Nowy numer 49/2018 Archiwum

Nie muszę mruczeć

O niesłabnącej chęci poznawania nowej ciekawej muzyki z Wojciechem Mannem rozmawia Stefan Sękowski.

Stefan Sękowski: Udało się Panu już dziś posłuchać muzyki?

Wojciech Mann: Oczywiście. Posłuchałem fragmentu płyty Mary Komasy, dwóch czy trzech nowych płyt zagranicznych, które przedstawię w mojej audycji, i próbki pewnego polskiego zespołu.

Rozmawiamy o godzinie 11. Nie ma złej pory na dobrą płytę?

Zła jest tylko wtedy, kiedy śpię.

Co Panu daje słuchanie muzyki?

Wyjątkowym zrządzeniem losu robię zawodowo to, co bardzo lubię. To mnie cały czas fascynuje. Muzyka daje mi przyjemność, uspokojenie, podniecenie i podekscytowanie, odcięcie się od nieprzyjemnych rzeczy i nudziarstwa tego świata, pozwala pobudzić wyobraźnię. Może nawet leczy duszę? Nie wiem, to się może kiedyś okazać.

W swoich audycjach prezentuje Pan często wykonawców, których inni prezenterzy czy stacje radiowe pomijają. Jak Pan wynajduje te płyty?

To efekt wieloletniej pracy w radiu i ciągle niesłabnącej chęci słuchania. Wszystkie możliwe sposoby są dobre. Bardzo pomaga internet, dzięki któremu można słuchać próbek nowych płyt. Duże grono słuchaczy podsyła mi propozycje, które wpadły im w ucho, a że znają mój gust, nie podsyłają mi disco polo. To utwory, które później wyszukuję i bardzo skrupulatnie odsłuchuję, dzięki czemu już bardzo wiele płyt znalazłem. Poza tym podróżuję, znajomi podsuwają mi swoje inspiracje, cały czas zarzucam sieć.

Zdarza się Panu znaleźć ciekawą muzykę zupełnie nieoczekiwanie?

Zawsze mam nastawioną w głowie antenę na muzykę, więc zdarza się, że nagle słyszę coś, co mnie intryguje. 20 czy 30 lat temu mógłbym sobie co najwyżej zagwizdać, ale teraz mogę spróbować natychmiast zlokalizować utwór za pomocą aplikacji rozpoznającej muzykę. Często z niej korzystam, nawet moja rodzina jest na mnie z tego powodu zła, bo potrafię zatrzymać film podczas ciekawej sceny. Zdarzyło mi się zatrzymać czołówkę serialu „True Blood”, bo mi się spodobał utwór pod czołówkę – „Bad Things” Jace’a Everetta. Syn się zdenerwował, mówi: „Tato, przecież mieliśmy oglądać, a nie szukać muzyki”. Ale znalazłem i zaraz ściągnąłem płytę.

Dawniej byłoby to niemożliwe.

Kiedyś w Londynie usłyszałem piosenkę, która bardzo mi się spodobała. Byłem zachwycony i postanowiłem zdobyć tę płytę. Nie umiejąc zaśpiewać tej piosenki, próbowałem ją w sklepie mruczeć sprzedawcom. Wdarłem się też na zaplecze kawiarni czy restauracji, w której usłyszałem jej fragment, i pytałem kucharzy, co to za utwór. Oni patrzyli na mnie jak na wariata. Ale w końcu się udało i dziś niezwykłą dumą napawa mnie to, że byłem absolutnie pierwszym prezenterem w Polsce, który przywiózł z Londynu świeżo wydaną debiutancką płytę Leonarda Cohena „Songs of Leonard Cohen” i pokazał piosenkę „Suzanne” polskiej publiczności. Jeszcze zanim Maciej Zembaty zaczął go tłumaczyć i śpiewać, gdy nie było tego całego szaleństwa.

Ostatnio umieszcza Pan wyszukane przez siebie piosenki na kompilacji „Nieprzeboje”, niedawno wyszedł jej „Krok 2”. To muzyka od jazzu przez bluesa po metal, jednak większość to utwory mniej lub bardziej rockowe. Nie nudzi Pana ta muzyka po kilkudziesięciu latach słuchania?

Przychodzą przelotne momenty zmęczenia, stwierdzenie, że czas odkrywania fantastycznych zjawisk w latach 60. czy 70. już minął, a teraz jest mielenie tego samego pasztetu. Jednak z przyjemnością odkrywam twórców, którzy robią to smacznie, mimo że bazują na klasyce. Przykładowo grający na gitarach akustycznych duet Rodrigo y Gabriela, który nagrał zupełnie nową wersję „Stairway to heaven” Led Zeppelin. Może na nowej płycie umieszczę jakiś ich utwór.

Na „Nieprzebojach” pojawiają się też piosenki zespołów, których muzycy, mając po dwadzieścia parę albo nawet kilkanaście lat, tworzą dziś, w XXI wieku, „muzyczny vintage”, grają rocka wręcz żywcem wziętego z lat 60. czy 70. Jak Pan to ocenia?

Cieszy mnie to. Z lekką złośliwością wynajduję Brytyjczyków grających klasycznego rocka, jakby pod prąd britpopu i moim zdaniem typowego na angielskim rynku muzycznym biegania w kółko – żeby tylko być oryginalnym – które niektórzy uprawiają. Ja najzwyczajniej w świecie lubię tę muzykę. Może zabrzmię jak stary nudny belfer, ale jeśli ktoś, mając kilkanaście czy dwadzieścia kilka lat, zaczyna słuchać muzyki i jego świat zamyka się w kręgu dyskoteki, współczesnego R’n’B, list przebojów, to on nie wie, skąd się to wszystko wzięło. Powinien się troszeczkę orientować, choćby dla świadomości, że było coś takiego jak klasyczny rock. Ja jak stary mamut przypominam, jak dobre to było.

Czasem jest odwrotnie. Młodszy o kilkadziesiąt lat od Pana Michał Owczarek ma w Pana audycji swoje okienko „Ze szpulowca bigbitowca”, w którym prezentuje stare, nigdy niepublikowane polskie nagrania sprzed 50 lat. Jacyś Pomorzanie, Neptuny, którzy nigdy nie wypłynęli na szerokie wody.

On mnie zresztą egzaminuje, czy ja znam taką lub inną grupę, i ja zdaję ten egzamin w kratkę. Ale mimo że czasem krytykujemy jakość tych nagrań, to ma to walor edukacyjny.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • gut
    17.05.2015 13:00
    Ja pana Wojciecha Manna bardzo lubię, jest sympatyczny, fajny, wielką kulturą, nie musi nic robić aby ją okazać, po panu Wojciechu ją widać i czuć. :) Mile wspominam czasy, kiedy pan Wojciech prowadził program "Szansa na sukces." ;)
    doceń 4
  • Janek
    18.05.2015 16:05
    Słuchamy w niedzielę i w poniedziałek audycji pana Wojciecha , mamy grupę słuchaczy na Facebook , która liczy 820 członków w czasie audycji w dyskusji bierze średnio 50 osób znających się na muzyce i różnych muzyków , grupa "Manniak po ciemku-Manniak niedzielny" ta istnieje już ponad 3 lata , Zapraszam do nas w imieniu całej grupy Jan G
    doceń 3

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy