Nowy numer 43/2020 Archiwum

Ciężko opisać to, co się tu dzieje

Łodzianin Paweł Michalski, uczestniczący z warszawiakiem Jarosławem Gawrysiakiem w międzynarodowej ekspedycji, poinformował, że wszyscy członkowie "6 Summits Challenge" mieli sporo szczęścia po potężnym trzęsieniu ziemi w Nepalu i zejściu lawiny pod Everestem.

Polskie MSZ podało na Twitterze, że do chwili obecnej nie ma informacji o Polakach poszkodowanych w Nepalu.

Ze wspólnej bazy (5360 m) pod Mount Everestem i Lhotse Michalski przekazał: "Pewnie dotarła do was dziś wiadomość o trzęsieniu ziemi tu, w Nepalu, i o ogromnej lawinie na Mount Evereście... Na szczęście my jesteśmy cali i zdrowi. Dziękuję za wsparcie, które płynie w naszą stronę... Mieliśmy dużo szczęścia... Niestety, nie wszyscy mieli go tyle co my... Jest wiele zniszczeń i ofiar. Ciężko w kilku słowach opisać to, co się tu dzieje...".

Adiunkt Politechniki Łódzkiej, zdobywca czterech ośmiotysięczników - Czo Oju (8201 m), Gaszerbruma I (8068 m), Gaszerbruma II (8035 m) i Broad Peaku (8051 m) wspomniał na swojej stronie, że tydzień temu, po dwóch nocach aklimatyzacyjnych na Lobuche (6119 m), wrócili do bazy. "Zostaniemy tu parę dni, obserwując pogodę" - napisał.

W sobotę nad ranem doszło w Nepalu do bardzo silnego trzęsienia ziemi. W epicentrum leżącym około 210 km na zachód od Mount Everestu sejsmograf odnotował wstrząsy 7,9 st. w skali Richtera (najsilniejsze w Nepalu od 81 lat).

Południową flanką zeszła potężna lawina. Wielu himalaistów znajdowało się w tym czasie na górze. Według rosyjskiej Agencji TASS ratownicy wydobyli już ciała 13 zagranicznych wspinaczy. Zniszczeniu uległy obozy jedynka i dwójka oraz szlak przez lodospad (icefall). Niektóre osoby zostały uwięzione w namiotach. Baza pod Makalu na 5600 m została także zniszczona, ale znajdujący się tam uczestnicy wypraw są bezpieczni.

Michalski i Gawrysiak, a także Włoch Simone Laterra, Japończyk Hirokisa Suzuki oraz Islandczyk Gummi Halldorsson biorą udział w ekspedycji "6 Summits Chellenge", której kierownikiem jest pomysłodawca przedsięwzięcia, mieszkający w Baltimore Kanadyjczyk Nick Cienski. Wiosną trzy zespoły mają rozpocząć wspinaczkę na Everest (8848 m), Lhotse (8516 m) i Makalu (8481 m), zaś jesienią na Czo Oju (8201 m), Sziszapangmę (8013 m) i Manaslu (8156 m).

Wszystkie szczyty w jednym roku zamierza zdobyć Cienski, co byłoby rekordem świata. Dotychczasowy należy do Park Young-Seoka z Korei Południowej, który wspiął się na pięć ośmiotysięczników.

Jerzy Natkański, dyrektor Fundacji Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki, przyznał w rozmowie z PAP, że trudno obecnie powiedzieć, czy w innych wyprawach uczestniczą Polacy.

"Generalnie skupiamy się na członkach Polskiego Związku Alpinizmu, a więc osobach uprawiających wspinaczkę profesjonalnie. Na turystyczne wycieczki do Nepalu czy też na himalajskie trekkingi może jechać każdy. Poza tym związek nie ma obowiązku rejestrowania wypraw w góry wysokie, których organizację każdy może zlecić nepalskiej agencji" - podkreślił.

Dodał, że oprócz wspomnianej dwójki, Michalskiego i Gawrysiaka, szczyt Everestu jest celem urodzonego w Polsce Mariusza Małkowskiego. Mieszkający i pracujący obecnie w New Jersey himalaista z 20-letnim doświadczeniem zamierza wejść na szczyt sam, bez dodatkowego tlenu i pomocy tragarzy. Na szczęście nie doznał on żadnego uszczerbku w czasie lawiny i teraz pomaga poszkodowanym.

Według nepalskiej policji liczba ofiar śmiertelnych trzęsienia ziemi wzrosła do 1130 (stan na sobotni wieczór). Ponad połowa to ludzie, którzy zginęli w Kotlinie Katmandu.

 

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama