Nowy numer 48/2020 Archiwum

Cała wstecz

W Egipcie po prawie 4 latach od wybuchu arabskiej wiosny sytuacja wraca do punktu wyjścia. Znów rządzą wojskowi, a były dyktator Hosni Mubarak wkrótce wyjdzie z więzienia.

Może nawet tyle, ile Mubarakowi. Sytuacja w Egipcie jest kolejnym dowodem na to, że arabska wiosna, mimo skali i gwałtowności protestów, jakie rozlały się na Bliskim Wschodzie, niemal nigdzie, z wyjątkiem Tunezji, nie przyniosła demokratyzacji i swobód obywatelskich. Podobnie jak chociażby w Syrii, największymi ofiarami społecznych wstrząsów są chrześcijanie. Egipscy Koptowie za Mubaraka żyli w strasznej biedzie i wykluczeniu. Włączyli się więc w antyrządowe protesty. Świat obiegło zdjęcie Koptów, którzy formują żywy łańcuch chroniący przed wojskiem islamskich demonstrantów odmawiających modlitwę. Za rządów Bractwa Muzułmańskiego sytuacja chrześcijan uległa jednak pogorszeniu. Gdy w nadziei na nastanie stabilizacji Koptowie poparli obalenie Mursiego, radykalni islamiści wzmogli ataki na ich świątynie, szkoły i sklepy. Antychrześcijańskie wystąpienia mają miejsce do dziś.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama