Nowy numer 43/2020 Archiwum

Bronimy demokracji

O kryzysie demokracji, sposobie na wygraną w wyborach prezydenckich oraz o związkach partnerskich i aborcji z Andrzejem Dudą, kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta rozmawia
 Bogumił Łoziński

Bogumił Łoziński: Kto wygrał wybory samorządowe?


Andrzej Duda: Biorąc pod uwagę wyniki procentowe do 16 sejmików wojewódzkich – zwycięzcą wyborów jest Prawo i Sprawiedliwość.


Obóz rządowy twierdzi, że podważacie wynik wyborów, bo PiS, choć procentowo wygrał, w praktyce jednak przegrał. Straciliście władzę nawet w Radomiu, który był Waszym matecznikiem.


Problem wiarygodności dotyczy wyborów do sejmików wojewódzkich. To tam było najwięcej nieprawidłowości i niespotykana na przestrzeni ostatnich lat rozbieżność między badaniem exit poll a wynikami oficjalnymi, które po tygodniu zostały ustalone przez Państwową Komisję Wyborczą. Porównując badania exit poll z oficjalnymi wynikami, najwięcej stracił PiS, a zyskał PSL. Są takie miejsca, gdzie ludowcy poprawili swój wynik o 100 procent, na przykład w Małopolsce albo w województwie świętokrzyskim. Tymczasem w tym roku w województwie świętokrzyskim odbyły się wybory uzupełniające do Senatu, a wcześniej do Parlamentu Europejskiego, i w obu zdecydowanie wygrał PiS. Zaledwie kilka miesięcy później nagle święci triumfy PSL. Czy to nie dziwne, tak raptowna i radykalna zmiana, bez żadnej czytelnej i obiektywnej przyczyny?


Rząd i część społeczeństwa uważają, że wybory przebiegły prawidłowo. Jak chcecie udowodnić, że doszło do wypaczenia ich wyników?


W wyborach do sejmików niemal co piąty głos był nieważny. Wybory, w których pada taki procent głosów nieważnych, nie oddają woli wyborców. Należy te głosy ponownie przeliczyć. Ich zastraszająca ilość jest niespotykana w wyborach w innych krajach UE i podważa uczciwość głosowania. Jedyną zgodną z prawem procedurą ich weryfikacji jest składanie protestów do sądów okręgowych. Wszystko teraz zależy od postawy sędziów, którzy zaraz po zakończeniu pierwszej tury wyborów zostali poddani olbrzymiemu naciskowi ze strony władz państwa i władz sądowniczych. Prezydent Bronisław Komorowski oraz prezesi Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego publicznie ogłosili, że wybory samorządowe przebiegły bez przeszkód, a podważanie ich wyniku to popadanie w „odmęty szaleństwa”. Można to rozumieć jako jednoznaczny komunikat dla sędziów orzekających w sprawach skarg wyborczych.


Myśli Pan, że taki przekaz wpłynie na decyzję sędziów?


Według zapisu konstytucji sędzia jest niezawisły i niezależny, ale proszę pamiętać, że w sądzie istnieje także ścieżka awansu zawodowego, a rozwój osobistej kariery jest uzależniony od decyzji przełożonych. Sędziowie, jak wszyscy pracownicy, wsłuchują się w głos swoich zwierzchników. Do tego, zgodnie z procedurą składania protestu wyborczego, to skarżący musi udowodnić fałszerstwo. Ponieważ nie ma możliwości ponownego sprawdzenia głosów, uzyskanie takiego dowodu jest często niemożliwe.


Twierdzicie, że wybory zostały sfałszowane, a jednocześnie wskazujecie, że wyroki sądów mogą być niewiarygodne. Może obóz rządzący ma rację, twierdząc, że kwestionujecie demokratyczne zasady?


Nie kwestionujemy wyroków sądów ani nie podważamy demokratycznego ustroju państwa. To właśnie my stajemy w obronie demokracji w Polsce. Domagając się wyjaśnienia, jaki wpływ na wyniki wyborów miały nieprawidłowości podczas głosowania i w trakcie liczenia głosów, reprezentujemy wszystkich głęboko zaniepokojonych narastającym wrażeniem, że dla zachowania władzy rządząca koalicja PO–PSL jest gotowa łamać demokratyczne zasady państwa prawa.


« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama