Nowy numer 47/2019 Archiwum

Kryminalne zagadki Tatr

Trzej mężczyźni i kobieta ruszyli przez Lodową Przełęcz do Doliny Jaworowej. Pogoda była coraz gorsza. Nagle wszyscy, prócz kobiety, zaczęli umierać. Co naprawdę stało się w Dolinie Jaworowej?

Choć od tych wydarzeń minęło ponad 90 lat, historia rodziny Kaszniców i grupy polskich taterników wciąż mrozi krew w żyłach. Głównie dlatego, że przyczyny nagłej śmierci 12-letniego chłopca i dwóch dorosłych mężczyzn nie zostały dotąd jednoznacznie wyjaśnione. A każda próba rozwikłania tej zagadki prowadzi do zatrważających wniosków. Ale po kolei...

Kryminalne zagadki Tatr   Schronisko Téryego w pierwotnym kształcie w roku 1899 AUTOR / CC 1.0 Był poranek, 3 sierpnia 1925 roku. Tatry w sensie turystycznym wyglądały zupełnie inaczej niż dziś - były zdecydowanie bardziej dzikie, niemal puste. Na szlakach, które dziś przemierza każdego dnia kilka tysięcy osób, wówczas można było spotkać jedynie taterników i nielicznych turystów (głównie bogatych mieszkańców dużych miast). W jednym z najwyżej usytuowanych w Tatrach schronisk, w Chacie Tery'ego w Dolinie Pięciu Stawów Spiskich, doszło do przypadkowego spotkania jednych i drugich. W sali jadalnej śniadanie spożywali czteroosobowy zespół wspinaczy i rodzina warszawskiego prokuratora Kazimierza Kasznicy.

Taternicy w składzie Jan Alfred Szczepański, Alfred Szczepański, Stanisław Zaremba i Ryszard Wasserberger wspinali się w ostatnich dniach w masywie Łomnicy i Lodowego Szczytu. Przeszli tam kilka dróg, ale wobec pogarszającej się pogody po dniu odpoczynku postanowili przejść przez Lodową Przełęcz (2372 m.n.p.m.) i Dolinę Jaworową w stronę Łysej Polany, a stamtąd wrócić do Zakopanego.

Z kolei Kasznicowie byli w Tatrach pierwszy raz. Wystraszeni nagłym załamaniem pogody (silnym wiatrem, chmurami i deszczem) również postanowili zejść tą samą drogą do Polski. Nie znali jednak trasy przez Lodową Przełęcz i mieli spore obawy, aby iść nią w osamotnieniu. Wobec tego prokurator przysiadł się do taterników i postanowił wypytać  o drogę. Niepewny możliwości swoich, żony i syna poprosił Wasserbergera o asekurację w postaci wspólnego przejścia trasy. Szczepańscy i Zaremba nie byli z tej propozycji zadowoleni, jednak 21-letni Wasserberger zgodził się pomóc warszawiakom. Kryminalne zagadki Tatr   Lodowa Przełęcz - widok od strony Chaty Teryego Krzysztof Dudzik / CC-SA 3.0

Rozstanie i tajemnicza śmierć

Pogoda była fatalna. Poranne opady śniegu przeszły w deszcz. Oba połączone zespoły wyruszyły co prędzej w stronę przełęczy. I od razu było widać różnicę w kondycji i umiejętnościach górskich taterników i rodziny Kaszniców. Jeszcze nim doszli do miejsca, gdzie zaczyna się strome podejście pod Lodową Przełęcz, dystans między nimi znacząco się zwiększył. Gdy dotarli do Lodowego Stawku, bracia Szczepańscy i Zaremba dosadnie dali do zrozumienia Ryszardowi Wasserbergerowi, że nie mają zamiaru marznąć, idąc w żółwim tempie z Kasznicami. Tym bardziej że jeszcze nim rozpoczęła się mozolna wspinaczka, prokurator Kasznica co chwila zatrzymywał się, bo deszcz zalewał mu okulary, bez których niewiele widział.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wojciech Teister

Redaktor serwisu internetowego gosc.pl

Dziennikarz, teolog. Uwielbia góry w każdej postaci, szczególnie zaś Tatry w zimowej szacie. Interesuje się historią, teologią, literaturą fantastyczną i średniowieczną oraz muzyką filmową. W wolnych chwilach tropi ślady Bilba Bagginsa w Beskidach i Tatrach. Jego obszar specjalizacji to teologia, historia, tematyka górska.

Kontakt:
wojciech.teister@gosc.pl
Więcej artykułów Wojciecha Teistera

Zobacz także

  • Gość123
    26.02.2017 22:35
    Czytałem o tym w książce Kwiatkowskiego "Surviwal po polsku". Postawił on tezę, że to przez alkohol. Kobieta go nie piła. W sytuacjach ekstremalnych podczas których organizm jest bardzo wyczerpany nie można nikomu podawać alkoholu. W takich sytuacjach picie alkoholu jest śmiertelne.
    doceń 4
  • Gość
    27.02.2017 10:51
    Alkohol wzmaga hypotermie, alkohol w gorach mozna podac dopiero po przetransportowaniu chorego do cieplego pomieszczenia, wtedy ma pozadane dzialanie, bo po rozszerzeniu naczyn pomaga lepiej chlonac cieplo. Na zimnie absolutnie nie !
    doceń 5
  • w.d
    16.01.2018 12:01
    Jestem przekonany ze to kobieta dokonała zabójstwa tych mężczyzn w sposób oczywisty. Jest rzeczą oczywista ze grupa ta posiadała niealkoholowe napoje do picia. Zapewne w jednej z butelek z napojem znajdowała się trucizna.W pewnym momencie kobieta podała do picia zatruty napój i po kilkunastu minutach zaczęli umierać (Kobieta zamierzała uśmiercić syna i męża taternika musiała otruć jako niepotrzebnego świadka). Do uśmiercenia zapewne była użyta szybkorozkładająca się trucizna a kobieta zgłosiła zdarzenie z opóźnieniem aby nie było śladów trucizny. Wcześniej kobieta doskonale zaplanowała miejsce zabójstwa i dzień w którym była fatalna pogoda (nikt przy zdrowych zmysłach nie poszedłby w tak wysokie partie gór w taka pogodę)
    doceń 0
  • CEPR
    23.08.2019 11:30
    Często się zdarzało, choćby na Pilsku, że pierwsi z zimna i zmęczenia umierali młodzi i teoretycznie najsilniejsi członkowie wyprawy. Po prostu mieli szybszą przemianę materii i większe zapotrzebowanie na energię. Kobiety z natury mają niższe i wbrew pozorom są do długotrwałych wysiłków i trudnych warunków dobrze przygotowane. Kilkugodzinny choćby i powolny marsz, silny wiatr wiejący w twarz nie tylko wyziębiający organizm, ale wprost utrudniający oddychanie musiał spowodować wyczerpanie i niedotlenienie. Pojawiają się też wtedy stany paniki i dezorientacji, wysiada nie tylko ciało ale i psychika. I znów reakcje kobiet bywają w takiej sytuacji spokojniejsze, też z powodu mniejszego zapotrzebowania na tlen. Podanie mężczyznom alkoholu na pewno sprawę jeszcze pogorszyło. Podobnie fakt że kobieta przetrwała tam 2 dni i zeszła o własnych siłach, świadczy o dużych możliwościach i wytrzymałości kobiecego organizmu.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji