Nowy numer 44/2020 Archiwum

Ziemiec: Nie idę z tymi, którzy walą w Kościół

"Nie zapraszam do studia księży, tylko ludzi, którzy mają coś mądrego do powiedzenia".

Prezenter "Wiadomości" TVP udzielił wywiadu Magdalenie Rigamonti z tygodnika "Wprost". Dziennikarka przez większość rozmowy sugeruje, że Ziemiec jest w swoich programach tendencyjny i stronniczy stając zawsze po stronie Kościoła i często zapraszając księży. Jej rozmówca jednak świetnie odpiera zarzuty.

- Nie zapraszam do studia księży, tylko ludzi, którzy mają coś mądrego do powiedzenia. Sutanna ich nie dyskwalifikuje. (…) Jestem jedną z nielicznych osób w głównych mediach, które nie idą z całym stadem walących maczugami w Kościół jak popadnie - mówi Ziemiec.

Gdy Rigamonti prosi go o ustosunkowanie się do sprawy niedawnego listu otwartego, w którym podpisani domagają się państwa świeckiego. Dziennikarz odpowiada:

- Rozumiałbym takie listy, gdyby w polskim parlamencie, rządzie albo na wysokich stanowiskach w firmach państwowych byli księża. Wtedy i ja bym się podpisał pod takim listem. A jakoś nie słyszałem, żeby sygnatariusze tego listu buntowali się przeciwko bliskim kontaktom niektórych duchownych z rządzącymi, czy zasiadaniu księży w radach nadzorczych wielkich firm… Myślę choćby o ks. Sowie, który jest w radzie nadzorczej Krakchemii. Myślę też, że papież Franciszek będzie w zarodku tłumił takie zapędy i wszystkie oznaki klerykalnego celebryctwa.

Ziemiec przypomina tez sytuację, w której przeprowadził w studio rozmowę z mężczyzną wychowującym samotnie piątkę dzieci. Został za to solidnie skrytykowany przez Dorotę Zawadzką znaną jako Superniania. Dzięki emisji programu "Wiadomości" realnie pomogły tej rodzinie. Równocześnie okazało się, że Zawadzka jako osoba publiczna i doradca rzecznika praw dziecka była u tego ojca, manipulowała nim i zabraniała zwracać się po pomoc do mediów.

Czego Ziemiec boi się najbardziej? Że przegapi moment, kiedy trójka jego dzieci wejdzie w dorosłość i znajdzie się w świecie, w którym nie chciałby, żeby się znalazły.

- Kiedy miałem jedno dziecko, to się buntowałem, że muszę poświęcać swój czas, i dopiero jak mi się trzecie urodziło, zrozumiałem, że żyję dla innych, dla swojej rodziny.

 

 

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama