"Przerywanie wypowiedzi gościa i uciszanie go, gdy jego wypowiedź nie zgadza się z założeniami prowadzącego program – czyżbyśmy mieli do czynienia z nowymi standardami rozmów w tvn24?" - zwraca uwagę serwis obrońców życia.
Link do programu, w którym można było zobaczyć rozmowę z Mariuszem Dzierżawskim, zatytułowany „Eskspert wychodzi ze studia" bardzo szybko został usunięty, a następnie zastąpiony nowym, o zmienionym tytule „Gość wychodzi ze studia".
"Zastanawia, co dokładnie wzbudziło taką furię prowadzących, że najpierw nie dopuścili zaproszonego eksperta do głosu, a potem stwierdzili, że jest tylko 'gościem'? Czyżby zwrócenie uwagi na procedurę in vitro, która jak przyznają sami ją przeprowadzający, jest zawodna, mało skuteczna i powoduje u produkowanych w niej dzieci liczne wady? Co zresztą miało miejsce u dziecka, które dr Dębski określił jako 'to życie', opisując je w dehumanizujący sposób i wyrokując, że lepiej było je zabić przed narodzeniem. Widocznie rozczłonkowanie przy pomocy ostrych instrumentów medycznych, odrywanie rąk, nóg, rozprucie brzucha, zastrzyk z trucizny prosto w serce lub zmuszenie do narodzenia zanim płuca i inne narządy wykształcą się w wystarczającym stopniu i pozostawienie bez opieki, by dziecko udusiło się lub zmarło z zimna – wszystko przeprowadzane bez znieczulenia – to sposoby humanitarnego postępowania z bezbronnym dzieckiem. A nawet więcej – to sposób na ochronienie go przed cierpieniem!
Trudno się oprzeć wrażeniu, że niektóre media, zamiast obiektywnie relacjonować tak trudną i poważną sprawę, wolą działać według z góry przyjętej tezy, według której profesor Chazan jest głównym winowajcą, wyłącznie z tego tytułu, że nie uśmiercił niewinnego dziecka, które przeciez nie miało żadnego wpływu, ani na swoje poczęcie w zawodnej procedurze in vitro, ani na ciężką wadę, która ujawniła się w trakcie jego prenatalnego rozwoju. Z kolei wszyscy ci, którzy najchętniej uśmierciliby w okrutny i barbarzyński sposób to dziecko, tak bardzo rażące ich poczucie estetyki swoim wyglądem i chorobą, przedstawiani są jako jego – potencjalni, gdyż jednak nie udało im się go zabić w okresie prenatalnym – dobroczyńcy.
Zastanawiające pomieszanie pojęć. Rozkawałkowanie bez znieczulenia, worek na odpady medyczne, przyszpitalne krematorium – to według niektórych odpowiednie miejsce dla chorego dziecka. Więc może warto w tym miejscu przypomnieć: lekarze mają swoich pacjentów leczyć, nie zabijać, zaś chorymi dziećmi należy się opiekować, a nie rozczłonkowywać i spalać razem z odpadami medycznymi.
Sytuacja, w której jeden z naszych ekspertów jest zmuszony wyjść ze studia, w którym nie dopuszczono go do głosu, przypomina sytuację dzieci w okresie prenatalnym. Nie mają one możliwości samodzielnego bronienia swych praw, dosłownie – nie mają głosu, tym ważniejsze więc staje się głośne i wyraźne stawanie w ich obronie. Szczególnie w obronie tych najbardziej bezbronnych – chorych dzieci, które nasze nieludzkie prawo przeznacza do likwidacji z powodu choroby, na której pojawienie się nie miały one najmniejszego wpływu.
Czas najwyższy, by jasno się określić, że jesteśmy za prawem do życia także tych słabych i bezbronnych, których jedyną „winą" jest upośledzenie lub choroba" - czytamy na stopaborcji.pl.
Nagranie "rozmowy" TUTAJ.








