Nowy numer 3/2021 Archiwum

Obecność Kościoła w życiu publicznym

Ksiądz Arcybiskup Marek Jędraszewski, Metropolita Łódzki, Zastępca Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, podczas 365. zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski wygłosił referat: “Obecność Kościoła w życiu publicznym”. Oto jego treść w całości.

W dniu 3 czerwca 1997 roku Jan Paweł II, w obecności prezydentów Europy środkowo-wschodniej, stwierdził: „Najgłębszy fundament jedności przyniosło Europie i przez wieki go umacniało chrześcijaństwo ze swoją Ewangelią, ze swoim rozumieniem człowieka i wkładem w rozwój dziejów ludów i narodów. Nie jest to zawłaszczanie historii. Jest bowiem historia Europy jakby wielką rzeką, do której wpadają rozliczne dopływy i strumienie, a różnorodność tworzących ją tradycji i kultur jest jej wielkim bogactwem. Zrąb tożsamości europejskiej jest zbudowany na chrześcijaństwie”.

Powyższe stwierdzenia Jan Paweł II opatrzył jeszcze następującym komentarzem: „Obecny brak (...) duchowej jedności [Europy] wynika głównie z kryzysu tej właśnie chrześcijańskiej samo-świadomości”. Kryzys ten trwa w Europie już od kilku wieków. Można wskazać tu na cztery jego podstawowe etapy. Pierwszy z nich wystąpił w epoce Oświecenia na polu filozofii. Wtedy to w imię ciasnego, doktrynersko pojmowanego racjonalizmu odrzucono chrześcijańskiego Boga, usiłując w Jego miejsce wstawić całkowicie wymyślonego przez filozofów boga deistycznego pojmowanego jako Wielki Zegarmistrz. Prostą konsekwencją tego „zabiegu” stał się dość powszechnie głoszony w XIX wieku agnostycyzm, a nawet ateizm. Drugi kryzys objawił się na terenie prawa. Polegał on na odrzuceniu, pod koniec XIX wieku i na początku wieku XX, prawa naturalnego. W jego miejsce zaczęła obowiązywać doktryna tzw. pozytywizmu prawniczego. Tragiczną syntezą tego pozytywizmu z ateizmem stały się totalitaryzmy: bolszewicki i nazistowski. Trzeci kryzys dotknął na powrót dziedziny filozofii. Jego przejawem stała się rewolucja 1968 roku, na skutek której odrzucono istnienie obiektywnej prawdy, w tym także zasad odnoszących się do moralnego postępowania człowieka. W miejsce klasycznej definicji prawdy Richard Rorty wprowadził koncepcję liberalnej ironistki, a Gianni Vattimo postulat "il pensiero debole" – „słabej myśli”. W kontekście takiego relatywistycznego podejścia do zagadnienia prawdy z jeszcze większą mocą wróciła koncepcja tzw. społeczeństwa otwartego. Pojęcie to ukuł Henri Bergson, lecz swój rozgłos zawdzięczało Karlowi Popperowi. Według niego, niemożliwe jest dotarcie do prawdy absolutnej. Dlatego nikt nie może mieć monopolu na prawdę. Społeczeństwo składa się z różnych ludzi, mających różne poglądy i różne interesy. Jest więc religijnie i ideowo pluralistyczne, co stanowi, zdaniem Poppera, jego ogromną zaletę – w przeciwieństwie do wszelkiego rodzaju totalitaryzmów i dyktatur. Co więcej, zmiany społeczne winny zachodzić na drodze „cząstkowej inżynierii społecznej”, mającej na celu modyfikowania tego, co przez zarządzających tą inżynierią zostało uznane za złe, i utrwalania tego, co uznano za dobre. Funkcjonowanie społeczeństwa otwartego miałoby zatem polegać na wyciąganiu maksimum korzyści z wielu różnych punktów widzenia dostępnych w takim społeczeństwie. W konsekwencji, przy odrzuceniu istnienia prawdy obiektywnej oraz prawa naturalnego, z ogromną mocą – głównie dzięki wsparciu mainstreamowych mediów – w przestrzeni publicznej pojawiły hasła podważające świętość ludzkiego życia, w tym żądania, aby uznać aborcję jako prawo kobiety, a eutanazję jako prawo przysługujące każdemu człowiekowi. Ostatnio Komisja Europejska w całości odrzuciła głosy dwóch milionów ludzi, którzy opowiedzieli się na rzecz europejskiej inicjatywy obywatelskiej „Jeden z nas”. Inicjatywa wzywała do zaprzestania finansowania przez Unię Europejską działań zakładających niszczenie ludzkich embrionów, szczególnie w dziedzinie badań naukowych. Podjętą decyzję uzasadniano brakiem potrzeby podnoszenia obecnych standardów etycznych w wydatkowaniu środków unijnych. Ponadto do głosu doszło niezmiernie wpływowe lobby homoseksualistyczne, zaczęto kwestionować tożsamość rodziny jako wspólnoty kobiety i mężczyzny, propaguje się ideologię gender. Ostatnimi dokumentami, poprzez uchwalenie których usiłuje się wprowadzać tę ideologię, są: "Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej" oraz dokument Biura Regionalnego Światowej Organizacji Zdrowia dla Europy i Federalnego Biura ds. Edukacji Zdrowotnej "Standardy edukacji seksualnej w Europie. Podstawowe zalecenia dla decydentów oraz specjalistów zajmujących się edukacją i zdrowiem".

W tak relatywistycznie określonej sytuacji kulturowej nie ma już miejsca na obiektywne i uniwersalne wartości. Te przez zwolenników ponowoczesności zostały bowiem okrzyknięte jako przejawy fanatyzmu i fundamentalizmu. Objawił się przy tym swoisty paradoks, wielokrotnie wskazywany przez Benedykta XVI: odrzucając wszelką obiektywną prawdę, ponowoczesność w imię swojej „prawdy”, wyniesionej przez siebie do godności absolutnie niezaprzeczalnej, usiłuje wprowadzać do życia publicznego dyktaturę relatywizmu. Ponieważ jako swego głównego wroga uznała ona chrześcijaństwo, we współczesnej kulturze, a dokładniej już w XXI wieku, objawił się tak zwany nowy ateizm, niespotykany dotąd, gdy chodzi o zawartą w nim skalę agresji skierowanej przeciwko ludziom wierzącym. On właśnie stanowi czwarty przejaw kryzysu, który dzisiaj toczy kulturę europejską (zachodnią). Znany dziennikarz amerykański Simone Hooper w artykule zatytułowanym "The rise of the „New Atheists”" z 9 listopada 2009 roku w taki oto sposób określił poglądy głównych przedstawicieli tego ateizmu (Richarda Dawkinsa, Sama Harrisa Christophera, Erica Hitchensa i Victora J. Stengera): „religii nie powinno się jedynie tolerować, lecz należy jej przeciwdziałać, krytykować ją i poddawać racjonalnej argumentacji wszędzie tam, gdzie sięgają jej wpływy”. Stąd wynika szerzące się coraz bardziej przekonanie, że wobec religii, jej „przesądów i fanatyzmów” należy zajmować postawę „mniej przyzwalającą” niż ta, którą dotąd reprezentowali zwolennicy sekularyzmu.

Próbując ocenić te kryzysy, możemy stwierdzić, że są one, z jednej strony, swego rodzaju powrotem do czasów pogańskich sprzed dwóch tysięcy lat, oraz, z drugiej, pewną formą emancypacji ze strony zarówno filozofii, jak i prawa, wobec chrześcijaństwa. Jednakże emancypacja ta bynajmniej nie przyniosła oczekiwanego dobrego rezultatu. Wprost przeciwnie. Fałszywe, pozbawione ducha chrześcijańskiego wizje człowieka i wyrosłe z nich programy polityczne okazały się prawdziwie destrukcyjne, niekiedy wręcz tragiczne nie tylko dla pojedynczych ludzi, ale dla całych społeczeństw i narodów. W dziedzinie filozofii odrzucenie Boga jako fundamentu istnienia i prawdy doprowadziło do zwątpienia w ludzki rozum, natomiast w dziedzinie prawa pozytywizm prawniczy doprowadził do stworzenia zbrodniczych systemów komunistycznego i nazistowskiego. Z kolei we współczesnych systemach demokratycznych częstokroć stanowi się prawa, które pozostają na usługach pewnych wpływowych grup interesów, nie liczących się z dobrem ogółu, lekceważących między innymi prawa do życia w odniesieniu do osób bezbronnych i słabych. W praktyce przestało obowiązywać pojęcie wspólnego dobra. Coraz boleśniej można doświadczyć prawdziwości słów zawartych w encyklice św. Jana Pawła II "Centesimus annus": „W sytuacji, w której nie istnieje żadna ostateczna prawda, będąca przewodnikiem dla działalności politycznej i nadająca jej kierunek, łatwo o instrumentalizację idei i przekonań dla celów, jakie stawia sobie władza. Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”. Można zatem rzec, że Europa rozumiana jako określony kształt kultury była i jest silna jedynie wtedy, gdy zarówno filozofia, jak i prawo są przenikane duchem chrześcijańskim. Natomiast w chwili, gdy filozofia i prawo zamykają się na chrześcijańską prawdę, rodzi się ostry kryzys antropologiczny, przekładający się na określone działania o charakterze politycznym. Dzisiaj działanie to nosi nazwę „poprawności politycznej”, która dla wielu stała się swoistym dogmatem myślenia i postępowania.

« 1 2 3 »

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także