Nowy numer 43/2020 Archiwum

"Min. zdrowia i prezes NFZ złamali konstytucję"

Minister zdrowia i prezes NFZ złamali konstytucję: nie zapewnili każdemu równego dostępu do świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych - ocenił OZZL i wezwał premier Ewę Kopacz, aby "nie uciekała od problemu". Chodzi o brak umów na Nowy Rok z częścią lekarzy POZ.

Z tego powodu po 1 stycznia zamkniętych pozostanie ok. 40 proc. gabinetów i przychodni POZ w całym kraju.

"Istnieje realna groźba, że znaczna część Polaków, mających prawo do refundowanych świadczeń zdrowotnych z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), będzie - od 1 stycznia 2015 roku - pozbawiona tego prawa. Stanie się tak, bo minister zdrowia i prezes NFZ odrzucili ofertę wielu tysięcy lekarzy na leczenie refundowane pacjentów w ramach podstawowej opieki zdrowotnej" - czytamy w oświadczeniu przesłanym we wtorek PAP przez Zarząd Krajowy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL).

W ocenie OZZL, w ten sposób minister zdrowia Bartosz Arłukowicz i prezes NFZ Tadeusz Jędrzejczyk nie wypełnili swojego konstytucyjnego obowiązku, jakim jest zapewnienie każdemu równego dostępu do świadczeń zdrowotnych, finansowanych ze środków publicznych. "Winni złamania konstytucji powinni ponieść odpowiedzialność" - podkreślają związkowcy.

Pacjenci pozbawieni prawa do refundowanego leczenia powinni - w ocenie OZZL - wystąpić z odpowiednim roszczeniem wobec NFZ. "Wszyscy, których na to stać, powinni skorzystać z leczenia odpłatnego, a rachunki za leczenie i badanie przedstawić Funduszowi z żądaniem odpowiedniego zwrotu poniesionych kosztów" - radzi OZZL.

Zarząd Krajowy wezwał "premier rządu Ewę Kopacz, aby nie uciekała od problemu i podjęła odpowiednie kroki, które przywrócą wszystkim Polakom możliwość skorzystania z konstytucyjnego prawa do równego dostępu do leczenia finansowanego ze środków publicznych".

Poniedziałkowe rozmowy resortu zdrowia z przedstawicielami Porozumienia Zielonogórskiego ws. funkcjonowania podstawowej opieki zdrowotnej w 2015 r. zakończyły się fiaskiem. Oznacza to, że od 2 stycznia zamkniętych może być ok. 40 proc. gabinetów POZ w całej Polsce, bo w tym roku kolejnej tury rozmów już nie będzie.

Arłukowicz zarzucił PZ "próbę szantażu" innych lekarzy oraz pacjentów. Poinformował, że działacze PZ zgłosili w poniedziałek kolejne żądania, w tym zwiększenia finansowania podstawowej opieki zdrowotnej o 2 mld zł, chociaż 17 grudnia PZ zgadzało się na kwotę 1,1 mld zł, którą proponuje resort zdrowia.

Porozumienia z resortem zdrowia nie podpisało też Kolegium Lekarzy Rodzinnych, jednak część zrzeszonych w nim lekarzy jest w trakcie podpisywania umów na 2015 r.

Jak poinformował w poniedziałek minister, 60 proc. przychodni POZ, w których pracuje 68 proc. lekarzy, ma już podpisane kontrakty na 2015 r. W związku z tym, że nie jest to jednak 100 proc. umów, zostanie wprowadzony plan B. Zakłada on, że pacjentów z powiatów, w których po nowym roku nieczynne będą przychodnie POZ, przyjmować będą izby przyjęć i szpitalne oddziały ratunkowe. NFZ zapłaci za taką wizytę 45 zł. Pacjentów POZ ma przyjmować także nocna i świąteczna pomoc lekarska.

Od nowego roku resort zdrowia chce zredukować liczbę wskaźników korygujących stawkę kapitacyjną (czyli kwotę, jaką lekarze POZ otrzymują za jednego pacjenta pozostającego pod ich opieką). Jednocześnie wzrosnąć ma stawka podstawowa - z 96 zł do 136,80 zł rocznie za pacjenta. Od 1 lipca ma to być 140,04 zł (jeżeli lekarz POZ będzie wykonywał i sprawozdawał wybrane badania), a od 1 października - 144 zł przy wykonywaniu odpowiedniej liczby badań diagnostycznych. Zwiększą się jednak obowiązki lekarzy rodzinnych - w związku z wejściem w życie pakietu onkologicznego.

Na takich warunkach porozumienie z MZ podpisało Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Najnowsze