Nowy numer 44/2020 Archiwum

To nie jest ciekawe?

Dlaczego w Polsce przesłuchanie głowy państwa można śledzić na żywo jedynie za pośrednictwem telefonu komórkowego?

Prezydent zeznaje przed sądem. Nie zdarza się to zbyt często. Jeszcze rzadziej zdarza się , że rolę sali sądowej pełni jedna z sal w Pałacu Prezydenckim. Głowa państwa jest kluczowym świadkiem w procesie dziennikarza, który twierdzi, że padł ofiarą prowokacji. Próbował nawet w związku z tym odebrać sobie życie. Kanwą procesu jest likwidacja Wojskowych Służb Informacyjnych. Przesłuchanie nie jest utajnione.

Wyobraźmy sobie, że taka sytuacja dzieje się w dowolnym kraju europejskim. Albo w Stanach Zjednoczonych. Nie ma żadnych wątpliwości, że jest to temat numer 1 dla wszystkich mediów. Telewizje informacyjne i stacje radiowe relacjonują proces na żywo, a wszyscy prześcigają się, by dotrzeć do sedna sprawy. Prezentują sylwetki bohaterów niecodziennego spektaklu, eksperci komentują zeznania, wyciągają wnioski.

Rzecz nie dzieje się jednak w Waszyngtonie, Berlinie czy Paryżu lecz w Warszawie, więc nie jest to w żadnym razie temat numer 1. Choć w sali muszlowej pałacu są kamery TVP, TVN i Polsatu, a każda z tych stacji ma swój kanał informacyjny, żadna nie relacjonuje procesu na żywo. Mimo iż każda ma w zwyczaju transmitować nawet mało istotne konferencje partii politycznych. Zeznania Bronisława Komorowskiego stają się jedynie przedmiotem standardowych relacji w serwisach, z których nie sposób zorientować się o co w ogóle chodzi.

Transmisja procesu pojawiła się tylko w TV Republika. „Przypadek” sprawił, że akurat jej kamer nie wpuszczono do pałacu. W rolę operatora wcielił się więc redaktor Michał Rachoń. I tak, jedyny w Polsce przekaz „na żywo” z zeznań Bronisława Komorowskiego dokonany został przy użyciu telefonu komórkowego, przez stację informacyjną o najmniejszym zasięgu.

W trosce o obiektywizm i niezbędny pluralizm pozwolę sobie wyciągnąć trzy różne wnioski z tej niecodziennej sytuacji, a każdy z Czytelników wybierze taki, jaki mu odpowiada.

A. Skoro żadna z dużych stacji procesu nie transmitowała, to znaczy, że nie był on ani ważny, ani ciekawy. W tym samym czasie w kraju działo się natomiast wiele pasjonujących rzeczy : wypadki, zbrodnie, podpalenia, afera madrycka, pierwsze jazdy pendolino. Bronisław Komorowski jest zaś częstym gościem na wszystkich antenach. A swoje związki z WSI wielokrotnie już wyjaśniał.

B. Bezpośrednia transmisja z procesu, w którym prezydentowi RP zadaje się pytania, nieuzgodnione, a nawet „niegodziwe” jest przedsięwzięciem wymagającym sporo pracy. Wymagałoby ono szerszego potraktowania tematu, drążenia, odniesienia się poważnie do tez stawianych przez Wojciecha Sumlińskiego. Nie wiadomo, do czego mogłoby to doprowadzić. Lepiej nie ryzykować.

C. Wszystkie trzy telewizje mają świetny kontakt z pałacem. TVP uchodzi wręcz za „prezydencką”. A sprawa kontaktów B. Komorowskiego z WSI nie jest dla niego wygodna, zwłaszcza w toczącej się już kampanii. Skoro takiego tematu jak przesłuchanie prezydenta RP nie da się zupełnie zignorować, bezpieczniej zrobić z poślizgiem, montując materiał odpowiednio, czyli dobrze dla politycznego patrona.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama