Nowy numer 44/2020 Archiwum

Kogo bardziej

Są tysiące powodów, żeby trwać w grzechu, i tylko jeden, żeby się nawrócić: wola Boża.

Napisała mi kobieta: „Jestem w drugim związku małżeńskim i ubolewam nad tym, że nie mogę przystąpić do Komunii św.”. Następnie uzasadniła pozostawanie w nowym związku, który zawarła długo po rozpadzie małżeństwa: bo „pierwsze małżeństwo było koszmarem”, bo trzeba było dzieci godnie wychować, bo ten drugi mężczyzna był schorowany. Potem przedstawiła zalety obecnego stanu, po czym stwierdziła: „Chodzimy co niedzielę na Mszę i żal nam się robi, jak inni przystępują do stołu Pańskiego, a my nie”. Autorka kończy zdaniem: „Myślę, że Pan Jezus przyznałby mi rację”.

To jeden z kilku podobnie brzmiących listów, jakie ostatnio otrzymałem. Przytaczam jego fragmenty, bo dobrze ilustrują istotę problemu. Zacznijmy od tego, że to nie fizyczne rozstanie z mężem uniemożliwiło Autorce przystępowanie do Komunii, lecz jej własna, wolna decyzja. Człowiek nieraz, mimo starań, nie jest w stanie zapobiec rozpadowi sakramentalnego małżeństwa, ale nikt nie jest zmuszony wejść w ponowny związek – a to dopiero zamyka dostęp do sakramentu. To zawsze dzieje się świadomie i dobrowolnie, a to znaczy, że wybór życia bez przyjmowania Jezusa Eucharystycznego również jest świadomy i dobrowolny.

Jeśli dane słowo ma jeszcze na tym świecie coś znaczyć, to już na pewno słowo dane w czasie ślubu. Tymczasem jakoś rzadko kto żałuje, że złamał przysięgę małżeńską. Autorka listu ubolewa nad tym, że nie może przystąpić do Komunii, a nie nad własną decyzją, która to sprawiła. Tę decyzję stara się usprawiedliwić, wskazując korzyści z niej płynące. To nie żal za grzech, lecz uzasadnianie niewierności. Żal pojawia się, gdy „inni przystępują do stołu Pańskiego, a my nie”. Pytanie, czy tu chodzi o Jezusa, czy też o to, żeby nie odstawać? Bo jeśli o Jezusa, to, przynajmniej w przypadku tej pani, sprawę da się załatwić od ręki: decyzja rozejścia się, spowiedź – i już można przyjmować Komunię.

Człowiek z przypowieści, który znalazł wielką perłę, tak się nią zachwycił, że aby ją kupić, sprzedał wszystkie małe perły. Dziś wmawia się ludziom, że można mieć i wielką perłę, i małe, że można żyć jednocześnie i w łasce uświęcającej, i w grzechu, że można jednocześnie cudzołożyć, i trwać w wierności.

No nie. Każdy chrześcijanin na jakimś etapie życia staje przed pytaniem, które od Jezusa usłyszał Piotr: „Czy miłujesz mnie BARDZIEJ...”. Czasem oznacza to konieczność wyboru między Jezusem a człowiekiem, który wpadł mi w oko.

Kto ulega pokusie i wybiera człowieka, wie, że nie będzie mógł jednoczyć się z Jezusem w Komunii. Skąd więc teraz te postawy roszczeniowe? Kościół nie ma władzy zgodzić się na Komunię dla osób, które czynem potwierdzają, że ktoś jest dla nich ważniejszy od Jezusa.

„Myślę, że Pan Jezus przyznałby mi rację” – napisała Autorka listu. Ale to właśnie Pan Jezus powiedział: „Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo” (Mk 10, 11–12).

Bóg kocha „niesakramentalnych”. Dlatego ich także wzywa do nawrócenia.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także