GN 43/2020 Archiwum

Cała władza w ręce władzy

Jesteśmy w trakcie zmiany ustrojowej. Demokrację zastępuje kratokracja – twierdzi prof. Krzysztof Szczerski.

Jeszcze nigdy po 1989 roku nie znaleźliśmy się tak blisko realiów rodem z PRL. Polską rządzi monopartia wraz ze stronnictwem sojuszniczym. Ma ona wpływ na obsadę wszystkich stanowisk w państwie. Zacierają się – jak w minionym ustroju – granice między administracją a aparatem partyjnym, tworzącym współczesną wersję nomenklatury. Ma on pełną kontrolę nad zasobami publicznymi – majątkiem i pieniędzmi, także środkami z Unii Europejskiej. Za ich pośrednictwem uzależnia od siebie przedsiębiorców, media i ludzi kultury. Profesor Krzysztof Szczerski to polityk PiS, który od lat naukowo bada funkcjonowanie biurokracji. W książce, którą właśnie przygotowuje, stawia tezę, że jesteśmy w trakcie zmiany ustrojowej. Z etapu demokracji przechodzimy płynnie w kratokrację, czyli władzę władzy, a nie obywateli czy społeczeństwa. Choć na pozór wszystkie mechanizmy demokratyczne funkcjonują nadal, służą one już jedynie legitymizowaniu i przedłużaniu obecnej – przeszłej i przyszłej – władzy.

Polityka bez polityki

O celebrytach zwykło się mawiać, że to ludzie „znani z tego, że są znani”. Cechą kratokracji są rządy władzy, której jedyną i wystarczającą legitymacją jest samo sprawowanie władzy. Nie wyróżnia jej jakiś program, poglądy ideowe, wizja czy dalekosiężne cele. – Kratokracja stanowi swoistą syntezę wszystkich nurtów politycznych.

W swojej istocie jest światopoglądowo neutralna, bo nie spaja jej żadna myśl polityczna, lecz czysty pragmatyzm utrzymywania się przy władzy – mówi prof. Szczerski. Charakterystyczne dla kratokracji jest jego zdaniem ostentacyjne odcinanie się (przez polityków!) od polityki i przypisywanie jej wyłącznie cech negatywnych. – Wiadomo, że obecna władza „nie uprawia polityki, a buduje mosty”, jak głosi jedno z jej haseł. Często też słyszymy pełne hipokryzji deklaracje w rodzaju: „Mamy dość polityki, bo ona tylko dzieli społeczeństwo” – przypomina K. Szczerski. Spór, konkurencję programową, rywalizację, które są istotą demokracji, przedstawia się zatem jako „kłótnie i swary”. Prezydent Komorowski ubolewał wręcz niedawno, że istnieje konieczność prowadzenia kampanii wyborczej, która jest jedynie źródłem złych emocji. Władza zajmuje się przecież budowaniem (i nie powinno się jej w tym przeszkadzać), a opozycji w głowie jedynie knucie i jątrzenie. To różni kratokrację od demokracji, w której opozycja ma swoje miejsce, a jej rolą jest właśnie kontrola i recenzowanie władzy oraz przedstawianie wyborcom alternatywnych celów i dróg do nich prowadzących. Tu zaś każde wystąpienie przeciw władzy jest warcholstwem i nieodpowiedzialnością.

System się domknął

Kratokracja to coś więcej niż rządy koalicji PO–PSL. Można się było o tym przekonać, obserwując centralną i lokalne konwencje Bronisława Komorowskiego. Popierają go bowiem nie tylko struktury PO, ale prezydenci, burmistrzowie i wójtowie. Dyrektorzy instytucji publicznych i samorządowych, prezesi firm, ludzie mediów i artyści. Partyjni i bezpartyjni. System się domknął. Establishment stanowi już dzieło skończone w swej doskonałości i może się jedynie replikować. W ciągu minionych siedmiu lat zbudowano w Polsce trwały układ klientystyczny, który stworzył swoją nomenklaturę i osiągnął na tyle wysoki poziom samowystarczalności, że nie potrzebuje już żadnych zmian. – Każdy udziałowiec, nie tylko aparat partyjny, ma w nim swoje miejsce – zwraca uwagę prof. Szczerski i wylicza: urzędnik ma etat, przedsiębiorca wie, że dostanie zlecenie, dziennikarz pieniądze na swój program, artysta fundusze na film czy spektakl. A wszyscy są zainteresowani, by ten stan trwał jak najdłużej. Zresztą – zdaniem autora „Porządków biurokratycznych” – w wielu gminach nie ma już nawet matematycznych możliwości, by obecna władza przestała być władzą. Tak wielu wyborców jest z nią bezpośrednio, życiowo związanych. Poprzez urząd – głównego pracodawcę, zleceniodawcę i dysponenta najróżniejszych zezwoleń.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama