Nowy numer 44/2020 Archiwum

Wpływy kaduka

Gdy dobre prawo nie działa, trzeba je zastosować, a nie zastępować go złym.

Czy wam, panowie, jest przynajmniej głupio, że bijecie żony? Jak człowiek zobaczył w telewizji te panie z siniakami, z podbitymi oczami, z ranami na twarzach, to najchętniej by wam mordy obił.

Co? Że wy kobiet nie bijecie? Jasne, tłumaczą się winni. A nawet jak facet akurat żony nie bije, to jakąś przemoc stosuje. Bo jak się już wyśpi, to coś robić musi, a przecież nie będzie sprzątał. No chyba że tak, jak na tym plakacie Amnesty International, widzieliście to? Taki wylizany picuś wyciera mopem podłogę z krwi, a obok napis: „To nieprawda, że mężczyźni nie robią nic w domu”. Fajne, nie? Taka subtelna ironia. A pod spodem: „Przemoc domowa jest nadal powszechna, prawie 90% ofiar to kobiety i dzieci” i wezwanie do poparcia ratyfikacji przez Polskę Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

To element kampanii społecznej, jednej z tych, jakimi byliśmy atakowani w ostatnim czasie. Jakoś przyzwyczailiśmy się, że o jednej grupie ludzi wolno, a nawet należy, mówić z pogardą i oskarżać ich o najgorsze rzeczy: o mężczyznach, zwłaszcza tych żyjących w rodzinach, bo grozi nam przecież „przemoc domowa”. Sugestia jest jasna: to w domu dzieją się złe rzeczy. To tam faceci biją kobiety i dzieci. I w dodatku jak taki chłop skatuje domowników, to nic nie można mu zrobić. Trzeba więc ratyfikować tę gender-konwencję, a wtedy wszystko się zmieni. Jak tylko mężczyzna podniesie na kobietę głos, zaraz go zapuszkują, a jeśli wreszcie wyjdzie z pudła, to jako przykładna kobieta.

Publicznie robi się z mężczyzn zwyrodnialców – i tu jakoś nie ma dyskryminacji, nie ma rasizmu.

Pytanie, kto ośmiela się robić takie kampanie? Jakim prawem? Ano prawem kaduka, który ma, jak widać, duże wpływy. Bo to, że są osoby zakompleksione, z obsesją na punkcie mężczyzn, to zrozumiałe. Może miały fatalnych ojców, może widziały, jak tata krzywdzi mamę. Nie można im jednak pozwalać ustawiać społeczeństwa wedle ich życzeń, bo one nie mają normalnego oglądu rzeczywistości. One swoją nienawiść do ojca lub męża przeleją na wszystkich ojców i mężów, nawet potencjalnych, natomiast nadmiernym zaufaniem obdarzą kobiety za to tylko, że są kobietami. I wezmą się naprawiać wszystko jak leci, czyli głównie to, co nie jest zepsute.

Nie ma prostszego sposobu na zniszczenie czegoś dobrze działającego, bo kiedy się człowiekowi wmawia, że jest do niczego, on w to uwierzy i się do tego wizerunku dostosuje.

W Polsce mamy najniższy wskaźnik domowej przemocy fizycznej i seksualnej w całej UE, ale robi się taką histerię, jakby w każdym domu (a przynajmniej w katolickim) mężczyźni znęcali się nad bliskimi i wykorzystywali ich seksualnie. Kaduk chce, żebyśmy w to uwierzyli.

Rozmawiałem kiedyś z chłopakiem, który szukał pomocy, bo odkrył w sobie zaburzenia homoseksualne. – Jak pamiętam, nawet gdy miałem pięć lat, mój ojciec mówił do mnie: „ty pedale” – powiedział.

No tak. Ludzkie słowo ma moc sprawczą, dlatego tak ważne jest, żeby kłamliwe słowo nie pozostało ostatnie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także