GN 42/2020 Archiwum

Zdjęcia, których nikt dotąd nie oglądał przejdź do galerii

– Żadnego innego człowieka nie widziała na własne oczy tak duża liczba ludzi. Wiemy o nim prawie wszystko, ale mało kto widział go w tak prywatnych chwilach – mówi o filmie „Apartament”, przedstawiającym nie publikowane dotąd zdjęcia Jana Pawła II, producent Przemysław Häuser.

Wszyscy znamy zdjęcia z górskich wędrówek ks. Karola Wojtyły. Ale dopiero teraz światło dzienne ujrzał materiał dokumentujący wakacyjne wyprawy Jana Pawła II w Alpy i Dolomity z lat 1986–2001. A chodzi nie tylko o fotografie, ale także materiał wideo o niezwykłej wartości historycznej, wykonany przez papieskiego kamerdynera w chwilach relaksu, na łonie przyrody, jedynie w gronie najbliższych współpracowników. – Można zobaczyć papieża w stroju zwykłego turysty, w kurtce i trampkach, siedzącego na składanym krzesełku, jedzącego z plastikowego talerza i mówiącego do ks. Tadeusza Stycznia: „pięknie tu jest!”. To niezwykłe przeżycie oglądać taśmy filmowe, których dotąd nie widział świat – zapewnia Przemysław Häuser. Premiera „Apartamentu” odbędzie się 27 kwietnia. „Gość Niedzielny” prezentuje unikatowe zdjęcia, które będą wykorzystane w filmie.

W papieskiej rodzinie

Przemysław Häuser jest poznaniakiem, wychowankiem o. Jana Góry. W środowisku filmowym uchodzi za specjalistę od misji niemożliwych. Podczas realizacji serialu dokumentalnego „Tajemnice Watykanu” udało mu się uzyskać zgodę na filmowanie Kaplicy Sykstyńskiej. Przed nim weszła tam jedynie telewizja japońska. To właśnie Häuserowi udało się przekonać kard. Stanisława Dziwisza do filmowej autobiografii. Premiera „Świadectwa” w 2008 r. była niewątpliwie największym polskim kulturalnym „eventem” w Watykanie. Historia „Apartamentu” zaczęła się tak naprawdę właśnie wtedy. – Po premierze „Świadectwa” spotkałem się z Angelem Gugelem, papieskim kamerdynerem. Przyznał wtedy, że jego pasją jest filmowanie i ma sporo nagrań amatorskich z prywatnych chwil Jana Pawła II. Zapytałem, czy nie byłby skłonny ich udostępnić, on zaś ostateczną decyzję zostawił kard. Dziwiszowi, jako wyłącznemu dysponentowi całej dokumentacji tego, co wydarzyło się w „rodzinie papieskiej” – wspomina P. Häuser. Na blisko 7 lat wokół tego materiału zapadła jednak cisza. Kardynał Dziwisz uznał, że zdjęcia dotykają zbyt blisko sfery prywatności papieża. Trwał zresztą proces beatyfikacyjny, potem kanonizacyjny.

Producent „Świadectwa” wielokrotnie wracał do tematu, ale zawsze spotykał się ze zdecydowaną odmową. – Przełom nastąpił w zeszłym roku, bo kardynał zaczął ze mną na ten temat rozmawiać, pytając, w jaki sposób i w jakiej formie chciałbym ów materiał wykorzystać. W końcu dostaliśmy go, nawet bez wstępnej selekcji, jako dowód zaufania, że zrobimy z niego właściwy użytek – mówi producent. Dlaczego wieloletni papieski sekretarz zmienił zdanie? – Uznałem, że przede wszystkim trzeba te materiały profesjonalnie zabezpieczyć, by nie uległy zniszczeniu. I sukcesywnie, w odpowiedni sposób, po opracowaniu, powinny one zostać udostępnione, by przybliżać postać ojca świętego – wyjaśnia metropolita krakowski.

Prywatność Jana Pawła II

Dysponentem licencji do zdjęć i materiałów wideo jest krakowskie Centrum Jana Pawła II. Film „Apartament” powstał we współpracy z TVP. Oczywiście nie jest to obraz poświęcony pokojom papieskim. Słowem „apartament” określano w czasach pontyfikatu Jana Pawła II grono jego najbliższych współpracowników. Z nimi podejmował kluczowe decyzje, w ich towarzystwie spędzał też nieliczne chwile prywatności. – Nie było to grono zamknięte i trudno wyliczyć dokładnie, kto ów „apartament” tworzył. Ale najważniejszych ludzi oglądamy na filmie. To oczywiście ks. Stanisław Dziwisz, ks. Tadeusz Styczeń, Joaquín Navarro-Valls, doktor Renato Buzonetti, Camillo Cibin, odpowiadający za bezpieczeństwo papieża, i Arturo Mari – wylicza P. Häuser. Słowo „apartament” jest więc w filmie synonimem prywatności Jana Pawła II. I częściej niż pałac jest to prosty domek w Alpach czy nawet górski szałas. – Prawdę mówiąc, przez wszystkie te lata walcząc o dostęp do zdjęć, nie miałem świadomości, o czym rozmawiamy. Wreszcie zobaczyliśmy: setki fotografii i ponad 24 taśmy wideo realizowane w latach 1991–2000 jako zapis wypraw górskich ojca świętego. Oglądałem je przez wiele tygodni z zapartym tchem. Czułem się jak członek rodziny papieskiej i mimowolny świadek jego nieskrępowanych rozmów z najbliższymi. To był Jan Paweł II za drzwiami swego apartamentu. Ukochane przez niego góry i czas wakacyjny sprawiły, że papież czuł się jeszcze swobodniej. Być w takich chwilach kilka metrów od niego, słyszeć wręcz jego oddech, odgłos różańca ocierającego się o kij, to coś nieprawdopodobnego – opowiada producent filmu.

Osobiste rekolekcje

Kardynał Stanisław Dziwisz wspomina, że wizyty w Valle d’Aosta i Dolomitach zaczęły się od propozycji tamtejszych biskupów. – Mówili: czemu się ojciec święty męczy w ten upał w Castel Gandolfo? Niech przyjedzie do nas i naprawdę odpocznie. I tak się zaczęło. Jestem wdzięczy biskupom, bo te wyprawy dawały papieżowi bardzo dużo. Rzeczywiście odpoczywał, ale z drugiej strony efektywnie pracował, bo przecież nigdy nie tracił czasu. Tak właśnie powstała na przykład encyklika „Veritatis splendor” – wspomina papieski sekretarz. Oglądamy wspólnie z księdzem kardynałem zdjęcia udostępnione „Gościowi Niedzielnemu”. Każde wywołuje jakieś konkretne wspomnienia.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama