Nowy numer 49/2019 Archiwum

Niepodległość emocjonalna

Uzbrojenie nie pomoże narodowi, który boi się śmiechu ślepców.

Czy my zawsze musimy być pośmiewiskiem? – pytał dramatycznie przed miesiącem Dariusz Michalczewski, były bokser. Oczywiście pytał nie w swoim imieniu, tylko społecznie – w imieniu nas wszystkich, Polaków. No bo naszło chłopa, że jesteśmy narodem homofobów, to i ból duszy go ogarnął, i wstyd wielki. I strach go dopadł, „żeby to się nie rozniosło po Europie, bo będą się z nas, Polaków, znowu śmiać”.

Piszę o tym teraz, bo mnie z kolei przez Świętem Niepodległości naszła duma z tego, czego wstydzi się Michalczewski. I chciałbym, żeby się to rozniosło po Europie, że my, Polacy, mamy swój charakter. Że my, Polacy, wiemy, czego chcemy, nawet jeśli inni chcą chcieć za nas i kładą nam własne gotowce do podpisu. Niech się rozniesie, że nie dajemy sobie wciskać, niczym dawni dzicy, współczesnych koralików i perkalu w zamian za godność i wolność. Niech się rozniesie, że jesteśmy normalni jak mój Word, który wciąż nie rozumie słowa „homofobia” i podkreśla je na czerwono.

Bo takie rzeczy to cudza narracja, którą kupują ludzie zakompleksieni, przekonani, że jeśli coś jest gdzieś dobre i mądre, to zawsze za granicą. Bo mamy sporo takich Michalczewskich, którym się wydaje, że szczytem osiągnięć Polaka może być tylko wierne skopiowanie wzorca, jaki łaskawie nam przedstawiają ci światli i mądrzy. Gdy na każdym rogu w Polsce staną automaty z prezerwatywami, gdy w każdym przedszkolu chłopcy ubiorą się w sukienki, a dziewczynki skorzystają z pisuarów, gdy ze szkół wyrzuci się katechezę, a wprowadzi się religię lewicowej poprawności, gdy media publiczne do reszty przejdą na usługi lobby na rzecz zboczeń – wtedy każdy zasłuży na poklepanie i pochwałę: „dobry, grzeczny Polak”.

O tak – wtedy nastanie spokój, Michalczewski odetchnie, a skolonizowanym tubylcom znad Wisły pozwolą nawet na „konserwatywne poglądy”, tak jak pozwolili na produkcję oscypków. No i – co za ulga – nie będą się śmiać.

Znaczący jest ten strach przed wyśmianiem. To coś, czego przeciętny człowiek boi się bardziej niż małolat odcięcia od internetu. W panice nie myśli wtedy, kto się właściwie śmieje i dlaczego. A to kluczowa sprawa. Bo z tego, co zdrowe i normalne śmieją się… trupy. Nie chodzi tylko o członków partii Twój Ruch, zwanej popularnie TRupem. Chrześcijanin wie przecież, że zgoda na grzech, a tym bardziej jego propagowanie, to duchowa śmierć. To stan dużo gorszy niż śmierć fizyczna. Żyje się niby, ale jak zombie – to bezpłodna wegetacja, obliczona na wysysanie istnienia, a nie na radość i pasję życia.

Jeśli garstka nieszczęśników jest zdolna terroryzować całe społeczeństwa żałosnym straszakiem „bo was wyśmiejemy”, to znaczy, że te społeczeństwa nie oprą się niczemu. Mają AIDS – ich system odpornościowy nie istnieje. Mogą wyglądać okazale, ale są puste w środku. Gdy przyjdą tam barbarzyńcy, rozmemłani hedoniści nawet nie pisną o „humanistycznych wartościach”. Wyparują gendery, znikną przedstawiciele stu „płci”, a feministki pójdą do haremów.

Nie obroni wolności ten, kto już dawno ją sprzedał.

Polska odzyskała niepodległość po Wielkiej Wojnie. Miałaby ją stracić po salwach śmiechu?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

  • kochana
    06.11.2014 13:51
    Słuchając niektóre wypowiedzi "postępowych i tolerancyjnych"odnoszę wrażenie że katolicy nawet jak ktoś im załatwia się na głowę to powinie podać papier toaletowy i powiedzieć "dziękuje za wyświadczoną łaskie"Inaczej usłyszą jacy są zacofani.Wolę jednak nazywać zło złem nawet jeśli będę uznana za zacofaną.
    doceń 26
  • gut
    06.11.2014 15:53
    Pan Dariusz był wyśmienitym bokserem na ringu a w życiu - jeszcze "lepszym."
    doceń 5
  • pytajnik
    06.11.2014 17:10
    dlaczego moderator cenzuruje komentarze i publikuje tylko te zgodne z linią rozumowania Autora?
    aż tak boicie się niepodległości rozumu?

    mój komentarz był wolny od wulgaryzmów, stonowany, został przyjęty przez filtr odsiewający "niegrzeczne" wypowiedzi.

    lepiej w kręgu wzajemnej adoracji? bezpieczniej?
    doceń 2
  • Żaba
    07.11.2014 21:50
    Odnośnie pierwszego tekstu - ksenofobia
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji