Nowy numer 3/2021 Archiwum

Oczyszczenie dla świadomych

Czyściec (a potem niebo) jest dla tych, którzy uznają, że na niebo nie zasłużyli.

Kiedy ujrzysz księdza zapowiadającego z ambony: „Jutro dzień zaduszny”, to nie myśl, że się czarni już nawet do prognozowania pogody dobrali. Nie chodzi o dzień, w którym panuje zbytnia duchota, lecz o czas, w którym szczególnie modlimy się „za-dusze”. Doświadczenia mistyków wskazują na to, że tego dnia wielka liczba naszych poprzedników w doczesności, zostaje uwolnionych z czyśćca.

Są jednak liczni katolicy, którzy lekceważą modlitwę w tej intencji, rozumując jak baba z dowcipu, która nie dała na Mszę za zmarłego męża: „Jak on jest w niebie, to mu te Msze niepotrzebne, jak w piekle – to mu to na nic. A jak w czyśćcu, to – jak go znam – on wytrzyma”. No fakt, jakoś wytrzyma, od czyśćca jeszcze nikt nie umarł. Ale gdy człowiek na ziemi cierpi, to się za niego ludzie modlą. Tymczasem w czyśćcu cierpi się prawdopodobnie dużo bardziej.

„O gdybyś znała ich mękę, ustawicznie byś ofiarowała za nie jałmużnę ducha i spłacała ich długi Mojej sprawiedliwości” – powiedział Jezus św. Faustynie, wzywając ją jednocześnie: „Bierz ze skarbca mojego Kościoła wszystkie odpusty i ofiaruj za nie”. Prosty z tego wniosek, że tylko nasza niewiedza o jakości cierpień w czyśćcu sprawia, iż słabo spłacamy długi jego lokatorów.

Ale z pomocą dla nich może być jeszcze gorzej, bo wedle pojawiających się tu i ówdzie nowoczesnych „trendów teologicznych”, jeśli ktoś miałby do czyśćca w ogóle trafić, to chyba tylko ci, którzy na ziemi byli homofobami i doktrynerami, upierającymi się przy dosłownym rozumieniu Ewangelii. Bo wszyscy inni z pewnością od razu idą do nieba. Za cóżby ludzie tolerancyjni i empatyczni mieli siedzieć w czyśćcu (bo o piekle to już i mówić nie wypada)? Że czasem tam który żonę zdradził? Że sobie nową wziął? Że rodzinę porzucił? Testosteron, libido – słyszeliście o tym? To są przyczyny ludzkich decyzji, a nie tam jakieś grzechy. Co człowiek winien, że chce żyć zgodnie z naturą? Nie można od ludzi wymagać heroizmu. Bo Bóg tego na pewno nie wymaga. Przecież jest miłosierny. Powiedział przecież Pan Jezus, że nie potrzebują lekarza zdrowi, no nie?

No tak, powiedział. Tylko że podstawowym problemem jest dziś uznanie choroby. Jak Bóg ma leczyć tych, którzy wymachują certyfikatami zdrowia? Jak ma pomóc tym, co żyją w grzechu, skoro oni nie wyciągnięcia z cuchnącego bagna oczekują, tylko uznania tegoż bagna za rajską sadzawkę? Jak ma przyprowadzić do nawrócenia tych, co nie dadzą sobie powiedzieć, że idą złą drogą?

Cała machina propagandowa tego świata została tak ustawiona, aby człowiek nabrał przekonania, że jest bezgrzeszny i że odpowiedzialność duchowa nie istnieje. Wedle tej koncepcji jeśli ktoś gdzieś po śmierci idzie, to wyłącznie do nieba, które się każdemu tak należy jak lewakom unijne dotacje.

Tylko że to nieprawda. Nie należy się nam nic. Każdy ciężko zawinił, a niebo otrzymują ci, którzy odwołują się do miłosierdzia Bożego – nieraz po niezbędnym oczyszczeniu. A kto nie zamierza Boga o nic prosić, może uniknąć czyśćca. I nieba.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także