Nowy numer 49/2020 Archiwum

W kierunku śmierci

Decyzje francuskiego wymiaru sprawiedliwości otwierają drogę do legalizacji eutanazji.



We Francji ok. 25 proc. pacjentów hospicjów i domów opieki dla zniedołężniałych starszych ludzi umiera na pogotowiu. Wysyła się ich tam w sytuacji nagłego załamania zdrowia lub agonii. Doktor Bonnemaison właśnie takim pacjentom aplikował śmiertelne zastrzyki, choć zapewniał później, że „nie jest zwolennikiem eutanazji”. Problem w tym, że jeśli społeczeństwo oficjalnie uzna, że lekarz dyskretnie, ze współczucia, zabijający pacjentów jest niewinny, otwiera się pole do niezliczonych nadużyć, jak ma to miejsce w Belgii. Zresztą nawet tak charakterystycznie pojmowane współczucie coraz rzadziej jest ich motywem.

Sprzeciw katolików

Chrześcijanie są przeciwni głodzeniu i zabijaniu chorych. Jan Paweł II jeszcze w 2004 r. przypominał lekarzom katolickim, że podawanie chorym i inwalidom jedzenia i picia nie jest nawet aktem medycznym, lecz naturalnym środkiem podtrzymania życia. Również w „stanie wegetatywnym”, który przecież nie wyklucza polepszenia. W encyklice Evangelium vitae pisał: „Od eutanazji należy odróżnić decyzję o rezygnacji z tak zwanej „uporczywej terapii”, to znaczy z pewnych zabiegów medycznych, które przestały być adekwatne do realnej sytuacji chorego, ponieważ nie są już współmierne do rezultatów, jakich można by oczekiwać, lub też są zbyt uciążliwe dla samego chorego i dla jego rodziny. (...) Rezygnacja ze środków nadzwyczajnych i przesadnych nie jest równoznaczna z samobójstwem lub eutanazją; wyraża raczej akceptację ludzkiej kondycji w obliczu śmierci”. W sytuacji Vincenta trudno mówić o „przesadnych środkach”, a czyny doktora Bonnemaisona pozostają zabójstwami, bez względu na intencje.

Tego samego dnia, gdy doktor Bonnemaison wolny wracał do domu, w Wielkiej Brytanii siedmiu z dziewięciu sędziów Sądu Najwyższego nie zgodziło się przyznać inwalidom prawa do samobójstwa z pomocą medyczną. Ale europejska tendencja jest inna. Brak tolerancji dla cierpienia zmienia się w brak tolerancji dla cierpiących. Nowe pojmowanie śmierci, jako uprawnionej części terapii antybólowej, ma niestety coraz więcej zwolenników. Walka z tym absurdem nie jest łatwa, jednak francuscy katolicy nie składają broni – Europę czeka legislacyjna bitwa, w której na pewno ich nie zabraknie. Na razie dwie ostatnie decyzje francuskiego wymiaru sprawiedliwości przygotowują publiczny grunt pod reformę tzw. ustawy Leonettiego, która od 2005 r. dopuszcza przerwanie „uporczywej terapii” osób w stanie wegetatywnym. Nikt nie ma wątpliwości, że przewidziany na grudzień projekt wyjdzie poza tę granicę.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama