Nowy numer 29/2020 Archiwum

Sami swoi

I komu to przeszkadzało – cisnęło się na usta, gdy papież Franciszek i patriarcha Bartłomiej I trwali w braterskim uścisku. Wizyta biskupa Rzymu w dawnym Konstantynopolu pełna była gestów wyrażających tęsknotę za jednością chrześcijan.

Pierwsze z nich to spotkanie ze zwierzchnikami i przedstawicielami Kościoła katolickiego różnych obrządków. Przewodniczący episkopatu tureckiego Ruggero Franceschini przemawiał w imieniu wszystkich katolików, którzy na co dzień borykają się z wieloma problemami w społeczeństwie nauczonym przez władze niechęci do mniejszości. Niechęci, która czasem przybierała wręcz formę zbrodni – jak w przypadku zamordowanego ks. Andrei Santoro czy bp. Luigiego Padovese (którego ekipa GN poznała na miejscu kilka lat temu). Po wszystkich oficjalnych wystąpieniach dopiero tutaj Franciszek poczuł się jak ryba w wodzie – to było serdeczne spotkanie z wiernymi, którzy mogli porozmawiać z papieżem nieukrywającym tego, że najlepiej odnajduje się w takich bezpośrednich relacjach.

Bracia bez broni

Widać to było również w czasie spotkania z Bartłomiejem I, pomimo bardziej oficjalnego charakteru spotkania. I papież, i patriarcha nie kryli, że zarówno na gruncie osobistym, jak i duchowym spotkanie ma dla nich wyjątkowe znaczenie. Nabożeństwo w kościele św. Jerzego w siedzibie Patriarchatu Ekumenicznego Konstantynopola przejdzie do historii jako kolejne ważne symboliczne wydarzenie na drodze do pełnej jedności Kościołów, które łączy praktycznie wszystko, co w depozycie wiary najważniejsze. „Witaj, bracie umiłowany w Panu” – w ten sposób Bartłomiej I przywitał Franciszka. Bartłomiej mówił niemal tylko o upragnionej, choć ciągle pozostającej w sferze marzeń, jedności. „Ci święci ojcowie, na których nauczaniu została w pierwszym tysiącleciu zbudowana nasza wspólna wiara, wstawiali się u Pana, abyśmy mogli odnaleźć pełną komunię między naszymi Kościołami, wypełniając tym samym Jego świętą wolę w tych krytycznych dla ludzkości i świata czasach”, mówił patriarcha. Franciszek nie pozostawał w tyle: „Cóż za łaska – i jaka odpowiedzialność – móc podążać wspólnie w tej nadziei, znajdując oparcie we wstawiennictwie świętych braci apostołów Andrzeja i Piotra! I wiedzieć, że ta wspólna nadzieja zawieść nie może, ponieważ nie opiera się na nas i na naszych wątłych siłach, ale na wierności Boga”. Dopełnieniem tych słów była wspólna deklaracja wiary podpisana przez Franciszka i Bartłomieja I. Jej przesłanie można streścić w punktach: pokonywanie istniejących przeszkód na drodze do pełnej jedności, zaniepokojenie sytuacją na Bliskim Wschodzie, konieczność dialogu z islamem oraz apel o pokój na Ukrainie. Zwraca uwagę fakt, że dążenie do jedności zostało tu podkreślone nawet w punkcie dotyczącym prześladowania chrześcijan. Papież i Bartłomiej mówią wręcz o „ekumenizmie cierpienia”: „Tak, jak krew męczenników była nasieniem mocy i owocności Kościoła, tak też dzielenie codziennego cierpienia może być skutecznym narzędziem jedności”, czytamy w deklaracji. To naprawdę nie były tylko pobożne formułki. Dowodem na to jest niezwykła scena, która stała się już najważniejszym symbolem tej podróży: Franciszek skłonił głowę przed Bartłomiejem w geście prośby o błogosławieństwo – na co patriarcha odpowiedział pocałunkiem i położeniem rąk na głowie papieża. Tego nie mógł zaplanować największy specjalista od protokołu dyplomatycznego. Bo to się w żadnym protokole nie mieściło. Tak jak ciągle, niestety, trudno uwierzyć, że możliwa jest pełna jedność katolików i prawosławnych. Bo choć deklaracje Bartłomieja I są jednoznaczne i niosące nadzieję, to kluczem w tej sprawie jest postawa innych patriarchatów wschodnich, przede wszystkim moskiewskiego. Nie zmienia to faktu, że po wizycie Franciszka w Turcji chciałoby się powtórzyć spontaniczny okrzyk wiernych sprzed lat podczas wizyty Jana Pawła II w Rumunii: „Unitate! Unitate!” (jedności!). Brzmi prawie jak „Subito santo”. Ale spełnić to jeszcze trudniej niż przeprowadzić najbardziej wnikliwy proces kanonizacyjny.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama