Nowy numer 2/2021 Archiwum

Państwo nie istnieje

Z rozmów ministra Sienkiewicza z prezesem Belką oraz byłych ministrów w rządzie Platformy Obywatelskiej wyłania się obraz rozkładającego się państwa.

Państwo polskie istnieje teoretycznie. Praktycznie nie istnieje, dlatego że działa poszczególnymi fragmentami – te słowa ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza oddają istotę problemu, jaki ujawniła jego rozmowa z prezesem Narodowego Banku Polskiego Markiem Belką. Jest jeszcze gorzej, niż diagnozuje min. Sikorski. Opublikowane przez tygodnik „Wprost” nagranie dialogu obu polityków w warszawskiej restauracji „Sowa & Przyjaciele” z lipca 2013 r. pokazuje, że nawet poszczególne fragmenty naszego państwa źle funkcjonują. Obraz ten potwierdza, a nawet rozszerza o nowe elementy, druga ujawniona rozmowa – byłego ministra transportu Sławomira Nowaka z byłym wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem, która miała miejsce w lutym 2014 r. w tej samej restauracji. Także w opublikowanych w następnym numerze tygodnika zapisach z nagrań rozmów innych polityków PO i wysokich urzędników państwowych znajdują się fragmenty potwierdzające diagnozę o kryzysie państwa.

Tusk wiedział o Amber Gold

Latem 2012 r. wybuchła afera Amber Gold. Z jedną ze spółek należących do właściciela Amber Gold – przewoźnikiem lotniczym OLT Express – współpracował syn premiera Donalda Tuska. Młody Tusk ujawnił, że jeszcze przed wybuchem afery ojciec ostrzegał go przed współpracą z OLT. Tymczasem w sierpniu 2012 r. premier zapewniał, że nie miał informacji o przestępczej działalności właściciela Amber Gold. „Sugestia, że mogłem mieć tajne dane i uprzedzałem syna, jest, delikatnie mówiąc, niemądra, a nawet nieprzyzwoita” – twierdził w sierpniu 2012 r.

Tymczasem w rozmowie z Sienkiewiczem Belka ujawnia, że na kilka miesięcy przed wybuchem afery informował Tuska o problemach Amber Gold: „Kilka miesięcy przed faktem zadzwoniłem do Donalda i powiedziałem mu, że sprawa Amber Gold jest dość poważna, że jest to piramida finansowa, ale poważniejsza ze względu na to, że oni są właścicielami tego szybko rozwijającego się OLT Expressu. Że będzie jakaś awantura z tym OLT Expressem”.

Dotujemy pod stołem

Przy okazji rozmowy o OLT Express Sienkiewicz stwierdził, że rząd Tuska w jakiś niejawny sposób dotuje łódzkie lotnisko. „Natomiast, natomiast, wiesz, tu jest inna gra. Na przykład moje lotnisko im. Reymonta, czyli w Łodzi. Malutkie lotnisko, ch… wie, komu potrzebne, ale jest. (...) Otóż to lotnisko, to lotnisko w Łodzi wisiało na OLT” – mówił Belka. Sienkiewicz odpowiedział: „No tak, tak jak wisi... na WizzAirze i Ryanairze. (...) Wisi przecież na... (...) Dlatego my ich dotujemy pod stołem, żeby w ogóle był jakiś ruch lotniczy”.

Linie lotnicze Ryanair oraz WizzAir odmówiły komentarza do słów Sienkiewicza. Na czym polega „dotowanie pod stołem”, nie jest wyjaśnione.

Dodrukować pieniądze

Sienkiewicz namawiał Belkę, aby NBP wsparł rząd w finansowaniu deficytu budżetowego państwa przez skup obligacji na rynku wtórnym. W ten sposób PO miałaby w czasie wyborów dobre notowania i nie dopuściłaby do władzy PiS. Belka zgodził się, ale pod dwoma warunkami: „moim warunkiem, excusez moi, jest dymisja ministra finansów”– stwierdził. Drugi warunek to zmiana ustawy o NBP, aby bank mógł skupować obligacje. „Macie projekt tej ustawy?” – pytał Sienkiewicz. „No raczej. Wszystko jest w ministerstwie. Tam są wytrychy…” – odpowiedział Belka. „Tam nie ma wszystkiego” – włączył się do rozmowy szef gabinetu prezesa NBP Sławomir Cytrycki. „Dobrze, ale kurna, jak ja bym miał sygnał od premiera, że mogę tam wstawić to, co będzie trzeba, to wstawimy różne rzeczy, które umożliwiałyby mi…” – stwierdził Belka.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama