GN 43/2020 Archiwum

Polska wersja lepsza niż brytyjska

Czy konserwatyzm uratuje Unię Europejską? - zastanawiali się uczestnicy kongresu Polska Wielki Projekt.

W piątkowe popołudnie w auli Akademii "Ignatianum" rozpoczęły się dwudniowe obrady krakowskiej odsłony kongresu Polska Wielki Projekt. Debata o przyszłości nie tylko Polski, ale całego kontynentu zgromadziła czołówkę konserwatywnych polityków i publicystów. Różnili się oni jednak między sobą, przede wszystkim w ocenie aktualnego stanu Unii Europejskiej.

Najbardziej krytyczne zdanie miał na jej temat prof. Ryszard Legutko, który uznał, że najwyższy czas skończyć z magicznym myśleniem, że lekiem na kłopoty Europy jest... więcej Europy. – Zwłaszcza że ci, co tak mówią, nie mają na myśli Europy Ajschylosa i Mozarta, ale Unię Europejską, która jest projektem ideologicznym. Trzeba tych ideologów trzymać z daleka od jak największej liczby spraw, które bezpośrednio ludzi dotyczą – apelował eurodeputowany PiS.

Inne spojrzenie zaprezentował Kazimierz M. Ujazdowski, także poseł do PE, który podkreślał, że nie jest winą Brukseli fatalny stan polskiego państwa, zaś UE to tylko instrument, który można wykorzystywać lepiej lub gorzej. Proponował, by strategię wyłączania się z Unii zastąpić językiem „pozytywnej tam obecności”. W tym kontekście wskazywał na dwa konserwatyzmy: brytyjski, który zakłada izolowanie się od Europy, i polski, czerpiący także z myśli Jana Pawła II, który chce aktywnie wpływać na bieg wydarzeń na kontynencie.

K. Ujazdowskiego wsparł prof. Artur Wołek z "Ignatianum", mówiąc, że samo „wsadzanie kija w unijne szprychy”, gdy Bruksela za mocno chce ingerować w obyczaje i kulturę, choć słuszne, nie wystarczy. – Integracja ma też wiele pozytywnych aspektów, bez niej nie przeciwstawimy się skutecznie procesom globalizacji – mówił krakowski politolog.

Red. Marek Magierowski zwrócił z kolei uwagę na poważny kryzys tożsamości europejskich partii konserwatywnych. Nawet tam, gdzie są one przy władzy, nie potrafią cofać zmian obyczajowych (jak w Hiszpanii), a nawet same legalizują tzw. małżeństwa homoseksualne (jak David Cameron w Anglii). Cała nadzieja w prężnych ruchach obywatelskich, spontanicznie tworzących się dziś na Zachodzie w obronie tradycyjnych wartości. One pozwalają wierzyć, że konserwatyzm może jeszcze uratować Europę.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama