Nowy numer 2/2021 Archiwum

Boskie poczucie humoru

Czy w wierze chrześcijańskiej jest miejsce na żart, uśmiech? Ewangelia to wszak radosna nowina. Skąd więc wzięło się przekonanie, że śmiech jest podejrzany? Owszem, ironia bywa niszcząca, ale zdrowy humor pomaga żyć.

Skoro ma być o chrześcijańskim poczuciu humoru, to zacznijmy od dwóch żartów.

Na lekcji religii: – Mateusz, gdzie mieszka Pan Bóg? – W naszej łazience. – Jak to!? – Bo mama każdy dzień rano dobija się do łazienki i woła: „Boże! Jeszcze tam jesteś?!”.

Trzej Królowie przybyli do stajenki. Przy wejściu jeden z nich potknął się na progu i tak uderzył głową o framugę, że aż mu korona spadła. Złapał się za głowę i jęknął z bólu: – O Jezu… – Widzisz – mówi Maryja do Józefa. – I to jest bardzo dobre imię, a nie jakiś Stefan…

Oba te żarty znalazły się kiedyś w „Małym Gościu Niedzielnym”. Niektórzy czytelnicy zareagowali z niesmakiem. Nie wolno żartować ze spraw świętych, mówili.

Owszem, nie wolno. Ale nie wolno też zakładać, że Pan Bóg nie ma poczucia humoru i że chrześcijanie muszą być zawsze śmiertelnie(!) poważni. Czymś innym jest szyderstwo, czymś innym jest humor. Te rzeczy trzeba odróżniać. Ale zdrowy dystans do siebie i poczucie humoru są konieczne. Uśmiech pomaga pokonać pokusę agresji, dźwigać ciężar obowiązków, daje poczucie wolności. Nie może go zabraknąć w Kościele.

Powód do śmiechu daje nam Bóg

Na kartach Biblii uśmiech pojawia się pierwszy raz w historii Abrahama. Sara ma już 90 lat, a Abraham 100, kiedy anioł Jahwe zapowiada, że za rok będą mieli upragnionego syna. Zarówno Abraham, jak i Sara reagują na tę obietnicę śmiechem (por. Rdz 17,17; 18,12). To wyraz niedowierzania. Gdy Bóg zauważył ten uśmiech, Sara ze strachu zaprzecza: „Nie śmiałam się”. Ale Pan mówi: „Przeciwnie, śmiałaś się”. Motyw uśmiechu powraca już po urodzeniu syna Izaaka. Sara mówi tym razem tak: „Powód do śmiechu dał mi Bóg. Każdy, kto się o tym dowie, śmiać się będzie z mej przyczyny” (Rdz 21,6). Imię Izaak oznacza po hebrajsku „Bóg się śmieje”. Można by dodać, że On zawsze się śmieje ostatni.

Tę biblijną historię można uznać za wprowadzenie w teologię uśmiechu. „Śmiech Sary stanowi prototyp śmiechu biblijnego, ale także po prostu śmiechu ludzkiego. Sara stała się matką śmiejących się…” – pisze Benjamin Boisson. I nam czasem może wydawać się, że Bóg robi sobie z nas żarty (bezpłodna staruszka będzie mieć dziecko). Ale ostatnie słowo należy zawsze do Boga. Rzeczy niemożliwe stają się rzeczywistością. Łaska przekracza ludzkie kalkulacje. Kiedy się o tym przekonujemy, pojawia się szczera radość z cudownego działania Boga, w którym mieści się także śmiech z własnej niewiary. Sara widziała odtąd zawsze w Izaaku uśmiech Boga i chciała nim dzielić się z całym światem. Czy każda z łask, które otrzymujemy co dnia, nie jest takim Bożym uśmiechem?
 

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama