Nowy numer 44/2020 Archiwum

Zbrodniarze wypierają się odpowiedzialności

- Negowanie zbrodni przeciwko ludzkości i odpowiedzialności za nie to wciąż poważny problem i przeszkoda w rozwoju prawa międzynarodowego w tej dziedzinie, na czym tracą przede wszystkim ofiary - uważa profesor Theo van Boven z Uniwersytetu w Maastricht.

W rozmowie z PAP holenderski ekspert powiedział, że choć w aktach prawa międzynarodowego, jak Konwencja ONZ w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa z 1948 roku i statut Międzynarodowego Trybunału Karnego, są definicje zbrodni przeciwko ludzkości, to często trudno o szerokie międzynarodowe uznanie pewnych tragicznych wydarzeń z przeszłości za zbrodnie w rozumieniu prawa międzynarodowego.

"Winni wypierają się odpowiedzialności, negują fakty albo też zaprzeczają, że prawa dotyczące zbrodni międzynarodowych mają zastosowanie dla tych konkretnych wydarzeń. Ta tendencja do negowania to wielki problem" - powiedział van Boven.

Dodał, że w przeszłości przykładem takiego postępowania było fałszowanie i zatajanie zbrodni katyńskiej przez Związek Sowiecki. "Ale nawet w tych dniach mamy przykłady tej tendencji, gdy jesteśmy świadkami dyskusji o ludobójstwie Ormian w związku z setną rocznicą tego wydarzenia. Przyznaje się, że ludzi mordowano na wielką skalę, ale równocześnie neguje się, że było to ludobójstwo" - powiedział van Boven. Uznaniu za ludobójstwo rzezi ok. 1,5 mln ormiańskich mieszkańców dawnego Imperium Osmańskiego w latach 1915-1917 kategorycznie sprzeciwia się Turcja.

"To wszystko ma oczywiście silny polityczny podtekst. Także kraje, które w przeszłości miały kolonie, przez bardzo długi czas zaprzeczały, że popełniały zbrodnie. Widać to wszędzie. Dlatego uważam, że niezwykle ważne jest, by w każdym przypadku obiektywnie dochodzić faktów. To jednak niełatwe, bo dostęp do informacji też często jest problemem" - powiedział ekspert.

Ocenia on, że np. w przypadku dawnych mocarstw kolonialnych z biegiem czasu rośnie gotowość do przyznania tego, co się wydarzyło i badania faktów z przeszłości. "Jednakże problem polega na tym, że nawet gdy byłe mocarstwa kolonialne przepraszają za dawne zbrodnie, to obawiają się roszczeń o odszkodowania za te czyny" - ocenił van Boven.

Ilustracją takiego nastawienia były debaty w trakcie i przed Światową Konferencją przeciwko Rasizmowi w Durbanie w 2001 roku, gdzie jednym z największych punktów spornych były właśnie zbrodnie popełnione w danych koloniach, niewolnictwo oraz handel niewolnikami. "W Durbanie wiele z krajów Zachodu nie było skłonnych przyznać, że były uwikłane w tę historyczną krzywdę. Także 14 lat po Durbanie ta sprawa nadal nie jest traktowana w wystarczająco otwarty sposób" - ocenił ekspert.

"Rozliczenie zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionych w przeszłości to bardzo wolny proces, choć są pewne pozytywne przykłady" - dodał. Według profesora niedawno w Holandii sąd orzekł, że armia tego kraju popełniła zbrodnie wojenne w Indonezji w latach po II wojnie światowej w czasie walk tej dawnej kolonii o niepodległość. Przyznano odszkodowania wdowom po ofiarach masowych egzekucji, dokonanych przez holenderskich żołnierzy.

"W niektórych sytuacjach wydarzenia, które jedni uważają za akt terroru czy zbrodnie, drudzy uważają za walkę za wyzwolenia i bohaterstwo" - zauważył van Boven, pytany o przyjętą niedawno przez ukraiński parlament ustawę, która uznaje prawny status uczestników walk o niezależność kraju w XX wieku, w tym członków Ukraińskiej Powstańczej Armii.

UPA walczyła podczas drugiej wojny światowej zarówno przeciw Niemcom, jak i ZSRR. Od wiosny 1943 roku prowadziła także działania zbrojne przeciwko ludności polskiej Wołynia, Polesia i Galicji Wschodniej, zmierzające do jej całkowitego usunięcia z tych terenów. Oblicza się, że w wyniku działań UPA zginęło około 100 tys. Polaków.

Według holenderskiego eksperta w przeszłości przykładem takiej odmiennej interpretacji wydarzeń historycznych mogło być też krwawe stłumienie przez wojska Cesarstwa Niemieckiego powstania ludów Herero i Nama w latach 1904-1907 w Niemieckiej Afryce Południowo-Zachodniej, czyli dzisiejszej Namibii. Jak powiedział van Boven, w tamtym czasie Niemcy uznawali to za czyn bohaterski, a w Windhuk do dziś stoją pomniki żołnierzy Schutztruppe, którzy zginęli w walkach z Herero i Nama. Dopiero w 2004 roku rząd niemiecki przeprosił za wydarzenia, które są uważane za pierwsze ludobójstwo XX wieku.

Profesor Theo van Boven jest ekspertem prawa międzynarodowego, był m.in. specjalnym sprawozdawcą ONZ ds. prawa do reparacji na rzecz ofiar poważnych naruszeń praw człowieka, a także specjalnym sprawozdawcą ds. tortur.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama