Nowy numer 2/2021 Archiwum

Pokochałem ludzką miłość

Tematem pierwszego synodu zwołanego przez Franciszka jest rodzina. Jan Paweł II na temat pierwszego synodu za swojego pontyfikatu także wybrał rodzinę. Lista dokonań papieża Polaka jako duszpasterza małżeństw i rodzin jest imponująca.


W komentarzach dotyczących synodu, podobnie jak i w tych dotyczących w ogóle pontyfikatu papieża Franciszka, pojawia się irytująca (bo kłamliwa) nuta: wreszcie Kościół zajmie się na serio problemem rodziny. Media z upodobaniem akcentują nowość Franciszka, nie widząc albo nie chcąc widzieć, w jak wielu sprawach idzie on drogą wyznaczoną przez wielkich poprzedników. Oczywiście w swoim oryginalnym stylu, ale mówienie o rewolucji jest nieporozumieniem. 
Dwóch wielkich poprzedników Franciszek kanonizował. Trzeciego, Pawła VI, ogłosi błogosławionym w dniu zakończenia synodu, czyli 19 października. To bardzo wymowne, bo sługa Boży Paweł VI był autorem encykliki „Humanae vitae”, broniącej małżeństwa przed zgubnym wpływem antykoncepcji. Tekstu proroczego, idącego pod prąd potężnej presji rewolucji seksualnej. Jan Paweł II,
jeszcze jako biskup krakowski, wspierał kierunek myślenia Pawła VI o małżeństwie, a potem jako papież ukazał wielką, pozytywną, przełomową wizję ludzkiej seksualności. Franciszek w homilii podczas kanonizacji zwrócił uwagę tylko na jeden aspekt z ogromnego pontyfikatu Jana Pawła II – nazwał go „papieżem rodziny”.

Te dwa fakty (beatyfikacja Pawła VI i nazwanie Jana Pawła II papieżem rodziny) wskazują, że Franciszek w kwestii rodziny nie odcina się od linii swoich świętych poprzedników. Przeciwnie, szuka u nich inspiracji dla swoich duszpasterskich inicjatyw. Dzień Papieski, obchodzony w tym roku pod hasłem: „Jan Paweł II – Świętymi bądźcie!”, który wypada w samym środku synodu o rodzinie, jest znakomitą okazją do przypomnienia najważniejszych dokonań Jana Pawła II jako duszpasterza małżeństw i rodzin. Trudno chyba byłoby wskazać innego następcę św. Piotra, który w tej dziedzinie miałby większą wiedzę i doświadczenie pasterskie. 


Wujek uczy kochać 


„To, co nazywa się duszpasterstwem rodzin – wiem to z własnego doświadczenia – stanowi w pewnym sensie kwintesencję działalności duszpasterzy na każdym poziomie” – pisał Jan Paweł II w liście do kapłanów na Wielki Czwartek 1994 roku. Początki jego zainteresowania sprawami rodziny sięgają lat 50. XX wieku i duszpasterstwa akademickiego przy kościele św. Floriana w Krakowie. Ks. Karol Wojtyła zainicjował tam pierwszy w archidiecezji krakowskiej program przygotowania do małżeństwa. Rozmawiając z młodymi parami, nie bał się trudnych tematów. W czasie rekolekcji dla studentów mówił: „Tylko osoba może kochać. A kochać to znaczy chcieć jej dobra, oddać się jej dobru. Gdy skutkiem aktu oddania się ma powstać nowe życie, to musi to być oddanie osobowe z miłości. Nie wolno w tej dziedzinie oddzielać miłości ludzkiej od popędu. (…) Jeśli uszanujemy w miłości popęd, nie pogwałcimy miłości”. 
W czasie 28 miesięcy u św. Floriana ks. Wojtyła pobłogosławił 160 małżeństw, średnio więcej niż jedno tygodniowo. Jego rozmowy z narzeczonymi pozwoliły mu dobrze poznać świat ludzkiej miłości. „Powołanie do miłości jest oczywiście najbardziej podstawowym elementem kontaktu z młodzieżą. Zdałem sobie z tego sprawę bardzo szybko jako młody kapłan” – wspominał św. Jan Paweł II. Jako młody duszpasterz nabrał przekonania, które towarzyszyło mu do końca życia: „młodzi w gruncie rzeczy szukają zawsze piękna w miłości, chcą żeby ich miłość była piękna”. 
To wtedy ks. Wojtyła stał się „Wujkiem”, czyli bliskim przyjacielem i zarazem duchowym przewodnikiem dla osób, które tworzyły tzw. środowisko. „W jakiś sposób wskazali mi drogę, pomagali mi lepiej zrozumieć moją kapłańską posługę i pełniej nią żyć. Z licznych kontaktów ze świeckimi wiele korzystałem, wiele się od nich uczyłem” – podkreślał papież („Dar i tajemnica”). A kard. Stanisław Dziwisz dodaje: „Poznawani ludzie: młodzież, narzeczeni, rodzice oraz dzieci, starsi, a wśród nich szczególnie chorzy, nigdy nie byli dla niego przedmiotem »usług duszpasterskich«. Zawsze były to osoby, które niejako wpisywał w swoje serce i pamięć. Niejednokrotnie od chwili pierwszego spotkania na stałe współtworzył z nimi historię życia. Ludzie ci stawali się jego wielką rodziną, jego wspólnotą życia i służby”. 
Wanda Półtawska należy bez wątpienia do osób, którym Karol Wojtyła zawdzięcza swoje głębokie zrozumienie małżeńskich problemów. Wspomina ona w swoich „Beskidzkich rekolekcjach” jego ogromne zaangażowanie w tworzenie sieci poradni małżeńskich oraz ośrodka naukowego, kształcącego ludzi zdolnych pomagać innym (Instytut Teologii Rodziny). Pamięta jeden z „ratunkowych” dni skupienia dla grupy małżonków, którzy byli już w trakcie rozwodu. Pierwsze zdanie, które ks. Wojtyła do nich powiedział, brzmiało tak: „Spróbujcie najpierw postawić sobie program minimalny, niczego w sobie wzajemnie nie niszczyć, a potem zaczniecie budować, ale do tego spróbujcie razem się modlić. Jest tylko jedno wyjście z sytuacji – furtka pokory. Niech każde z was uklęknie i powie: »moja wina«. Póki mówicie: »twoja wina«, nie ma wyjścia”. 


Miłość w oczach jubilera


Owocem bliskości z młodzieżą, z małżonkami była między innymi sztuka „Przed sklepem jubilera”, opublikowana pod pseudonimem Andrzej Jawień w 1960 roku z podtytułem: „Medytacja o sakramencie małżeństwa przechodząca chwilami w dramat” oraz filozoficzne studium „Miłość i odpowiedzialność”. Obie te książki – innym językiem – mówią o tym samym – o dojrzewaniu, uczeniu się miłości, która jest nie tylko uczuciem, ale podstawowym ludzkim powołaniem, czynem, zadaniem, sztuką. Wojtyła był już od dwóch lat biskupem pomocniczym. 
„Miłość i odpowiedzialność” ukazała się w tym samym roku, co „Przed sklepem jubilera”. Jak stwierdził sam autor, ta książka „narodziła się z konieczności duszpasterskiej”. Jako filozof i duszpasterz Karol Wojtyła czuł potrzebę wyłożenia katolickiej etyki seksualnej w nowy, przekonujący sposób. Podstawą jego wykładu jest personalizm – rozumienie człowieka jako osoby. Książka „uczyła, że płciowość jest dobrem, gdyż pragnienie seksualne prowadzi mężczyzn i kobiety do małżeństwa, wymagającej, ale ostatecznie skutecznej szkoły życia” – zauważa G. Weigel. 
Biskup Wojtyła w książce opowiedział się za naturalnymi metodami regulacji poczęć. Miał świadomość, że ich stosowanie wymaga od małżonków cnoty, a nawet heroizmu. Dowodził jednak, że tylko takie podejście do planowania rodziny odpowiada ludzkiej godności i wymaganiom miłości odpowiedzialnej, zgodnej z logiką daru. Nie jest przypadkiem, że Paweł VI, pracując nad „Humanae vitae”, prosił o pomoc abp. Karola Wojtyłę. Komisja teologiczna zwołana przez biskupa krakowskiego opracowała tzw. memoriał krakowski. Sprzeciw wobec antykoncepcji został w nim szeroko uzasadniony argumentami z „Miłości i odpowiedzialności”. Efekty tej pracy zostały w pewnej mierze uwzględnione w encyklice. 
Kardynał Karol Wojtyła w 1975 r.
ogłosił cztery założenia duszpasterstwa rodzin, które właściwie pozostają aktualne. Przypomniał je kiedyś kard. Dziwisz: „Po pierwsze, służbę rodzinie trzeba pełnić przy żywym udziale osób świeckich. Po drugie, działania podejmowane w tym zakresie nie mogą być zarezerwowane wyłącznie dla wybranych rodzin, czyli tzw. elit duszpasterskich. Po trzecie, praktyczna służba rodzinom winna mieć solidne wsparcie konkretnych ośrodków, prowadzących studia teoretyczne i badania naukowe w tej dziedzinie. A po czwarte, wszystko to nie może być realizowane bez jednoznacznego odniesienia do wiary i moralności chrześcijańskiej”.


« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama