GN 43/2020 Archiwum

O in vitro w roku wyborczym? Zagrywka polityczna

Zgłaszanie w trakcie podwójnej kampanii wyborczej propozycji dotyczącej spraw tak ważnych i skomplikowanych to zagrywka polityczna - powiedział dziś podczas debaty sejmowej nad projektami regulacji in vitro poseł Jarosław Gowin ze Zjednoczenia Prawicy. Według niego, rządowy projekt "ustawy o leczeniu niepłodności" jest sprzeczny z konstytucją, nie chroni bowiem w pełni ludzkiego życia.

Jarosław Gowin przypomniał wielokrotnie wypowiadane przez siebie słowa, że brak w polskim ustawodawstwie regulacji dotyczących procedury in vitro jest wielką kompromitacją całej klasy politycznej w Polsce oraz "wielkim oskarżeniem także dla tej izby". - Jeżeli nie ma prawa, to znaczy, że wszystko wolno - dodał.

Jego zdaniem, próżnię legislacyjną można by naprawić choćby wtedy, gdyby Polska ratyfikowała Konwencję Bioetyczną z Oviedo z 1997 r. - Osiemnaście lat mija od podpisania przez Polskę tego, niekontrowersyjnego, dokumentu - przypomniał. Mijają też dwa lata, gdy wspólnie z Agnieszką Kozłowską-Rajewicz przygotował komplet dokumentów niezbędnych do ratyfikacji tej konwencji.

"Dlaczego rząd przedstawia propozycję, która musi podzielić i skłócić Polaków?" - pytał.

Gowin ostro skrytykował wprowadzenie pod obrady Sejmu rządowego projektu w roku dwóch kampanii wyborczych, choć rząd mógł to uczynić na początku lub w środku kadencji. - Zgłaszanie teraz, w trakcie podwójnej kampanii wyborczej, propozycji dotyczącej spraw tak ważnych, w sensie dosłownym - życia i śmierci - i równocześnie spraw tak skomplikowanych jest niczym innym, jak zagrywką polityczną - podkreślił.

Wystąpienie Bartosza Arłukowicza, który nawoływał do wyboru "racjonalnych", a nie "radykalnych" regulacji procedury in vitro nazwał wystąpieniem nie urzędnika państwowego, ale przedstawiciela sztabu wyborczego jednego z kandydatów w wyborach prezydenckich.

Jak stwierdził, propozycje rządowe w kwestii in vitro są dla niego nie do przyjęcia z dwóch powodów. Pierwszym jest definicja zarodka, traktowanego nie jako istota ludzka, ale jako tkanka.

Zaznaczył, że takie traktowanie jest sprzeczne z polską konstytucją, nakazującą ochronę ludzkiego życia od poczęcia, sprzeczne jest także ze zdrowym rozsądkiem, wedle którego właśnie poczęcie jest jedynym niearbitralnym momentem powstania ludzkiego życia. Takie traktowanie jest wreszcie sprzeczne ze światopoglądem chrześcijańskim, co nie jest bez znaczenia dla samych parlamentarzystów przyznających się do tych wartości.

Drugim powodem, by nie akceptować rządowego projektu jest według Gowina dopuszczenie w nim możliwości tworzenia zarodków nadliczbowych. - Zarodek nadliczbowy to istota ludzka, której przyznaje się wyłącznie warunkowe prawo do istnienia. Te zarodki będą rozmrożone i wykorzystane w procesie zapłodnienia in vitro pod warunkiem, że nie udadzą się wcześniejsze zabiegi - wyjaśnił.

Stwierdził natomiast, że "fundamentalną zasadą cywilizacji Zachodu, do której należymy, jest stwierdzenie Immanuela Kanta, że istota ludzka nigdy nie może być traktowana jako środek, a zawsze ma być traktowana jako cel". - Projekt rządowy traktuje istotę ludzką jako środek, narzędzie, jest to sprzeczne z fundamentami naszej cywilizacji - dodał Jarosław Gowin.

Wskazał, że w regulacjach innych krajów, jak choćby Niemcy czy Szwajcaria, istnieją rozwiązania pozwalające uniknąć tworzenia zarodków nadliczbowych. Gowin zawarł je jeszcze jako poseł PO także w swoim projekcie. Wyraził nadzieję, że ten projekt także będzie niebawem przedmiotem debaty w Sejmie.

« 1 »
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama