę: „Duchu Święty, który oświecasz serca i umysły nasze”, i ten Duch był mi potrzebny jedynie na czas szkoły, i to zwłaszcza wówczas, gdy czegoś nie umiałam. (śmiech) Jako piętnastolatka zostałam wysłana przez pewnego księdza na rekolekcje. Trafiłam do  Stoczka Warmińskiego na rekolekcje Odnowy w Duchu Świętym. Przez pięć dni nieustannie słyszałam o Bogu, o tym, że jest wspaniały i cudowny, ale kompletnie tego nie doświadczałam. Chodziłam nawet na adoracje, ale raczej po to, by wylać przed Bogiem milion spraw do pozałatwiania. Szóstego dnia była modlitwa wstawiennicza. Nałożono na mnie ręce, proszono, by Duch Święty na mnie przyszedł. I… przyszedł. Po raz pierwszy w życiu fizycznie odczułam Jego obecność. To było przejmujące doświadczenie, nie potrafię go oddać słowami. Miałam wrażenie, że rozerwał kajdany i zamieszkał we mnie. 


On zabrał mi śpiewnik!


To doświadczenie wpłynęło na całe moje życie. Od tamtego dnia zaczęłam uczyć się tego, jak żyć z Nim na co dzień, jak z przyjacielem, towarzyszem. Jako muzyk mam niezwykle ciekawe doświadczenie prowadzenia Wieczorów Chwały. Ludzie pytają: „Magda, a co dzisiaj zaśpiewamy?”, a ja odpowiadam: „Nie wiem. Słuchamy Ducha Świętego!”. (śmiech) „Ale jak Go mamy usłyszeć?” – pytają zaskoczeni ludzie. 
Mnie uczył tego franciszkanin o. Edward Sobolewski w Gnieźnie. Niesamowity człowiek. Przyjechałam na rekolekcje, a on pokazywał mi krok po kroku, w jaki sposób mam słuchać Ducha Świętego. Przez czytanie słowa, wsłuchiwanie się w Jego natchnienia. Ojciec Edward miał dziwny styl. Zostałam animatorką muzyczną, a on tuż przez nabożeństwem czy Mszą podchodził i… zabierał mi śpiewnik. Głupiałam. A on uśmiechał się: „Słuchaj Ducha Świętego! Nie czekaj, aż On dostosuje się do twojego repertuaru. Graj tak, by Lud Boży nie cierpiał, gdy zmieniasz chwyty (czytaj: musisz ćwiczyć, być dobrym narzędziem). Ważniejszą rzeczą jest słuchanie natchnień Ducha”. „Ojcze! – marudziłam – a jeśli będę nasłuchiwała i… niczego nie usłyszę?”. „To znaczy – odpowiadał franciszkanin – że nie masz grać”. 
Konkret. Msza święta. Siedzę bez śpiewnika. Trwa ofiarowanie. Nasłuchuję i… niczego nie słyszę. Wszyscy karcą mnie wzrokiem. Mówią: „Graj!”, a ja siedzę jak
kołek, nic nie słysząc. I wówczas
o. Edward odzywa się: „Zostawcie ją. Duch Święty poprosił o ciszę”. 
To była dla mnie solidna lekcja słuchania. Mam robić to, co chce Duch, a nie czekać na to, aż On dostosuje się do mojego repertuaru. Przecież gdy zapraszasz mnie na kolację, to nie „wparzam” do twojej kuchni, nie buszuję po szafkach, wyciągając produkty spożywcze. Czekam, aż przygotujesz kolację. Tak samo to działa w świecie Ducha. On jest Panem domu Bożego.
Dziś, idąc na Wieczór Chwały, nie zakładam, że On może do mnie nie przemówić. Nastawiam się na dialog.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także