Nowy numer 3/2021 Archiwum

Prezydent Kenii będzie zeznawał przed MTK

Oskarżany o podżeganie do czystek etnicznych prezydent Kenii Uhuru Kenyatta oświadczył w poniedziałek, że uda się do Hagi na przesłuchanie przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym, ale uczyni to w charakterze osoby prywatnej.

Występując w parlamencie, Kenyatta powiedział, że na czas wyjazdu przekazuje swe obowiązki wiceprezydentowi Williamowi Ruto, by zapobiec "zakwestionowaniu suwerenności ponad 40 mln Kenijczyków", i nie pojawi się w Hadze jako głowa państwa. Będzie to pierwszy przypadek wykorzystania w praktyce przepisu kenijskiej konstytucji, zezwalającego na czasowe przejęcie funkcji prezydenta przez jego urzędowego zastępcę.

Trybunał z Hagi oskarżył Kenyattę o to, że na przełomie lat 2007 i 2008 w trakcie rozruchów powyborczych wspierał bojówki swego własnego plemienia Kikuju, walczące o władzę z ludami Luo i Kalendżin. W zamieszkach zginęło wtedy prawie 1,5 tysiąca ludzi. Wraz z Kenyattą haski trybunał w 2011 r. oskarżył też przywódcę Kalendżinów Williama Ruto, radiowego dziennikarza Joshuę arapa Sanga i wysokiego urzędnika w kenijskim rządzie Francisa Muthaurę.

Proces Uhuru Kenyatty, syna pierwszego prezydenta niepodległej Kenii Jomo Kenyatty, napotykał od początku przeszkody, z których najpoważniejszą okazały się jego polityczne ambicje. W 2013 r. zdecydował się on bowiem stanąć do wyborów prezydenckich, a na swego wiceprezydenta wybrał niedawnego wroga, Ruto.

Już wtedy zwolennicy Kenyatty zarzucali haskiemu trybunałowi, że zniszczy przymierze między Kikuju i Kalendżinami oraz będący jego rezultatem pokój. Twierdzili też, że przestrzegając Kenijczyków przed wyborem Kenyatty na prezydenta, MTK i Zachód bezceremonialnie wtrącają się w wewnętrzne sprawy Kenii.

Jak pisze Reuters, stawiane Kenyatcie zarzuty mogą zostać po jego środowym przesłuchaniu umorzone. Prokuratura wystąpiła już wcześniej o odroczenie procesu kenijskiego prezydenta, uzasadniając to brakami w materiale dowodowym.

Kenyatta składał osobiście wyjaśnienia w Hadze jeszcze przed wyborem na prezydenta, natomiast Ruto zeznawał przed MTK już jako wiceprezydent.

Zachodni sojusznicy Kenii i inwestorzy przyjmą zapewne z uznaniem decyzję Kenyatty o udaniu się do Hagi. Jego uchylenie się przed jurysdykcją MTK mogłoby doprowadzić do wydania przez sędziów nakazu aresztowania, co wywołałoby niepokoje na rynkach finansowych i skomplikowałoby relacje Kenii z innymi państwami.

"Moi oskarżyciele, zarówno krajowi, jak i zagraniczni, malują nieuczciwy obraz większości afrykańskich przywódców jako ucieleśnienia korupcji i bezkarności" - powiedział Kenyatta w parlamencie, dodając, że jego "sumienie jest czyste".

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama